• facebook
  • rss
  • Z nieba nam spadli

    dodane 01.08.2013 00:00

    Idea jest prosta: poświęcić 72 godziny na zrobienie czegoś dobrego dla innych. Każdy uczestnik przedsięwzięcia nosi na ręce opaskę z napisem: „Mich schickt der Himmel”.

    To znaczy: „Jestem posłany przez niebo”. Kolejne działania w ramach 3-dniowej akcji – popularnej w Niemczech, w Polsce organizowanej zapewne po raz pierwszy – otwiera modlitwa rozpoczynająca się od słów: „Boże, jestem tutaj, gotowy służyć innym...”.

    Aktorzy, sportsmeni, malarze

    W projekcie Dortmundzko-Wrocławskiej Fundacji im. św. Jadwigi wzięła udział polska i niemiecka młodzież. – Razem z opiekunami było nas w sumie 25 osób, 13 z Niemiec i 12 z Polski – mówi koordynatorka projektu Monika Kordylewska.

    – Podczas wspomnianych 72 godzin młodzież, pracując w grupach muzycznej, plastycznej i teatralnej, przygotowywała i zaprezentowała specjalny program artystyczny dla podopiecznych zakładów opiekuńczo-leczniczych u wrocławskich nazaretanek i elżbietanek. I tak w ogrodzie przy ulicy św. Józefa pojawiła się św. Jadwiga, rozpoznająca martwego syna po sześciu palcach czy stosująca swój słynny wybieg z butami, noszonymi, co prawda, lecz nie na nogach. Pojawili się także m.in. Clint Eastwood w kowbojskiej akcji i... Lech Wałęsa, przeskakujący przez bramę stoczni. Scenki teatralne, kalambury związane z odgadywaniem znanych postaci, zawodów czy dziedzin sportu, piosenki w różnych językach, malowane rebusy i specjalne pamiątkowe drzewo – młodzież naprawdę postarała się, by szeroki uśmiech zagościł na twarzach seniorów. Spotkanie zakończyło się wspólnym biesiadowaniem przy grillowanych kiełbaskach.

    Ku bierzmowaniu

    Podziw wzbudziła grupa teatralna. – Tak, rozkręciliśmy się – uśmiechają się Wojtek z Grześkiem, którzy pokazali swoje umiejętności w czasie wyrazistych scenek i kalamburów jako policjanci, ogrodnicy, mechanicy, bokserzy... Jeśli chodzi o podobne doświadczenia, pierwszy miał do tej pory za sobą rolę trzeciego króla w szkolnej inscenizacji, drugi ma smykałkę właśnie do kalamburów; angażował się ponadto w szkolny wolontariat, współorganizując m.in. bal dla dzieci. Cieszą się z radości, jaką sprawili podopiecznym ZOL-ów. – Miałem prababcie, które stopniowo, od pełnej sprawności przechodziły do korzystania z balkoników, wózków. W końcu pozostało im leżenie w łóżku – wspomina Wojtek. – Pamiętam, jak cieszyły się z każdych odwiedzin. Ja także korzystałem z tych wizyt, także jeśli chodzi o naukę, np. zadania z WOS. Były niezastąpionym źródłem informacji dotyczących PRL. Dla niemieckiej młodzieży udział w projekcie był wpisany w przygotowania do bierzmowania. – U nas często w ramach takich przygotowań młodzi uczestniczą w jakimś projekcie socjalnym – wyjaśnia Martina Niedermaier, opiekunka i parafialna referentka z Niemiec. – Mieli różne możliwości do wyboru. Część zdecydowała się na udział w tej akcji, w ramach wymiany młodzieży organizowanej przez fundację.

    Wpuścić promyk

    Niklas Mendler i Dawid Kilian z Dortmundu

    – Akcja robienia czegoś dobrego dla innych przez 72 godziny jest w Niemczech bardzo popularna. Tutaj odbywa się po raz pierwszy. My w ramach tego przedsięwzięcia byliśmy włączeni w działania grupy plastycznej – malowaliśmy wielkie drzewo z owocami, na którym wszyscy uczestnicy tego spotkania mogą pozostawić kolorowy ślad swojego palca, a także swoje imię. Malowaliśmy ponadto rebusy do różnych przysłów. Nie pierwszy raz robimy coś dla starszych osób. Wiemy, że oni bardzo się cieszą, gdy ktoś dla nich coś przygotowuje, śpiewa... A my mogliśmy również zwiedzać Wrocław, Trzebnicę.

    Wojtek Kilian i Grzesiek Smoła z Wrocławia

    – Pojechaliśmy wszyscy do Trzebnicy, do grobu św. Jadwigi, by lepiej poznać patronkę naszej fundacji. W trzebnickiej bazylice znajdują się obrazy ukazujące scenki z jej życia – to one stały się dla nas inspiracją do ukazania księżnej metodą żywych obrazów. Wspaniale, jeśli można starszym osobom wpuścić w życie taki promyk światła. Oprócz przygotowań do występu, opracowywania scenek czy kalamburów (moglibyśmy wiele ich jeszcze wymyślić), mieliśmy czas na integrację, wspólne ognisko czy grę terenową pomagającą poznać Wrocław, jego historię.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół