• facebook
  • rss
  • Lepiej do zoo niż do papieża

    ks. Rafał Kowalski

    |

    Gość Wrocławski 23/2013

    dodane 06.06.2013 00:15

    Ta wizyta trwała zaledwie kilka godzin, a i tak została nazwana najwyższym wyniesieniem archidiecezji wrocławskiej. Nie wszyscy się jednak z niej cieszyli.

    Słowa o uhonorowaniu i wyniesieniu Wrocławia usłyszało ponad milion wiernych zgromadzonych na Partynicach 21 czerwca 1983 r., tuż przed rozpoczęciem Mszy św., której przewodniczył Jan Paweł II. Ojciec święty przyleciał helikopterem z Jasnej Góry i bezpośrednio po przywitaniu przejechał papamobile pomiędzy sektorami, by sprawować Eucharystię. To wydarzenie było solą w oku rządzących Polską.

    Żadnych transparentów

    Oficjalne stanowisko władz PRL wobec wizyty Jana Pawła II w ojczyźnie wydawało się bardzo przychylne. Zapewniano, że wystarczy odpracować swoje godziny w dniu wolnym od pracy, by spokojnie wziąć udział w spotkaniu z papieżem. Rząd i episkopat poza ustaleniami dotyczącymi transmisji w telewizji i radiu oraz wyrażeniu zgody ze strony kościelnej na przydzielenie kierowców państwowych do prowadzenia samochodów, którymi miał się poruszać biskup Rzymu, uzgodniły, że nikt nie będzie ograniczał liczby uczestników spotkań papieżem. Szybko okazało się, że co innego papier, a co innego rzeczywistość.

    Wśród dokumentów związanych z obecnością ojca świętego we Wrocławiu, przechowywanych w archiwum kurialnym, znajduje się list nauczycielki z Wałbrzycha, która pomimo dopełnienia wszelkich formalności nie otrzymała zgody na wyjazd z uczniami do stolicy Dolnego Śląska. „W czasie rozmów władze dawały mi do zrozumienia, że otrzymałabym dzień wolny, gdybym podała inną motywację, np. wycieczkę do zoo lub sprawy osobiste, byle nie podawać, że jadę na spotkanie z papieżem” – napisała. Pomimo negatywnej odpowiedzi wyjazd został zorganizowany. „Cieszyłam się, że podjęłam taką, a nie inną decyzję. Przecież to był kawałek współczesnej historii, wspaniała lekcja patriotyzmu mówiąca, jak żyć, by żyć godnie” – tłumaczyła swój wybór. Po powrocie nikt nie miał do niej pretensji. Nawet otrzymała wynagrodzenie jak za każdą inną wycieczkę szkolną. W połowie wakacji jednak dostała pismo z Wydziału Oświaty i Wychowania Urzędu Miasta w Wałbrzychu, informujące o wszczęciu wobec niej postępowania dyscyplinarnego. Podobnych listów w tym czasie kuria otrzymała wiele. Ówczesne władze i dyrektorzy zakładów pracy w różny sposób starali się utrudniać wzięcie udziału w papieskiej Eucharystii lub ograniczyć liczbę pielgrzymów. Zdarzały się przypadki, że pracownikom chętnym na wyjazd do Wrocławia proponowano, by w drodze losowania wyłonili skromną delegację osób, które tego dnia będą miały dzień wolny od pracy. Dziekanowi ze Środy Śląskiej wizytę złożyło dwóch funkcjonariuszy SB, informując, że każdy ksiądz z jego dekanatu na spotkanie z Janem Pawłem II może wybrać maksymalnie 30 osób. Ich listy miały odpowiednio wcześniej trafić do Komendy Rejonowej Milicji. Tutaj natomiast zapadały decyzję, kto może pojechać na Partynice. Zwrócono również uwagę, iż uczestnikom nie wolno posiadać transparentów ze znakiem „V”.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół