• facebook
  • rss
  • Na Karłowicach i w Peru

    dodane 23.08.2012 00:00

    U kapucynek. Dom zwyczajny, jak wiele sąsiednich. Miękkie fotele i kanapa zapraszają do pogawędki, w akwarium pływają rybki. Tylko na samym dole jest inaczej. Na sękatych pniach drzew „wyrastają” ołtarz, tabernakulum. A mieszkające tu siostry, Hiszpanka, Niemka i Polka, mają raz po raz baaardzo dużo gości.

    Żyją pośród „zwykłych” ludzi, blisko nich, taki mają charyzmat. Tylko prosta drewniana tablica informuje, że mieszkają tu Kapucynki Tercjarki od Świętej Rodziny, a przy wejściu św. Weronika ociera twarz Chrystusowi – to stacja Karłowickiej Drogi Krzyżowej, jedna z wielu rozsianych po okolicznych ogródkach. Przy ul. Kruczkowskiego we Wrocławiu, na terenie franciszkańskiej parafii pw. św. Antoniego, mieszkają od 1996 r. To ich pierwszy, dotąd jedyny dom w Polsce. Nieco inny niż najbardziej znane u nas klasztory.

    Różnie wśród różnych

    Czasem zobaczysz siostry w habicie i welonie, czasem w kraciastej bluzce i sportowych spodniach, gdy z plecaczkiem ruszają na górskie szlaki. – Jesteśmy zgromadzeniem habitowym, ale możemy chodzić również bez habitów – wyjaśnia s. Ana, odpowiedzialna za wrocławski dom (akurat w piękniej, niebieskiej spódnicy). – Rozeznajemy, czy w danym środowisku, w danej sytuacji, habit ułatwia nam misję czy nie. Bywa że „naznacza”, stwarza dystans. A dla nas ważne jest, by być blisko – zwłaszcza młodzieży, osób z tzw. marginesu. Z

     drugiej strony ludzie często cenią sobie obecność siostry zakonnej w habicie. W hospicjum u bonifratrów, gdzie pracuję, pewien pan poprosił, żebym go nosiła. I tak robię. Nie określają sztywno nie tylko stroju, ale i przestrzeni swojego działania. – Naszym wzorem jest Dobry Pasterz. Mamy iść do najbiedniejszych, troszczyć się o tych, których nikt nie chce – tłumaczy s. Ana. – Żyjemy z zasady w małych wspólnotach, w rodzinnej atmosferze, na wzór Świętej Rodziny. Naszym rysem charakterystycznym jest rozeznawanie lokalnych potrzeb. Pracujemy wśród młodzieży i starszych, na misjach, wśród narkomanów, bezdomnych, chorych na AIDS. Kiedy zamieszkałyśmy w Polsce, stwierdziłyśmy, że niewiele sióstr zakonnych jest obecnych wśród młodych. Zaangażowałyśmy się właśnie w pracę z młodzieżą. Od początku też zajmowałyśmy się dziećmi z rodzin dysfunkcyjnych, pracowałyśmy w świetlicy „Tobiaszki”. Języka polskiego uczyłam się głównie tu, wśród dzieci i wśród ich rodzin – bo dla nas ważna jest współpraca również z nimi.

    Międzynarodowo i gościnnie

    Na początku okoliczni mieszkańcy mogli być zdezorientowani. Widzieli, że ich nowe sąsiadki mają dużo gości. Kapucynki tercjarki bywają na rekolekcjach dla młodzieży, np. na Górze św. Anny, ale organizują też różne spotkania u siebie, goszczą grupy rekolekcyjne. Prowadzą dom otwarty dla tych, którzy chcą przyjść, porozmawiać, spędzić weekend w ciszy, pomodlić się w kaplicy. A jest ona charakterystyczna – ołtarz, tabernakulum, ikonę Matki Bożej umieszczono tu na wielkich pniach drzew. Na ścianie widać krzyż z San Damiano. Franciszkańska prostota... Uwagę przykuwa niecodzienna droga krzyżowa. Sceny Męki Chrystusa zostały tu splecione z dramatycznymi wydarzeniami z historii Ameryki Południowej. Kaplica mieści się na samym dole budynku. – To fundament naszego domu – podkreśla siostra. I dodaje, że w niedziele odbywa się tu adoracja Najświętszego Sakramentu, raz w tygodniu odprawiana jest Msza św. Na co dzień siostry uczestniczą w niej w kościele parafialnym – chcą być blisko innych ludzi. Siostra Ana bardzo ciepło mówi o swoich podopiecznych z hospicjum, którym pomaga w pokoju przechodzić „na drugą stronę”. I o gościnności, z jaką zostały przyjęte w Polsce. Jej znakiem jest choćby wspomniane akwarium – prezent otrzymany na powitanie. Na Kruczkowskiego mieszkają, prócz s. Any, s. Ula z Bonn, obecnie na kursie języka polskiego, i s. Bożena, chwilowo w Kolumbii. Ta druga w listopadzie jako pierwsza polska kapucynka tercjarka ma złożyć we Wrocławiu śluby wieczyste. Od października do wspólnoty dołączą jeszcze dwie Polki i Hiszpanka. Wielokulturowość to także ich rys charakterystyczny. – Jesteśmy obecne w 32 krajach. W zgromadzeniu językiem międzynarodowym jest dla nas hiszpański. Dla kandydatek jednym z pierwszym kroków jest właśnie nauka tego języka – wyjaśnia s. Ana.

    S. Martha prosi o pomoc

    Wśród sióstr, które przebywały na Kruczkowskiego, jest także s. Martha, Peruwianka z Limy, obecnie mieszkająca w swoim rodzinnym kraju. Pracuje w mieście o nazwie Iquitos, w okręgu Loreto, z grupą młodych z JUVAM (JUVentud AMigoniana – Młodzież Amigoniańska). Okolica, przez którą przepływa Amazonka, jest piękna, ale zarazem region należy do najbiedniejszych. Z miasta można się wydostać tylko drogą powietrzną lub poprzez rzekę, co m.in. bardzo podwyższa ceny sprowadzanych towarów. Siostra zwróciła się do polskich przyjaciół o wsparcie dla pewnej inicjatywy. „Nieustannie marzymy, że nasze życie będzie lepsze – pisze w liście do Polaków. – Pragniemy też czynić lepszym życie innych: odwiedzamy dzieci chore na AIDS, nastolatki, które, będąc w naszym wieku, już są samotnymi matkami, zanosimy jedzenie ludziom biedniejszym od nas. Dajemy wszystko to, co dać możemy. Teraz naszym marzeniem jest spotkanie Ojca Świętego Benedykta XVI w ramach Światowych Dni Młodzieży... Wierzymy, że Bóg może dokonać rzeczy niemożliwych”. Siostra wraz z młodzieżą podejmuje różne działania, by zgromadzić pieniądze na wyjazd ich 9-osobowej grupki na ŚDM w Brazylii w 2013 r. – dokładnie na przelot z Iquitos do Limy, z Limy do São Paolo i z powrotem. Po Mszach św. sprzedają kanapki z kurczakiem i południowoamerykański przysmak, tequeños, rozprowadzają kartki z życzeniami. Pełnej sumy w ten sposób nie zdołają jednak zgromadzić. Osoby, które chciałyby wesprzeć tę inicjatywę, mogą przekazać swój dar na konto: 03 1240 6768 1111 0010 4642 3620, Siostry Kapucynki Tercjarki od Świętej Rodziny, ul. L. Kruczkowskiego 28, 51-143 Wrocław, cel wpłaty: „Peru”.

    Zgromadzenie Kapucynek Tercjarek od Świętej Rodziny

    Zostało założone w 1885 r. przez Luisa Amigó, hiszpańskiego kapucyna i biskupa, który członkom i członkiniom założonych przez siebie zgromadzeń zakonnych za zadanie wyznaczył: „Odszukiwać zgubioną owcę i na nowo włączać ją do trzody Dobrego Pasterza”. Tuż po powołaniu ich zgromadzenia pierwsze kapucynki zaangażowały się w opiekę nad ofiarami epidemii cholery. Siostry żyją duchowością franciszkańską. Prostota, radość, bliskość wobec ludzi – to je wyróżnia. Kontakt z ich wrocławskim domem:kapucynki.wroclaw@gmail.com.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół