• facebook
  • rss
  • Po sześćdziesiątej świeczce

    dodane 14.02.2013 00:15

    Czy cynamonowo-śliwkowe zapachy staną się jednym ze znaków rozpoznawczych Nadodrza? Rewitalizująca się część miasta wciąż czymś zaskakuje. Coraz więcej pomysłów mają tu ludzie spod znaku melonika i laseczki.

    Takie logo (ściślej z dwoma laseczkami) towarzyszy projektowi „Seniorzy na Nadodrzu”, opatrzonemu hasłem „Stallone i Szapołowska też zdmuchnęli 60 świeczek”. – Mieszka tu i pracuje mnóstwo seniorów, osób o niesamowitej wiedzy, doświadczeniu, pomysłach – mówi Dorota Whitten, koordynatorka projektu z Infopunktu Łokietka 5. Wspomina m.in. o Janie Zioberskim, kanclerzu Wyższej Szkoły Rzemiosł Artystycznych i Zarządzania, Zofii Zając – prowadzącej przy ul. Pomorskiej modniarstwo kapelusznicze, Wojciechu Machu – wodzireju, nazywającym siebie „uwodzirejem”, prawdziwej „duszy towarzystwa”, czy Irenie Brojek – blogerce, organizatorce tzw. dress party i twórczyni kolaży inspirowanych pracami W. Szymborskiej.

    Historia w kuchni

    Dzień przed tłustym czwartkiem grupa seniorek z zapałem wyrabia ciasto na pączki. – Jestem po raz pierwszy na takim spotkaniu – mówi pani Gienia, która wybrała się na wspólne kucharzenie namówiona przez koleżanki ze Związku Emerytów i Rencistów. – Przyszłam zobaczyć, co się tu dzieje. Po co samej siedzieć w domu... A pączki są niecodzienne, według starego przepisu. Panie zauważają z uśmiechem, że młodzi teraz nie mają czasu na gotowanie, w głowie hamburger albo pizza. Ale jak babcia coś smacznego przygotuje, to tak się cieszą... W pokoju obok, gdzie zgromadzili się przedstawiciele trzech pokoleń, przygotowane są już napisy „Specjały Nadodrza” – przypominające, że nie są to zwykłe smakołyki. – Kiedyś odwiedził nas dr Grzegorz Sobel (znawca kulinarnych tradycji Wrocławia – przypis red.) – mówi D. Whitten. – Opowiadał o pączkach. Seniorzy natychmiast przypomnieli sobie, że kiedyś tu na rogu taką pyszną kaszaneczkę sprzedawali, a tam znów była pierwsza we Wrocławiu plackarnia… „To zróbmy coś”! – stwierdzili. Pan Grzegorz zaproponował, by zacząć właśnie od pączka. Ze względu na recepturę nazwaliśmy go pączkiem wrocławsko-lwowskim. Nadzienie ma śliwkowo-cynamonowe. Zgromadziliśmy trochę konfitur śliwkowych i postanowiliśmy pączki usmażyć. Przed pachnącymi wyrobami w tłusty czwartek otwarły podwoje nadodrzańskie lokale: kawiarnia Rozrusznik, Cafe Bema, Nożownicza Cafe i Wincentego 21. Ale pączki to dopiero początek... – Pomysł jest taki, by istniały przepisy opatrzone certyfikatem „Specjały z Nadodrza” – mówią Marta Mazgaj i Karolina Mróz z Infopunktu. – Przygotowane według tych receptur produkty byłyby dostępne w tutejszych lokalach, my zajęlibyśmy się promowaniem marki, by specjały stały się rozpoznawalne.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół