• facebook
  • rss
  • Był bardzo wzruszony

    dodane 16.02.2013 09:50

    O okolicznościach nadania kard. Józefowi Ratzingerowi doktoratu honoris causa PWT oraz o przebiegu wizyty przyszłego papieża na Dolnym Śląsku opowiada kard. Henryk Gulbinowicz w rozmowie z ks. Rafałem Kowalskim.

    Ks. Rafał Kowalski: – Eminencjo, mija 12 lat od kiedy kard. Józef Ratzinger otrzymał honorowy doktorat Papieskiego Wydziału Teologicznego. Jak doszło do tego, że przyszły papież w 2000 r. odwiedził Dolny Śląsk?

    Kard. Henryk Gulbinowicz: – Od 1976 r. z woli papieża Pawła VI podjąłem obowiązki metropolity wrocławskiego. Pochodzę z Kresów Wschodnich i zupełnie nie znałem Dolnego Śląska, dlatego patrzyłem na wszystko oczami kard. Bolesława Kominka, który potrafił ukazać ten region Europie Zachodniej. Wydawało mi się, że 1000-lecie archidiecezji wrocławskiej będzie okazją, by jak najbardziej nagłośnić Dolny Śląsk nie tylko w Polsce, ale także na świecie. Pomógł trzy lata wcześniej Jan Paweł II, wybierając Wrocław na miejsce 46. Kongresu Eucharystycznego, jednak gdy ucichły echa kongresowe, przyszedł rok 2000 – jubileusz naszej diecezji. Zależało mi, by dobry obraz Dolnego Śląska, który wywieźli stąd goście kongresu, podtrzymać. Uznałem, że PWT jest miejscem, w którym można uhonorować szczególne osobistości. Dlatego doktorat honoris causa otrzymał m.in. urodzony we Wrocławiu kard. Joachim Meisner. Wtedy też kard. Józef Ratzinger pomógł nam w pewnej sprawie i chciałem w jakiś sposób mu się odwdzięczyć. Myślałem jednak: „On jest uczonym, który ma tyle honorowych doktoratów uniwersytetów europejskich o wielkiej randze. Gdyby odmówił, byłoby nieprzyjemnie”. Postanowiłem zapytać Jana Pawła II, który miał zwyczaj zapraszać biskupów przyjeżdżających z Polski do Rzymu do siebie na posiłek. Zaszczycony tym wyróżnieniem, według ceremoniału watykańskiego, przy deserze zwróciłem się do ojca świętego: „Proszę Waszej Świątobliwości, czy ja mogę prosić o radę?”, a papież odpowiedział: „Próbuj, Heniu”. Kiedy przedstawiłem sprawę, Jan Paweł II zwrócił się do mnie po niemiecku: „Dla Niemców Breslau jest zawsze Breslau”.

    Jak zareagował kard. Ratzinger, gdy Eminencja zaproponował mu przyjęcie honorowego doktoratu?

    – Odpowiedział: „Nie znam dobrze Dolnego Śląska, ale skoro jest to jubileusz diecezji – przyjmuję”. Od tego czasu nawiązała się między nami bliższa znajomość. Kiedy przeszedłem na emeryturę, a rządy we Wrocławiu objął abp Marian Gołębiewski, pojechaliśmy na wizytę ad limina Apostolorum. Pamiętam spotkanie w Sali Klementyńskiej. Benedykt XVI podszedł do mnie i powiedział po włosku: „Proszę Księdza Kardynała, jak ja byłem kardynałem, to Ksiądz był ode mnie młodszy, a co się takiego stało, że gdy zostałem papieżem, Ksiądz jest ode mnie starszy?”. Odpowiedziałem: „Wszystkiemu winna druga wojna światowa”. 

    W końcu przyszedł 27 października. Pamiętam piękną procesję i uroczysty ingres do katedry wrocławskiej.

    – Kardynał po przyjeździe zamieszkał w rezydencji. Stąd ruszyła procesja. Miał on na sobie czerwony płaszcz kard. B. Kominka. Po Mszy świętej odbyły się uroczystości nadania doktoratu honoris causa w auli Papieskiego Wydziału. Tutaj padły słowa, że Prefekt Kongregacji Doktryny Wiary to w naszym stuleciu największy teolog wśród kardynałów i najwybitniejszy kardynał wśród teologów.

    Wiemy, że na doktoracie nie zakończyła się wizyta przyszłego Benedykta XVI na Dolnym Śląsku…  

    – Najpierw odwiedziliśmy Oleśnicę. Ówczesny proboszcz parafii pw. NMP Matki Miłosierdzia ks. prał. Jan Suchecki poprosił kardynała o poświęcenie kopii figury Chrystusa Króla, którą umieścił nad wejściem do oleśnickiego kościoła (oryginał znajduje się na pl. Katedralnym we Wrocławiu), a ponieważ był kapelanem Wojska Polskiego zaprosił kompanię honorową. Kiedy wysiedliśmy z samochodu, proboszcz po przywitaniu poprowadził kardynała przy dźwiękach orkiestry wojskowej przed ustawionych w szeregu żołnierzy. Ci przywitali go według ceremoniału żołnierskiego. Po poświęceniu figury kard. Ratzinger powiedział do mnie: „Pierwszy raz otrzymałem takie honory wojskowe, i to od polskiego żołnierza”. Był bardzo wzruszony.

    Następnie była wizyta w Henrykowie

    – Na pierwszym roku seminarium rozpoczynało wówczas studia 48 alumnów. W uroczystej procesji przeszliśmy do wypełnionego po brzegi kościoła cystersów. Rozpoczęła się Msza św. z poświęceniem i nałożeniem tunik naszym klerykom. Każdy indywidualnie podchodził do kardynała. W tym czasie odczytywano wezwanie parafii i miejscowość, z której dany kleryk pochodził. Kard. Ratzinger przyznał, że pierwszy raz w życiu przeżył taką uroczystość. Widać było wzruszenie, gdy nakładał białe alby na naszych alumnów. Następnie odbył się koncert muzyki poważnej oraz spotkanie w sali purpurowej. Przechadzając się korytarzami i zwiedzając zabytkowe wnętrza pocysterskiego klasztoru, przyszły papież zapoznał się z historią Henrykowa. Mówił, że jest pod wrażeniem tego miejsca. Stąd bezpośrednio udał się do Opola. Dziś w sali papieskiej można oglądać wystawę zdjęć z tej uroczystości.    


     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół