• facebook
  • rss
  • Dotykając ludzkich historii

    dodane 31.05.2012 00:00

    Zaczęło się na wrocławskim śmietniku. Był początek lat 60. XX w. i tylko dzięki przezorności, wrażliwości i dużej kulturze jednego człowieka dziś możemy mówić o happy endzie.

    
Stefan Placek był dyrektorem Klubu Muzyki i Literatury we Wrocławiu, kiedy znalazł wyrzucone modlitewniki. Natychmiast dotarło do niego, że to nie jest miejsce dla tego rodzaju dzieł. Zaapelował w dolnośląskich mediach, by ludzie przekazywali książeczki do prowadzonego przez niego klubu. Ich gromadzenie trwało 49 lat. Przechodząc na emeryturę, poszukiwał miejsca, w którym mógłby pozostawić swoje zbiory, mając pewność, że będą one potraktowane z należną im czcią. Pomyślał o szkole katolickiej. Tak ponad 800 modlitewników stało się własnością Liceum Salezjańskiego we Wrocławiu. Najstarszy, wydany w Norymberdze, pochodzi z 1844 r.


    – Otrzymując tak wielki skarb, nie chcieliśmy go schować do szuflady – mówi ks. Jerzy Babiak, dyrektor liceum, tłumacząc, że tak zrodził się pomysł przygotowania wystawy prezentującej najpiękniejsze perły wybrane z całego zbioru. Pracę nad jej przygotowaniem zaproponował uczniom z klasy humanistycznej. – Zaskoczył mnie entuzjazm, z jakim nasza młodzież podeszła do tego zadania. Przez kilka godzin bardzo dokładnie badała ona poszczególne eksponaty, a z każdą kolejną książeczką praca stawała się coraz bardziej pasjonująca – podkreśla. Dyrektor zwraca uwagę, że modlitewniki to nie tylko piękne obwoluty i artystycznie wykonane strony tytułowe.
– One niosą ze sobą indywidualną historię konkretnych osób. Na wielu z nich rzuca się w oczy obecność człowieka.

    Można zobaczyć, jakie modlitwy lubił, które najczęściej odmawiał. Poza tym te historie rozświetlają różnego rodzaju dedykacje. One informują, czy dany modlitewnik był prezentem z okazji Pierwszej Komunii Świętej czy sakramentu małżeństwa. Ale nie tylko. Natrafiliśmy np. na wpis sugerujący, że dzieło było prezentem ofiarowanym w roku wybuchu
II wojny światowej 1939–1940, z życzeniami siły, nadziei oraz pomocy Bożej – opowiada ks. J. Babiak, dodając, że przy tym modlitewniku na wystawie umieszczona została niemiecka książeczka także z wpisem z 1939 r. – Razem pokazują one, że zarówno w narodzie niemieckim, jak i polskim w tym okresie zła ludzie wzywali Boga, modlili się.
Niewątpliwie zbiór ma dużą wartość religijną. Zdaniem dyrektora Liceum Salezjańskiego pokazuje przede wszystkim wartość i znaczenie wiary w życiu człowieka. Nie można jednak zapomnieć o ogromnym znaczeniu historycznym poszczególnych eksponatów. Jest to historia, którą trudno wyczytać z podręczników. Można jej jedynie dotknąć.


    Zajrzyj, 
naprawdę warto


    Wystawę można oglądać w kościele garnizonowym św. Elżbiety przy wrocławskim rynku od 3 czerwca przez cały okres wakacji. Organizatorzy z myślą o obcokrajowcach przygotowali opisy także w językach niemieckim i angielskim. Wstęp wolny.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół