• facebook
  • rss
  • Zero ściemy

    Agata Combik, Karol Białkowski, ks. Rafał Kowalski

    |

    Gość Wrocławski 26/2013

    dodane 27.06.2013 00:15

    Tydzień ewangelizacyjny. Organizatorzy nazwali go Jarmarkiem Cudów. Strzał w dziesiątkę, bo cuda rzeczywiście były na wyciągnięcie ręki. Zdarzały się nie tylko podczas adoracji i modlitwy, ale także przy skocznej muzyce, jedzeniu kiełbasek i… lizaków.

    Przepraszam, jestem z Kościoła katolickiego, chciałam z państwem porozmawiać – zagaduje kobietę i mężczyznę około czterdziestki młoda, atrakcyjna, uśmiechnięta dziewczyna. Wręcza im przy tym… lizaki, do których dołączona jest niepozorna karteczka. To nie akcja reklamowa. To najprawdziwsze głoszenie Ewangelii. Ta młoda dziewczyna to Marta Francuz ze Wspólnoty Przemierza Rodzin „Mamre”, jednej z grup, które włączyły się w organizowany w różnych miastach archidiecezji Tydzień Nowej Ewangelizacji, a niepozorna karteczka to krótki cytat z Pisma Świętego. – Zagadnięci przez nas ludzie reagują bardzo różnie – opowiada. – Jedni życzliwie słuchają tego, co mówimy, zadają pytania. Inni są ciekawi, czy my naprawdę wierzymy w to, co mówimy, i czy autentycznie jesteśmy szczęśliwi – czy to tylko taka ściema. Są także osoby, które odwracają się i mówią, że to nie jest ich klimat – dodaje.

    Oranie na ugorze

    Wspólnota, do której należy Marta, ewangelizowała, nie tylko rozdając słodkości, ale także organizując koncerty. – Muzyka dociera do ludzi, ponieważ przez nią można bardziej wyrazić naszą radość w Duchu Świętym – tłumaczy. Dopowiada, że dla wielu szokiem jest obraz katolików tańczących, śpiewających i radujących się. – Przeważnie jesteśmy kojarzeni z pewnym staniem w miejscu, smutną lub poważną miną. Tutaj jest zdecydowanie inaczej – podkreśla. Podobnego zdania jest Robert Ruszczak, lider znanego zespołu 40 i 30 na 70, który także włączył się w Jarmark Cudów, koncertując w okolicach rynku. Jego zdaniem dzięki nośnikowi, jakim jest muzyka, pewne informacje pozostają dłużej w pamięci słuchacza i przez to mogą oddziaływać, prowadząc do spotkania żywego Boga. Muzyk odniósł się także do idei ewangelizacji na ulicach miasta: – Traktuję to jako konieczność i pierwszy cel naszego grania. Kiedy występujemy tylko wśród osób wierzących: na rekolekcjach, pielgrzymkach czy w klasztorach, jakkolwiek jest to potrzebne, nie wymaga od nas wielkiego wysiłku. Przez to satysfakcja jest mniejsza. Oranie na ugorze jest potrzebne dla naszego wzrastania i budowania tożsamości. Tutaj możemy spodziewać się różnych reakcji odbiorców i czujemy, jak bardzo potrzebna jest Boża pomoc w tym wszystkim, co robimy. Muzyka towarzyszyła także inauguracji Jarmarku Cudów w Oławie. Tutaj występował zespół Apostolskie Nutki. Ks. Mariusz Szypa, wikariusz parafii Świętych Piotra i Pawła, podkreśla ewangelizacyjny wymiar piosenek i pieśni wykonywanych przez scholę. – Dzieci śpiewają na Mszy św. w każdą niedzielę. Ludzie przychodzą posłuchać ładnie wykonanych utworów, ale często wychodzą poruszeni głębszymi treściami – mówi. Uzupełnieniem koncertu były świadectwa osobistego doświadczenia żywego Chrystusa. – Chciałam, by Jezus mi pomógł, i On to zrobił. Mimo ustabilizowanej sytuacji materialnej w naszej rodzinie brakowało szczęścia. Wystarczyło jednak się otworzyć na Boże działanie i wszystko zaczęło się zmieniać – mówiła do zebranych w kościele Donata. Podkreśliła, że w krótkim czasie drogą za Chrystusem poszedł również jej mąż. – Uważam to za cud – dodała z radością. O głoszeniu Dobrej Nowiny najmłodszym pomyślała franciszkańska parafia św. Antoniego we Wrocławiu, gdzie stanął namiot dziecięcy. – Chcieliśmy naszym pociechom, w wieku od 4 do 8 lat, przedstawić treści ewangeliczne tak, by je zrozumieli. Uważaliśmy przy tym, żeby przekaz nie był infantylny – mówi Łukasz Ludwina. Każdego dnia jarmarku w pobliskim parku kilkanaście osób brało udział w krótkich przedstawieniach kukiełkowych i katechezie. Dzieci uczyły się wersetu z Pisma Świętego, brały udział w konkursie i wspólnej modlitwie. – Przekonywaliśmy, że w konkretnych, życiowych sytuacjach warto odwoływać się do Biblii i rozmawiać z Bogiem – dodaje. Wie, co mówi, gdyż franciszkański kościół był jednym z miejsc, gdzie, dzięki adoracji Najświętszego Sakramentu, Jarmark Cudów trwał bez przerwy przez pięć dni i nocy. W każdej chwili można było wejść na spotkanie i rozmowę.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół