• facebook
  • rss
  • Alabastrowa księga i Sobiescy

    dodane 07.11.2013 00:00

    O wojownikach ze Wschodu, tajemnicach półksiężyca, pańskich psach i echach wiktorii wiedeńskiej pobrzmiewających w kaplicy bł. Czesława opowiada wrocławski historyk sztuki dr Dariusz Galewski.

    Agata Combik: Kaplica patrona miasta, opatrznościowo ocalała od zniszczeń wojennych, przypomina wielką księgę. W 330. rocznicę bitwy pod Wiedniem warto przypomnieć, że wśród jej kart jest i ta związana z Janem III Sobieskim.

    Dr Dariusz Galewski: Rodzina Sobieskich miała duży wpływ na przeprowadzenie procesu beatyfikacyjnego bł. Czesława – wiemy, że sam król i królowa zabiegali o to w Rzymie. Później rezydujący w Oławie Konstanty Sobieski, syn króla, ufundował jeden z obrazów do budowanej kaplicy błogosławionego. Wizerunek ten, ukazujący Czesława wskrzeszającego utopionego chłopca, znajduje się tu do dziś. W lewym dolnym rogu można na nim dostrzec (obecnie słabo widoczny) herb Sobieskich – Janina.

    Sympatia rodziny królewskiej do bł. Czesława miała konkretne powody…

    Tak, wiąże się ona z zagrożeniem tureckim, które zawisło nad Europą już pod koniec XIV w. Turcy zaczęli wyraźnie zagrażać Rzeczypospolitej od końca XVI w. – cały XVII w. stoi pod znakiem wojen z nimi. Kaplica bł. Czesława powstaje w latach 1711–1730, stosunkowo niedługo po pokoju w Karłowicach w 1699 r., który oddalił zagrożenie. Pamięć o nim była jeszcze żywa w Europie Środkowej, a że niewiele wówczas wiedziano o Mongołach, z którymi miał do czynienia bł. Czesław, w jakiś sposób łączono ich z Turkami. Uznano, że, jak późniejsi najeźdźcy, byli wyznawcami islamu – choć to nieprawda, w XIII w. wśród Mongołów panował szamanizm. Co więcej, ludy te walczyły z tureckim imperium, opóźniając jego ekspansję na Europę. Twórcy kaplicy traktowali jednych i drugich jako muzułmanów. Wiąże się z tym, widoczna nad sarkofagiem Czesława, figura anioła łamiącego półksiężyc. Dziś mało poprawna politycznie, choć – jak wskazuje ks. Mirosław Nowak w swej pracy poświęconej kaplicy – można na nią patrzeć także jako na uniwersalny symbol cnoty zwyciężającej moce ciemności.

    W kaplicy nie brak wojowniczych akcentów.

    Tak, przypominała o XIII-wiecznym zwycięstwie nad Mongołami, o niedawnym triumfie nad Turkami, mówiła o duchowej walce ze złem, walce cnót z występkami; wskazywała na żywotność katolicyzmu we Wrocławiu, wtedy w większości protestanckim. Sami dominikanie mieli za zadanie swym przepowiadaniem walczyć o czystość wiary, o prawdę.

    Dla współczesnego odbiorcy alegoryczne przedstawienia, od których roi się w kaplicy, są trudne do rozszyfrowania.

    Na pewno ten rodzaj sztuki wymaga znajomości ikonografii minionych czasów, a także filozofii, teologii, lokalnych tradycji. Dla ówczesnych ludzi było czytelne, że stwór z siedmioma głowami wyobraża siedem grzechów głównych, a triumfujący pies odsyła do dominikanów (od „Domini canes” – „psy pańskie”). Bł. Czesław jest w kaplicy ukazany m.in. jako pogromca herezji – „Supplantator haeresum” (przedstawienie psa atakującego człowieka o dwóch twarzach) czy postrach demonów – „Terror daemonum” (rzeźba baranka pokonującego lwa). Wśród scen z jego życia widzimy m.in. Czesława przepowiadającego najazd Mongołów św. Jadwidze, którą zapewne znał osobiście.

    Kto był autorem całej tej koncepcji?

    Tego nie wiemy. Program teologiczny kaplicy musiał opracować wykształcony kapłan, zapewne dominikanin. Ks. M. Nowak we wspomnianej pracy sugeruje, że projektantem wnętrza mógł być włoski architekt i rzeźbiarz Baltazar Fontana. Uważam jednak, że nie ma na to żadnych przekonujących dowodów. Wiadomo natomiast, że autorem dekoracji rzeźbiarskiej centralnej części kaplicy był Georg L. Weber, rzeźb przedsionka – Franz J. Mangoldt; obrazy olejne malował Johann F. de Backer, freski – Johann J. Eybelwieser.

    Kaplicę czekają dalsze prace konserwatorskie?

    Niedawno z inicjatywy przeora dominikanów, o. Stanisława Gurgula OP, powstała komisja konserwatorska, która docelowo ma zaplanować i przeprowadzić takie prace. Najpierw jednak chcemy przygotować dokładną ekspertyzę, która ma ustalić, co jest powodem postępujących w kaplicy zniszczeń. Widać je choćby na rzeźbach w przedsionku, z których – kilka lat po konserwacji – odpada powłoka polerowanego stiuku. Najprawdopodobniej zjawiska te mają związek z dużym zawilgoceniem kaplicy, brakiem wystarczającej wentylacji. Po ustaleniu i usunięciu przyczyn zniszczeń będą prowadzone dalsze prace renowacyjne, m.in. obejmujące alabastrowe płaskorzeźby na sarkofagu. Trzeba tu dodać, że wśród nowożytnych kaplic w Polsce nie ma drugiej, w której znajdowałoby się tyle alabastru – niezwykle kosztownego materiału. Kaplica była owocem zbiorowej fundacji – dominikanów, wrocławskiego biskupa, tutejszych katolików. Wpisuje się w swoistą artystyczną rywalizację między nimi a protestantami. Godne podkreślenia jest to, że na Śląsku zwolennicy obu wyznań zamiast walczyć z bronią w ręku, konkurowali ze sobą na polu sztuki.

    Sarkofag znajdujący się w centrum kaplicy zawiera wciąż szczątki bł. Czesława?

    Z pewnością pozostały tam znaczne fragmenty szkieletu. Wiadomo, że część kości była rozdysponowana na relikwie. Osobno, w okazałym relikwiarzu z ok. 1713 r., znajduje się czaszka błogosławionego. Dominikanie posiadają także relikwiarz na kość przedramienia; trzy relikwiarze ze szczątkami patrona miasta znajdują się w katedrze. Jeśli sarkofag będzie poddany konserwacji, na pewno będziemy chcieli przy okazji zajrzeć do środka.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół