• facebook
  • rss
  • Budują mosty

    Karol Białkowski

    |

    Gość Wrocławski 18/2013

    dodane 02.05.2013 00:15

    Dbają o to, by nikt nie zapomniał. O kim? O tych, którzy po II wojnie światowej zostali za wschodnią granicą. Stowarzyszenie Odra-Niemen organizuje dla nich pomoc, pielęgnuje kresowe groby, ale prowadzi również szeroką działalność edukacyjną.

    To jest coś, co mnie i mojego męża interesuje od lat – mówi Ilona Gosiewska, prezes zarządu Stowarzyszenia Odra-Niemen. Jej osobista przygoda z Kresami zaczęła się od Białorusi. – Odnalazłam tam wielu fantastycznych ludzi, którzy są moimi przyjaciółmi. Podczas jednego z wyjazdów na jej drodze pojawiła się kpt. Weronika Sebastianowicz, która kieruje Stowarzyszeniem Żołnierzy Armii Krajowej na Białorusi. To spotkanie spowodowało reaktywację Stowarzyszenia Odra-Niemen. – Naszą działalność opieramy na katolickich i rodzinnych wartościach. Dzięki temu uzyskujemy mocne i wiarygodne dla innych fundamenty. To bardzo istotne – mówi.

    Żywa historia

    Pierwsza akcja została zorganizowana na apel kpt. W. Sebastianowicz. – Poprosiła o zrobienie paczek świątecznych dla kombatantów. Transport odbył się na Wielkanoc w 2010 r. – mówi I. Gosiewska. Prezes Stowarzyszenia Odra-Niemen podkreśla, że ten gest był wyrazem pamięci o tych, którzy zostali za wschodnią granicą. – Zwłaszcza na Białorusi polscy kombatanci nie mają łatwego życia, bo przez tamtejsze władze ciągle są uznawani za bandytów. Są pozbawieni dodatków kombatanckich do emerytur, dlatego żyją bardzo skromnie. Każde nasze wsparcie jest więc potrzebne – tłumaczy. Od tego zaczął się rozwój stowarzyszenia. Dziś działalność, którą prowadzą jego członkowie, jest dużo szersza. Dzięki dobroczyńcom na Kresy wyjeżdżają kilkanaście razy w roku. Swoją opieką obejmują również kombatantów mieszkających w Polsce, głównie na Dolnym Śląsku. Kolejnym sztandarowym projektem jest dbanie o pamięć żołnierzy wyklętych. W planach jest wzniesienie pomnika. Jak zaznacza, nie wiadomo jeszcze, kiedy ostatecznie projekt uda się zrealizować. – Na razie cieszymy się, że we Wrocławiu mamy rondo Żołnierzy Wyklętych oraz pomnik rtm. Witolda Pileckiego – tłumaczy. Stowarzyszenie Odra-Niemen działa bardzo prężnie. Projekty edukacyjne, które realizuje przy okazji podejmowanych akcji, przynoszą wymierne efekty. – Doprowadzamy do spotkań młodzieży z tymi, którzy są żywymi świadkami historii. Młodzi ludzie reagują fantastycznie i są ciekawi tych opowieści – mówi. Zaznacza przy tym, że obecne pokolenie jest ostatnim, które ma okazję do nawiązania bezpośredniego kontaktu z ludźmi walczącymi o wolność ojczyzny podczas II wojny światowej. Stowarzyszenie już dawno wyszło ze swoją działalnością poza Dolny Śląsk. Ponad 100 szkół z całej Polski włącza się zarówno w akcje przygotowywania paczek na Wschód, jak i w projekty edukacyjne. Tych, którzy je wspierają, są... tysiące.

    Książki i żona

    Zasadniczą grupą, na której opiera się działalność stowarzyszenia, są wolontariusze. – Takich przyjaciół na stałe mamy kilkudziesięciu. Są w różnym wieku – mówi I. Gosiewska. Jednym z nich jest Mateusz Zbróg. Dlaczego zdecydował się na dołączenie do wolontariatu? – Odra-Niemen wpisała się idealnie w to, czego po studiach poszukiwałem. Widzę, że pomagamy, a do tego ważne dla mnie jest to patriotyczne spojrzenie – mówi. – Zaczęło się niepozornie. Kolega powiedział mi o zbiórce książek, które miały pojechać na Kresy. Miałem dużo podwójnych, zwłaszcza lektur szkolnych i klasyki polskiej. Postanowiłem się ich „pozbyć” – opowiada. Efektem wizyty była stała współpraca. Wkrótce został zaangażowany w projekt wymiany młodzieży z Polski i Białorusi. – Oni przyjechali do nas. W naturalny sposób stałem się liderem grupy. Spodobało mi się, że mogę w ten sposób się realizować – dodaje. M. Zbróg wielokrotnie był na Wschodzie. – Często wyjeżdżam do Lwowa. Tam są już nasi stali gospodarze, do których przyjeżdżamy z paczkami – mówi. Zaznacza, że podczas takich wizyt znamienna jest jedna rzecz. – Kombatanci nie mówią o wojnie. Nie chcą. Wtedy raczej wypytują o to, co słychać dobrego w Polsce. Relacje z walk są zarezerwowane na specjalne spotkania – tłumaczy. Zapewnia, że bycie wolontariuszem to nie tylko pomaganie na zewnątrz, to również czerpanie czegoś dla siebie. – Ważne są zwłaszcza nowe znajomości, kontakt z drugim człowiekiem. Dzięki mojemu zaangażowaniu, gdziekolwiek bym pojechał w kierunku wschodnim, mam wielu znajomych. Czuję się tam jak u siebie – dodaje. Dla Mateusza jest jeszcze jeden, najbardziej znaczący w życiu owoc pracy na rzecz stowarzyszenia. – Tutaj poznałem swoją narzeczoną. W przyszłym tygodniu się pobieramy. Po ślubie jedziemy w podróż po Kresach: od Łotwy aż po Mołdawię. Planujemy się zatrzymywać właśnie u znajomych – mówi. Więcej na temat działalności Stowarzyszenia Odra-Niemen można przeczytać na stronie www.odraniemen.org.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół