• facebook
  • rss
  • Wyspa nie taka jak z bajki

    Przemysław Pastucha

    |

    Gość Wrocławski 40/2012

    dodane 04.10.2012 00:15

    Nie przywiązują większej wagi do zdobycia majątku i zabezpieczenia swojej przyszłości. Śmierć i pogrzeb to według nich punkt kulminacyjny życia, do którego przygotowują się na ziemi. Wśród nich posługuje kapłan z Dolnego Śląska.

    Ksiądz Marek Maszkowski, misjonarz, który od 23 lat posługuje na Madagaskarze, gościł ostatnio we Wrocławiu na zaproszenie proboszcza par. pw. Trójcy Świętej ks. Andrzeja Sycza. W czasie spotkań z parafianami opowiadał, jak wygląda codzienne życie na Czerwonej Wyspie. Wierni mogli obejrzeć także reportaż prezentujący warunki, w jakich egzystują ludzie, którym służy. Wielu podkreślało, że uderzyła ich straszna bieda, a przy tym umiejętność radowania się miejscowej ludności z bardzo prostych rzeczy. Madagaskar leży na Oceanie Indyjskim, 400 km na wchód od południowej Afryki. Ks. Marek obecnie posługuje jako proboszcz parafii w Ankarana w diecezji Farafangana (południowo-zachodnia część wyspy). Przeważają tutaj tereny rolnicze. Brakuje dróg, mostów, elektryczności, komunikacji, a nawet prostych narzędzi do pracy na roli. Wszędzie skrajne ubóstwo. 35-tysięczną parafię zamieszkują dwa plemiona: Antantosy oraz Antysaka.

    Ponad 93 proc. z nich stanowią animiści – praktykujący kult zmarłych oraz uznający różnego rodzaju szamanów. Chrześcijan jest zaledwie 7 proc., z czego katolików zaledwie 4 proc. – Upraszczając bardzo filozofię życia malgaskiego, można powiedzieć, iż większość Malgaszów nie przywiązuje większej wagi do urządzenia się w życiu i posiadania bogactwa – mówił misjonarz.

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół