• facebook
  • rss
  • Ruda i Rudy, rzeka i las

    dodane 19.07.2012 00:00

    Turystyka. Są sąsiadami. Wieś istnieje od XVI w., staw urodził się w latach 80. XX w. – młody, ale już sławny. Szlak, który biegnie przy jego brzegu, obok królestwa bobrów, jest jedyny w swoim rodzaju – żywy. Zamiast tablic informacyjnych spotkasz tu mieszkańców opowiadających o ciekawostkach swojej okolicy.

    Ruda Żmigrodzka, miejscowość w pobliżu Żmigrodu i Radziądza, leży wśród rybnych stawów. Kiedy pojawił się pomysł tworzenia w tym regionie tzw. wiosek tematycznych, Krystyna Halat wpadła na pomysł, by wykorzystać uroki stawu Rudego oraz jego otoczenia i zaproponować turystom specjalny szlak. Brak pozwolenia na ustawienie tablic informacyjnych w terenie paradoksalnie wyszedł sprawie na dobre.

    – Postanowiliśmy, że zamiast montować tablice, będziemy sami stać na szlaku – wspomina pani Krystyna. I tak się stało. Po telefonicznym umówieniu się na wędrowców czekają ludzie z Rudy.

    Skarby z bagna

    Spośród różnych pomysłów specjalna komisja wybrała ostatecznie nazwę: Szlak Rudo-Barycki. Pierwszym przystankiem na trasie opiekuje się pani Halat. – Tłumaczę gościom, że nasza wioska swą nazwę wzięła od rudy darniowej, która tworzy się na terenach bagnistych – wyjaśnia. – Bagna rozciągały się kiedyś po 5 km w jedną i drugą stronę od brzegów rzeki. Władający tymi ziemiami Hatzfeldtowie osuszyli teren, zbudowali wały, posadzili dęby (jako drzewa pobierające dużo wody). A ruda darniowa powstaje, gdy na drobnych kamyczkach i grubszych ziarnkach piachu osadzają się związki żelaza występujące w bagnach. Pani Krysia pokazuje taką rudę w formie kamieni, wciąż odnajdywanych w okolicy. Sama wykorzystuje je przy tworzeniu rozmaitych pamiątek ozdobionych dodatkowo muszlami. Wyciąga je z błota na dnie stawu, gdy spuszczana jest z niego woda. Rudę wydobywali m.in. cystersi, wypalając ją w dymarkach. Służyła do wyrobu narzędzi, ale i budowy domów – do dziś jeden taki stoi na przykład w Kaszycach Milickich. Doły, jakie pozostawały po jej wydobyciu, napełniano wodą i tak powstały stawy hodowlane – na przestrzeni stuleci zmieniające swe kształty i zasięg. Rudy na przykład miał swojego większego poprzednika, zasypanego jednak z powodu małej wydajności. Nad brzegiem co rusz jakaś ciekawostka – choćby bujny orzech kaukaski, być może potomek jednego z drzew, z których owoców cystersi robili olej. Przy drugim przystanku na trasie turyści poznają zwierzęta i ptaki, jakie tu żyją. Czasem zresztą dochodzi tu do spotkań oko w oko z jeleniem, danielem czy dzikiem. Rudy słynie z ogromnej ilości mew. Ale tuż obok ma też innych sąsiadów – bobry, które są bohaterami kolejnego przystanku, umieszczonego przy ich tamie. W pobliżu można się zresztą natknąć na nadgryzione przez nie drzewa. – Pracowite są, choć bywa, że ich budowle powodują szkody i ludzie z zakładu rybnego muszą czasem jakąś tamę rozebrać – mówi pani Krysia. – A one budują ją całymi rodzinami. Jedne noszą i układają gałązki, inne błoto na to kładą, a kolejne ubijają ogonami. Po ich tamie nawet samochód mógłby przejechać, taka jest mocna. Za czasów Hatzfeldtów bobry nie miały łatwego życia. Chętnie korzystano z ich skór, a także z pokrytych łuskami ogonów, które traktowano podobnie jak ryby i zjadano. Dziś powodzi im się lepiej. Obok Rudego „zorganizowały” sobie cały bobrowy zalew.

    Z ciastem na patyku

    Kolejny punkt na szlaku poświęcony jest ochronie przyrody. Uczestniczące w wycieczce dzieci odpowiadają tu na rozmaite pytania, mogą się wykazać wiedzą. Dla tych najaktywniejszych przewidziane są specjalne nagrody. Pod koniec drogi wiodącej między starym a nowym korytem Baryczy można dowiedzieć się więcej o samej rzece, o historii najbliższej okolicy. Opowiada o tym pani Marysia, która na swoim stanowisku zgromadziła wiele ciekawych okazów drewna o przedziwnych kształtach. Towarzyszy jej często wnuczka Ania. Tematów do opowieści nie brakuje. Pierwsza wzmianka o Rudzie Żmigrodzkiej pojawia się już w 1591 r. Hatzfeldtowie sprowadzili tu ubogich ludzi pracujących przy osuszaniu bagien – stąd do dziś jedna z ulic w Rudzie nazywa się Biedaczka. Panie długo mogą mówić o gospodarzeniu Hatzfeldtów – pracach wykonywanych z pomocą koników polskich, zakładaniu pól i sadzeniu lasów ze specjalnymi polanami dla myśliwych.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół