• facebook
  • rss
  • Niebo na ulicy

    dodane 24.05.2012 06:55

    Marsz dla Rodzin. W Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego 
we Wrocławiu można było razem 
z Jezusem poczuć się 
jak w domu Ojca. Tego dnia rozśpiewani krewni i przyjaciele otoczeni gromadą 
dzieci w barwnym pochodzie przeszli przez centrum miasta.

    Dziadek, babcia, ojciec, matka to dla dziecka wielka gratka! Kto w rodzinie, ten nie zginie! – radosne okrzyki i pieśni uwielbienia przypominały o pięknie rodziny żyjącej zgodnie z Bożym planem i radości z bycia uczniem Chrystusa.
III Marsz dla Rodzin we Wrocławiu rozpoczął się 20 maja w kościele pw. NMP na Piasku Mszą św. pod przewodnictwem bp. Edwarda Janiaka. Zebranych przywitał o. Mariusz Tabulski, przeor wrocławskich paulinów. Przypomniał, że spotkanie odbywa się w łączności z papieżem Benedyktem XVI zapraszającym do Mediolanu na VII Światowe Spotkanie Rodzin.

    Bp Edward mówił o Jezusie, który wstępuje do nieba i wzywa uczniów do bycia Jego świadkami. – Mamy świadczyć nie tylko słowami, ale codziennym życiem. Dzisiejszy marsz jest świadectwem wiary – wyjaśniał. Wskazał na bezzasadność zarzutów o polityczne zabarwienie tego wydarzenia. Na koniec odczytał fragment specjalnego listu abp. Mariana Gołębiewskiego.
Po Eucharystii rozśpiewany korowód przeszedł na rynek, gdzie pod ratuszem odbyła się krótka modlitwa w intencji władz miejskich o otwartość na działania wspierające rodziny. Marsz – którego głównymi organizatorami były parafia pw. św. Mikołaja i Koinonia Jan Chrzciciel – zakończył się na Wyspie Słodowej. Tu rozpoczęło się Wrocławskie Święto Rodziny (otwierające Miesiąc Rodziny), którego głównym gospodarzem z ramienia miasta był MOPS. Na Wyspie Słodowej czekały na gości m.in. stoiska prezentujące prorodzinną ofertę wrocławskich instytucji.
Zwołany przez katolickie wspólnoty marsz oraz organizowany przez miasto „świecki” festyn – czy w przyjaznym spotkaniu dwóch odrębnych przedsięwzięć jest coś złego? Wbrew obawom wysuwanym dzień wcześniej przez GW, nie sposób było dopatrzyć się jakiegokolwiek śladu upolitycznienia radosnego korowodu czy też „podpinania się” pod czyjeś inicjatywy. I miasto, i kościelni partnerzy współpracowali, zachowując swoją niezależność. Odnosząc się do materiału GW, organizatorzy podkreślają m.in., że nie usunęli ze swojej strony określenia rodziny jako związku mężczyzny i kobiety.
Głos krytyki nie popsuł rodzinnego świętowania. – Zachwycił mnie entuzjazm uczestników marszu – mówi pan Marek, po raz pierwszy biorący w nim udział. – To okazja, żeby zaświadczyć o wartości rodziny, a jednocześnie pobyć razem – tłumaczył Piotr ze wspólnoty Żywe Kamienie, tata dwójki dzieci. Zapewnia, że już myśli o marszu w 2013 r.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół