• facebook
  • rss
  • Jest woda, jest dzban

    Agata Combik


    |

    Gość Wrocławski 42/2013

    dodane 17.10.2013 00:00

    30-lecie Hallelu Jah. Swoje miejsce mają tu maleństwa, które nie potrafią mówić, i siwowłosi już weterani, rodziny z wianuszkiem potomstwa i żyjący w pojedynkę. Spotkasz ich wśród bezdomnych i w poprawczaku, na koncercie, w górach i na nartach. Na czym polega fenomen tej wspólnoty?


    Setki zdjęć uwieczniają życie członków Hallelu Jah – śluby, chrzty i pogrzeby, ewangelizacyjne akcje, rekolekcje i wieczór panieński, spływ kajakowy i „Bal wszystkich świętych”, na którym widać tańcującą Matkę Teresę z Kalkuty, św. Piotra z kluczem na piersiach, roześmianą męczennicę z palmą w ręku. To chrześcijanie zapatrzeni w niebo i radośnie stąpający po ziemi – z całym workiem talentów i inicjatyw.


    U „Wujka” i na jarmarku


    Gdy przeżywali srebrny jubileusz, przeszli w barwnym korowodzie przez Ostrów Tumski, z gromadą dzieci przebranych za… owieczki. Boża owczarnia w sercu diecezji. Co się wydarzyło w dziejach Hallelu Jah w ciągu ostatnich 5 lat? – Środy wypadają u nas teraz w czwartki – uśmiecha się Tomek Piechnik, obecny lider wspólnoty.

    – Przez 25 lat nasze spotkania odbywały się bowiem w środy, teraz – dzień później. Zaczęliśmy się gromadzić „Pod Czwórką”, w Centrum Duszpasterskim Archidiecezji Wrocławskiej, tutaj też mieści się nasza poradnia dla uzależnionych. Czujemy, że jest to miejsce „omodlone”, naznaczone obecnością ks. Zienkiewicza („Wujka”). Czwartkowym spotkaniom towarzyszy od jakiegoś czasu wystawienie Najświętszego Sakramentu – nawet jeśli nieobecny jest nasz asystent kościelny, ks. Włodzimierz Wołyniec, możemy skorzystać z posługi trzech nadzwyczajnych szafarzy z naszej wspólnoty.


    W ciągu minionych 5 lat urodziło się kolejne dziecko Hallelu Jah: Centrum Kultury Jana Pawła II, które podejmuje inicjatywy na szerszą skalę, włączając się np. w miejskie projekty. Niedawno powstała Archidiecezjalna Rada ds. Nowej Ewangelizacji, w której obecne są dwie osoby z Hallelu Jah; wydarzeniem, w które wspólnota mocno się zaangażowała, był Kongres Nowej Ewangelizacji i towarzyszący mu Jarmark Cudów.
Ostatnie pięciolecie to także... „pączkowanie” wspólnoty, choćby przez jej filię w Starej Iwicznej koło Warszawy. – Zawiązała się po misjach parafialnych, na które pojechaliśmy razem z ks. Włodzimierzem – wyjaśnia Tomek. – Obecnie liczy ponad 30 osób będących w tzw. „Przymierzu”; w spotkaniach uczestniczy ich jeszcze więcej. Warszawscy przyjaciele w tym roku zorganizowali drugi turnus naszych wspólnotowych wakacyjnych rekolekcji. To już nasza druga filia – pierwsza, w Stroniu Śląskim, istnieje od 7 lat. Co ciekawe, w niektórych wrocławskich parafiach także zawiązują się grupy, które chcą nosić nazwę Hallelu Jah i dzielić naszą tożsamość. Właśnie takie ognisko naszej wspólnoty powstało na Złotnikach.


    Próba ognia, spontan i ład


    Co oznacza wspomniane „Przymierze”? – Obecność we wspólnocie traktujemy bardzo poważnie. Zostając jej członkiem, podpisujemy „Przymierze”, przyjmując tym samym określone zobowiązania, zasady – wyjaśnia Tomek. – Deklarujemy w nim udział w czwartkowych spotkaniach modlitewnych, odbywających się w kościele „Pod Czwórką” oraz w niedzielnych wspólnotowych Mszach św. – które zresztą są otwarte dla wszystkich. Istnieje możliwość włączenia się w małe grupy formacyjne, w diakonie, np. liturgiczną, rodzin i małżeństw, uwielbienia i inne. Tworzy się właśnie diakonia kultury, zajmująca się organizacją np. festynów parafialnych czy spotkań z ciekawymi ludźmi. „Przymierze”, przyjmowane od 2001 r., określa wyraźnie naszą tożsamość w Kościele katolickim.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół