• facebook
  • rss
  • Boskie tango

    dodane 16.05.2013 00:15

    Musi być w niej miejsce dla „ja” i „Ty”, musi być czas mówienia i słuchania. I pamięć o tym, że w tym „tańcu” to On prowadzi.

    O medytacji chrześcijańskiej, jej fundamentach umocowanych w Biblii i tradycji Kościoła, jej rozwoju, ale i bezdrożach, na jakie może zejść, debatowano na Papieskim Wydziale Teologicznym. Właśnie owym bezdrożom poświęcony był wykład bp. prof. Andrzeja Siemieniewskiego, który odniósł się do wybranych tekstów ukazujących duchowość Światowej Wspólnoty Medytacji Chrześcijańskiej, kierowanej przez o. Laurence’a Freemana – wspólnoty znanej także w Polsce. Bp Andrzej mówił o niepokojących tendencjach, jakie można w niej dostrzec – choćby traktowania imienia „Jezus” czy wezwania „Maranatha” jedynie jako mantry odartej z treści, czy akcentowania doświadczenia „bezimiennej sakralności Absolutu”.

    Podkreślał, że w modlitwie chodzi o dialog, a nie jedynie o poznawanie siebie. – Do tanga „trzeba dwojga”, trzeba „ja” i „Ty” – mówił w nawiązaniu do chrześcijańskiej modlitwy, podkreślając, że zbawienie otrzymujemy w darze od „Ty”, a nie jedynie dzięki zagłębianiu się w sobie. – Powiedz mi, jak się modlisz, a ja ci powiem, jak wierzysz. Powiedz mi, jak wierzysz, a ja ci powiem, jak żyjesz – stwierdził w swoim wykładzie o. Jacek Kiciński CMF, tłumacząc jednocześnie, że nie istnieje „zastój życia duchowego”. – Albo idę do przodu, albo zaczynam się cofać – podkreślał, wyjaśniając, że trudno o rozwój bez modlitwy. Zaprezentował krótki elementarz „modlitwy myślnej”, obejmującej etap przygotowania, lektury (najlepiej tekstu biblijnego), rozważania oraz etap modlitwy będącej miłosną rozmową z Bogiem i wpatrywaniem się w Chrystusa, zwieńczonej konkretnym postanowieniem i zakończeniem (cały wykład na www.wroclaw.gosc.pl). Kolejni prelegenci podkreślali, że chrześcijańska medytacja stroni od bezosobowych technik, prowadzi do spotkania, dialogu, zjednoczenia w miłości. Warto zadbać, by oparła się na zdrowych podstawach. – Nawet niewielkie odchylenie fundamentu od pionu na wysokości trzeciego piętra może zaowocować ruiną – stwierdził ks. dr Adam Łuźniak.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół