• facebook
  • rss
  • Problem jest nawet w rodzinach

    Ks. Rafał Kowalski

    |

    Gość Wrocławski 46/2013

    dodane 14.11.2013 00:00

    O tym, w czym Żydzi są podobni do Polaków, oraz o kolejnych obchodach Nocy Kryształowej we Wrocławiu opowiada norweska piosenkarka i aktorka żydowskiego pochodzenia Bente Kahan.

    Ks. Rafał Kowalski: Nam, Polakom, zarzuca się często, że lubujemy się w świętowaniu swoich porażek narodowych, a przecież antysemickie zamieszki w Niemczech w nocy z 9 na 10 listopada 1938 r., w czasie których spalona została m.in. synagoga we Wrocławiu, to bolesny moment w historii narodu żydowskiego. Nie boicie się oskarżeń o to, że świętujecie swoją klęskę?

    Bente Kahan: Żydzi są trochę podobni do Polaków, a historia jest częścią naszego życia i nie można jej wymazywać. Jak może funkcjonować człowiek, który nie ma swojego bagażu? Noc kryształowa była smutnym wydarzeniem, ale w naszym życiu zdarzają się także smutne momenty.

    W kalendarzu mamy również święto Purim, które obchodzimy bardzo radośnie. Zadaniem mojej fundacji, która prowadzi Centrum Kultury i Edukacji Żydowskiej, jest edukować ludzi, przede wszystkim po to, by wyciągali wnioski z historii i by dzięki temu te smutne wydarzenia nigdy więcej się nie powtórzyły.

    Naprawdę myśli Pani, że mogłaby się w jakimś miejscu powtórzyć noc kryształowa?

    Jesteśmy świadkami, że płoną synagogi i kościoły w różnych miejscach świata. Poza tym w wydarzeniach z 1938 r. bolesne jest to, że ludzie stali i patrzyli, jak pewna grupa osób niszczyła żydowskie domy i sklepy, wybijała szyby czy paliła synagogi. Nie reagowali. To nie powinno się nigdy zdarzyć, że człowiek będzie obojętny na zło wyrządzane innym, bez względu na ich narodowość.

    Dlatego we Wrocławiu potrzebujemy specjalnych dni, w których mówimy o szacunku do drugiego człowieka?

    Wrocław jest bardzo specyficznym miejscem – widzimy, że historia związana z wydarzeniami, o których rozmawiamy, nie jest jedynie historią Żydów, ale wpisuje się w historię całej Europy. Czy chcemy, czy nie – to jest nasze europejskie dziedzictwo. W 1938 r. było to miasto niemieckie. Wtedy spłonęła tu jedna z największych synagog, jakie wówczas istniały na terytorium Niemiec. Uważam, że nigdy za dużo nauczania o konieczności szacunku do drugiego człowieka. My często w rodzinach mamy problem z akceptacją swoich najbliższych. Pytamy na przykład: „Dlaczego on nie myśli tak jak ja?”. Musimy uczyć otwartości i takiej postawy, która – jeśli człowiek nie wyrządza zła samemu sobie ani innym – szanuje dokonywane przez niego wybory. Nie możemy oczekiwać, iż znikną ludzie inaczej myślący czy wyznający inną religię. Wręcz przeciwnie – świat się zmniejszył i będziemy takie osoby spotykać coraz częściej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół