Nowy numer 16/2018 Archiwum

Nie mylić z kontrabasem

We Wrocławiu przybywa udogodnień dla rowerzystów. Nie zawsze użytkownicy dwóch kółek wiedzą, jak z nich skorzystać; nie zawsze też starcza im odwagi, by zjechać z chodnika na jezdnię. Aleksander Obłąk z Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej – która niedawno uruchomiła Wrocławską Wyższą Szkołę Jazdy Rowerowej – przypomina o kilku zasadach dotyczących jazdy po mieście.

Agata Combik: Wielu zmotoryzowanych wrocławian wolałoby, żeby na ulicach rowerzystów nie było, jednak – nawet nie wgłębiając się w argumenty przemawiające za przesiadką w mieście na dwa kółka – również z punktu widzenia prawa o ruchu drogowym sprawa jest jasna: jeśli rower, to na jezdni.

Aleksander Obłąk: Tak, zresztą jezdnia jest zwyczajnie wygodniejsza dla rowerzysty (nie wspominając o bezpieczeństwie i spokoju pieszych). Owszem, są sytuacje, kiedy możemy zgodnie z prawem jechać rowerem po chodniku. Po pierwsze wtedy, gdy panuje bardzo niesprzyjająca pogoda, np. śnieżyca, mocny deszcz, gołoledź, bardzo silny wiatr. Po drugie – gdy jedziemy wraz z dzieckiem do lat 10, po trzecie – jeśli mamy do czynienia z ulicą na terenie zabudowanym, gdzie dozwolona jest prędkość powyżej 50 km/h i jednocześnie chodnik ma co najmniej 2 metry szerokości (a nie ma osobnej drogi rowerowej). Ten trzeci przypadek we Wrocławiu prawie się nie zdarza...

Czy naprawdę można czuć się bezpiecznie tuż obok jadących aut?

Na jezdni będziemy się czuć bezpieczniej, znając podstawowe przepisy, najważniejsze znaki drogowe, pamiętając o zasadzie prawej ręki na drogach, gdzie obowiązuje prędkość do 30 km/h. Lepiej jest jechać nie całkiem blisko prawej krawędzi jezdni, ponieważ wtedy jesteśmy słabiej widoczni, grozi nam spychanie na krawężnik – kierowcom wydaje się, że przejadą obok nas bez specjalnego manewru wyprzedzania i w efekcie nie zachowują przepisowej odległości (co najmniej 1 metr).

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma