• facebook
  • rss
  • Nie bądźmy naiwni

    dodane 09.08.2012 00:00

    – Dawanie pieniędzy na ulicy to jak leczenie złamania otwartego jedynie środkiem przeciwbólowym – w ten sposób Dominik Golema z wrocławskiego magistratu tłumaczy sens nowej kampanii społecznej.

    Przez chwilę mamy dobrostan, jednak problem pozostaje, a ponieważ nie zareagowaliśmy tak, jak należy, możemy być pewni, że stan zdrowia chorego będzie się pogarszał – dodaje D. Golema. Wrocław po raz kolejny rozpoczyna akcję, która ma uświadomić, że dawanie pieniędzy żebrzącym na ulicach jest szkodą społeczną. – Oszukujemy siebie samych, stwarzamy pozór dobrego uczynku i krzywdzimy tych, których rzekomo wspieramy – tłumaczą urzędnicy Departamentu Spraw Społecznych Urzędu Miejskiego.

    Zwracają przy tym uwagę, że żebractwo to nie tylko bezpośrednia prośba o wsparcie finansowe. Osoby żebrzące często używają różnych rekwizytów. To może być: różyczka wręczana w ogródkach kawiarnianych czy obrazek z wizerunkiem świętego „ofiarowany” w pobliżu miejsc kultu religijnego. Z tym procederem wiąże się także pozór wykonania jakiejś usługi, np. odprowadzenie wózka pod supermarketem, umycie szyb na skrzyżowaniu lub wskazanie miejsca, gdzie możemy zaparkować samochód, oraz propozycja popilnowania auta. – Absolutnie nie powinniśmy w takich sytuacjach dawać pieniędzy i to z naszej strony musi iść wyraźny komunikat, że nie jesteśmy zainteresowani propozycją „pomocy” – wyjaśnia D. Golema. Pomysłodawcy akcji przytaczają wyniki badań, które kilka miesięcy temu przeprowadzono w jednym z dużych miast. – Po zbadaniu sytuacji życiowej ok. 80 osób żebrzących na ulicy okazało się, że tylko w jednym przypadku człowiek naprawdę potrzebował pomocy – opowiadają, tłumacząc, że każde miasto, a zwłaszcza tak duże aglomeracje jak Wrocław, mają pełne instrumentarium wspierania potrzebujących w sposób zorganizowany i cywilizowany: począwszy od ośrodków pomocy społecznej, poprzez jadłodajnie, noclegownie i schroniska, na łaźniach kończąc. Dominik Golema zaznacza, że nie ma takiej możliwości, by osoba będąca w potrzebie została pozostawiona sama sobie. Dlatego jeśli chcemy zrobić coś dobrego, złożyć jałmużnę także ze względów religijnych, powinniśmy raczej wesprzeć jedną z wybranych instytucji. – Nie bądźmy naiwni. Pomagajmy, ale naprawdę pomagajmy, a nie oszukujmy siebie samych – puentuje D. Golema. O szczególnym dramacie – zdaniem pomysłodawców akcji – możemy mówić w przypadku, kiedy do żebrania wykorzystuje się najmłodszych. – Człowiekowi mięknie serce, gdy widzi proszące o pomoc dziecko. Tymczasem ulegając, wyrządzamy mu ogromną krzywdę. Przyzwyczajamy je do tego, że pieniądze można zdobywać bez pracy – podkreślają wrocławscy urzędnicy i dodają, że takie zachowanie jest wspieraniem patologii. – Tak długo dzieci będą wykorzystywane do tego procederu, jak długo będą przynosiły pieniądze – mówią stanowczo. Urzędnicy zwracają także uwagę, że często zebrane przez dzieci, pod pozorem zakupu bułki, pieniądze natychmiast są wydawane w salonach gier. Jak się dowiedzieliśmy, działanie magistratu wesprze Wrocławska Kuria Metropolitalna. W najbliższym czasie w naszych parafiach pojawią się materiały informujące o nowej kampanii. Pomysłodawcom akcji bardzo zależy na tym, by stosowne informacje ludzie mogli usłyszeć w kościołach. – Dlaczego wielu żebrzących, najczęściej z małymi dziećmi, siedzi w niedziele przy drzwiach wejściowych do świątyni? – pytają. – To jest manipulacja – tłumaczą. – Czujemy się wewnętrznie rozdarci, tymczasem dając pieniądze w takiej sytuacji, powinniśmy mieć większe wyrzuty sumienia.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół