• facebook
  • rss
  • Gwiezdne przygody

    dodane 03.01.2013 00:15

    Orszak Trzech Króli. Będzie jak w życiu: wezwanie do drogi, diabelskie pułapki, anielska pomoc. Radość wędrówki, groza walki i, miejmy nadzieję, szczęśliwy finał u stóp Pana Jezusa – którego 6 stycznia w naszej diecezji prawdopodobnie odegra dwóch Antonich.

    Każdy znajdzie tu coś z siebie – w rycerzu, dwórce, pastuszku, ośle… A rogate osobniki? To demaskatorzy szatańskiej taktyki. Tak właśnie rolę aktorów diabłów widzi ich wrocławski koordynator Marek Machlański. Na ulicach miasta zmierzy się z nimi anielski zastęp dowodzony przez Marcina Niechciała. To ich spotkamy w drodze do Świętej Rodziny. We Wrocławiu wcielą się w nią, doświadczeni w tej roli, państwo Jaśkiewiczowie, którzy dwa lata temu występowali z małym Frankiem jako Panem Jezusem. W tym roku na sianku położą kolejnego potomka: Antosia. Inny Antoni będzie głównym bohaterem w oleśnickim orszaku, gdzie jako Józef, Maryja i Dzieciątko wystąpią członkowie Koinonii Jan Chrzciciel, państwo Agnieszka i Michał Patynowscy ze swoim synkiem.

    Zwycięstwo zaklepane

    To nie będzie spokojna procesja. Po drodze zaczepi nas mnóstwo duchów, dobrych i złych. Jeśli komuś te pierwsze kojarzą się tylko ze „słodkimi” cherubinkami, we Wrocławiu może się zdziwić. – Na aniołów szukam wysokich, rosłych mężczyzn, tak żeby nawet ich wygląd ukazywał siłę, przewagę nad diabłami – mówi Marcin, kompletujący niebieskie szeregi. – Anioł wyraża zwycięstwo nad złem. Bliski memu sercu jest archanioł Michał pokonujący szatana. My w orszaku ukażemy walkę dobra ze złem, toczoną przede wszystkim w ludzkim sercu. Wyrażą to m.in. krótkie dynamiczne inscenizacje. Dokładnego stroju aniołów nie zdradzę. Będziemy się jednak starać, by byli – jak na obrazach wielu mistrzów – potężni, zwycięscy. Kolegów szatanów będę prosił, by troszkę się przygarbili, przykurczyli...

    W zeszłym roku diabły rozdawały karteczki ze „złymi myślami”, pokusami. Być może tym razem aniołowie będą podsuwać wędrowcom dobre myśli, możliwe, że jak poprzednio, wykorzystają też konfetti. Czy wspólnie z siłami ciemności ustalają przebieg walki? – Ja się z diabłami nie kontaktuję – śmiał się Marcin w połowie grudnia. – Będzie w tym wszystkim miejsce na pewną spontaniczność, choć oczywiście jest określony scenariusz, chcemy profesjonalnie się przygotować. Waży się jeszcze sprawa wierzchowców wrocławskich monarchów ze względu na… ciążę wielbłądzicy z wrocławskiego zoo. Jako że są to zwierzęta stadne, bez niej drugi wielbłąd czułby się zagubiony; prawdopodobnie więc królowie pojadą na koniach Straży Miejskiej. – W programie orszaku są pewne niespodzianki – podkreślają wrocławscy organizatorzy. Wiadomo też, że na koniec... zapachnie Afryką i kawą, ale to już osobna historia (zob. s. VII).

    Szeleszczący kusiciele

    Czarna folia budowlana oraz czapki i rogi zrobione z tacek do grilla – Marek, koordynator wrocławskich diabłów, mówi, że prawdopodobnie „czarne charaktery” zdecydują się na sprawdzone już kreacje (które mieli zamiar przygotowywać w czasie jednego „diabelskiego wieczoru”). Podobnie jak szef aniołów związany jest ze środowiskiem wrocławskiego przedszkola „Zdrój” oraz szkoły „Iskry”. Podobnie też zwołuje znajomych do swojej ekipy. Diabły planują wstępnie udział w inscenizacji na trasie oraz działalność pośród tłumu idących. Generalnie mroczne stwory spróbują zdezorganizować orszak, odwrócić uwagę od jego celu, jakim jest oddanie pokłonu Chrystusowi, za to skupiać uwagę idących na niedogodnościach podróży, na przyjemnościach, z których trzeba było zrezygnować, by udać się w drogę. – Wynajdą całkiem racjonalne powody rezygnacji z wędrówki, podpowiedzą, że można by przecież w tym czasie np. pójść z rodziną do zoo. Anioły natomiast będą przypominały o celu drogi – mówi Marek. I dodaje, że skala zamętu, jaki zdołają stworzyć kusiciele, zależy od ilości osób chętnych do takiej „niecnej” roli. Oczywiście, musi być zachowana równowaga między siłami dobra i zła; trzeba będzie rozsądnie podzielić się kandydatami. Czy diabły nie wypadną za dobrze? – Scenariusz nam nie pozwoli – uśmiecha się Marek. Choć dodaje, że anielsko-diabelskie walki mogą być w tym roku bardziej spektakularne, odkąd aniołami będą panowie. – Trzeba tylko wytłumaczyć dobrze młodszym dzieciom, że ich tata nie jest diabłem, ale „gra rolę diabła” – mówi koordynator sił ciemności. – To jest rola umożliwiająca demaskowanie metod kusiciela, trochę jak w słynnej książce „Listy starego diabła do młodego”. Chcemy też pokazać, że choć działanie diabelskie jest przebiegłe, zorganizowane, to dobro jest potężniejsze. W 2011 r. Marek też grał rolę szatana, więc to dla niego nie pierwszyzna. Rok temu należał z kolei do rezerwowej Świętej Rodziny (zawsze we Wrocławiu są takie w odwodzie) i o mało co nie trafił ze swoimi bliskimi do stajenki.

    Z dwoma Janami

    Wspólnota Koinonia Jan Chrzciciel oraz parafia pw. św. Jana Apostoła i Ewangelisty to organizatorzy Orszaku Trzech Króli, który po raz pierwszy przejdzie ulicami Oleśnicy. – Zainteresowanie przerosło oczekiwania – mówi Krzysztof Hnatio, pełnomocnik Koinonii ds. orszaku. Tłumaczy, że misją jego wspólnoty jest pokazywanie Chrystusa, jak Jan Chrzciciel, a orszak ma taki właśnie cel – prowadzi do Jezusa. Bardzo życzliwie odniosły się do tej inicjatywy miejscowe władze i rozmaite instytucje, w przygotowania zaangażowały się oleśnickie szkoły, przedszkola, placówki kulturalne z Oleśnicy i Dobroszyc. Orszak bezinteresownie wspierają lokalne firmy; w organizację włączają się nawet okoliczni rycerze – zwołani do królewskiej świty przez Witolda Zamiarę, rycerza z Oleśnicy związanego z zamkiem Chojnik.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół