• facebook
  • rss
  • Pod żółtym parasolem

    dodane 20.09.2012 00:15

    Co trzymali państwo Stein w piwnicach swojego domu przy obecnej ulicy Nowowiejskiej? Konfitury, węgiel? Nie wiadomo. Dziś znajdziesz tam miękkie sofy, wielkie piłki i kolorowe rysunki na ścianach. I ludzi, którzy lubią być razem.


    Chłopca w dresie i starszą panią łączy kolorowa tęcza. Pod nią zielona żaba trzyma żółty parasol – takie malowidło widać na ścianach piwnic Domu Edyty Stein. W jego murach, obok towarzystwa noszącego jej imię i innych organizacji, ma swoją siedzibę Stowarzyszenie Żółty Parasol. Malowidło jest dziełem jego podopiecznych. – Nie jest przypadkowe, wyraża w pewien sposób więź między młodzieżą i seniorami – mówi Katarzyna Wierzbińska, prezes stowarzyszenia, opowiadając o Klubie Młodzieżowym oraz Klubie Seniora, które tu działają.
„Żółty parasol”, założony przez grupkę młodych ludzi, istnieje od paru lat. – Znaliśmy się z salezjańskiego duszpasterstwa akademickiego „Horeb” – opowiada Kasia. – Większość z nas mieszka od dawna na Ołbinie, chcieliśmy coś zrobić dla tego osiedla. Skąd nazwa? Generalny przełożony salezjanów co roku rozsyła członkom zgromadzenia materiał będący rodzajem inspiracji, zachęty. Kiedyś przysłał bajkę o żółtym parasolu...
Opowiada ona o smutnym, deszczowym kraju, w którym pewna dziewczynka została znienacka obdarowana przez nieznajomego człowieka żółtym parasolem – takim, pod którym zawsze świeci słońce i ma się dobry humor. Odkryła, że parasol trzeba przekazywać dalej. Mniej więcej na tym polega misja stowarzyszenia – integrowanie mieszkańców Ołbina, dzielenie się ciepłymi „promieniami słońca”. – Inspiracją dla nas jest św. Jan Bosko – dodaje Katarzyna, wspominając o jego otwartości na młodzież, o tzw. systemie prewencyjnym w wychowaniu. – Gdy zakładaliśmy Klub Młodzieżowy, trochę tak jak ks. Bosko szukaliśmy chętnych nie tylko w szkołach, ale także na ulicach. Widząc młodzież na podwórku, rozmawiającą czy palącą papierosy, podchodziliśmy, mówiliśmy o naszym klubie.
Jego działalność – podobnie jak Klubu Seniora – właśnie rozkręca się po wakacjach.

    Młodzi i seniorzy mają swoje zajęcia; czasem też spotykają się razem. – Staramy się o integrację różnych pokoleń – podkreśla Kasia. – Stąd raz po raz wspólne świętowanie, przygotowywanie posiłku, jakieś wyjścia. Powoli znikają opory, ludzie przekonują się do siebie. Słowo „integracja” jest dla nas kluczowe. Chodzi tu także o integrację osiedla, jego mieszkańców. Służy temu m.in. doroczny festyn organizowany w pobliskim parku.
Klub to przede wszystkim miejsce spotkań, gdzie można poczuć się u siebie, pobyć z innymi, odrobić lekcje. Nie brak też propozycji konkretnych zajęć. Na młodzież czekają warsztaty teatralne, sportowe, nauka jazdy konnej (choć tu już brak miejsc), korepetycje, tzw. fabryka inspiracji – gdzie można spotkać się z ciekawymi ludźmi albo zrealizować swoje pomysły. Wśród nich było np. malowanie muralu na jednym z pobliskich podwórek. Seniorzy mogą brać udział m.in. w zajęciach z języka angielskiego, rozmaitych spotkaniach kulturalnych, ruchowych, kursie komputerowym, zwiedzać miasto.
– Jeśli chodzi o młodzież, przychodzą do nas głównie gimnazjaliści – mówi Katarzyna. – Przeważnie są to osoby ze średniozamożnych rodzin, których nie byłoby stać na płatne zajęcia.
Na co dzień w stowarzyszeniu działają głównie Kasia, Asia i Marta oraz grono wolontariuszy – ok. 20–25 osób. Kto chce zakosztować słońca i pogody pod żółtym parasolem, niech czuje się zaproszony. Więcej informacji można uzyskać przy ul. Nowowiejskiej 38 we Wrocławiu w poniedziałki lub czwartki od 10.00 do 13.00; można też zajrzeć na www.parasol.net.pl, pisać na biuro@parasol.net.pl lub dzwonić – tel: 71 728 19 37; 794 598 370.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół