• facebook
  • rss
  • Wspomnienia uchwycone

    dodane 12.07.2012 00:00

    Ile powstało już przewodników o stolicy Dolnego Śląska? Pewnie bardzo wiele, ale ten, który tworzą uczestnicy projektu „Odziedziczone historie zapisane w miejscach”, będzie na pewno wyjątkowy. Ich inicjatywa pokazuje, że życie zwykłych ludzi może być fascynujące.

    Historia to nie tylko wojny i wielkie bitwy – przekonuje Anna Korytowska, koordynatorka działań. – To także codzienne, drobne wydarzenia z życia mieszkańców miasta. Dlatego pomysłodawcy przedsięwzięcia skupiają się na poszukiwaniach opowieści zwykłych ludzi. – Najtrudniej było przekonać wrocławian, że warto podzielić się swoimi wspomnieniami – zaznacza A. Korytowska. Zadanie udało się jednak zrealizować. Do studentów: Ani, Natalii, Marty i Filipa dołączyły seniorki – panie: Helena, Teresa i Małgosia i wspólnie tworzą alternatywny przewodnik po Wrocławiu. Projekt jest realizowany jako jedno z działań Stowarzyszenia Transformator Kultury.

    May, London i kapsle

    W przewodniku znajdzie się m.in. opis podróży, jakie kilkuletnia Helenka odbywała z Ołtaszyna do …. Wrocławia. – W latach 50. ubiegłego wieku to była cała wyprawa, wydarzenie rzadkie, niecodzienne, podkreślane odświętnym strojem – mówi Helena Małota, autorka opowieści. – Ołtaszyn był wówczas wsią. Pieszo szło się na Gaj do tramwaju, który wyglądał zupełnie inaczej niż te dzisiejsze: drewniany, z pomostami i konduktorką, która dziurkowała bilety – wspomina z nostalgicznym uśmiechem pani Helena. Ania przytacza inną historię z przewodnika, jak mała Małgosia, dziś pani Małgorzata, robiła ze swoim tatą domowe słodycze: krówki i lizaki z cukru. W przewodniku znajdą się także opisy dawnych podwórkowych zabaw. Latem dzieci pod wpływem książek Karola Maya bawiły się w Indian, natomiast zimą inspiracji dostarczała lektura powieści Jacka Londona – dzieciaki wznosiły śnieżne forty i prowadziły regularne bitwy na śnieżki. Z kolei kiedy rozpoczynał się Wyścig Pokoju, wszyscy bawili się w wyścigi, a za zawodników służyły... kapsle. – Ten Wrocław żyje tylko we wspomnieniach najstarszych mieszkańców. Nie chcemy, by wraz z nimi odszedł – mówi Ania. Jednak tak jak w życiu plotą się historie małe i wielkie, tak też będzie w przewodniku. Pani Helena przytacza wydarzenie, które określa jako bardzo istotne w swoim młodym życiu. – Po pożarze kościoła św. Elżbiety w 1976 r. pamiętam wielkie pragnienie odbudowy świątyni oraz zaangażowanie mieszkańców miasta w prace – opowiada. Przypomina też nastroje panujące w latach 50. i 60., poczucie tymczasowości, niepewność wobec przyszłości Wrocławia jako polskiego miasta. – Udział w projekcie pomógł mi otworzyć szerzej oczy – mówi. – Większą część mojej dorosłości żyłam pracą zawodową i domem. Teraz, już na emeryturze, podniosłam głowę, zaczęłam się rozglądać dookoła i dostrzegać na nowo piękno mojego miasta i bogactwo życia wrocławian.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół