• facebook
  • rss
  • Nieoceniona pomoc

    dodane 28.11.2013 00:15

    O potrzebie pomagania z bonifratrem br. Leopoldem Szatkowskim, koordynatorem wolontariatu w Hospicjum św. Jana Bożego we Wrocławiu, 
rozmawia Karol Białkowski.

    Karol Białkowski: Dużo zgłasza się chętnych do wolontariatu w hospicjum?


    Br. Leopold Szatkowski: Wolontariat jest jedną częścią całego zespołu, który pracuje w hospicjum. Wspomaga nas ok. 40 osób, ale należy do tego dodać jeszcze ponad 25 osób z wolontariatu szkolnego. Nie wszyscy pracują przy łóżkach chorych. Jest tu także mnóstwo innych zajęć, np. grabienie liści w ogrodzie czy sprzątanie, ale także nasze akcje zewnętrzne, jak kwesty czy rozdawanie ulotek. To wszystko jest niezwykle przydatne i jest ogromnym wkładem w funkcjonowanie naszej placówki.


    W przypadku wolontariatu mówi się wiele o bezinteresowności pomocy. Rzeczywiście, materialnych korzyści może nie ma, ale przecież zyski można liczyć również w inny sposób. Tak jest również z niepełnosprawnymi?


    Oczywiście. Widać ich radość. Oni bardzo chcą tu przyjeżdżać. Cieszą się tym, że my tu na nich czekamy, że są potrzebni, że na nich liczymy. Widać też, jak im zależy na tym, by nas nie zawieść. Niepełnosprawnych wolontariuszy do tej pory było troje, a oficjalnie od 7 grudnia będzie ich siedmioro.


    Jakie warunki trzeba spełnić, by móc wspomagać pracowników hospicjum?


    Zgłaszający się do nas młodsi i starsi muszą na początku przejść rozmowę kwalifikacyjną ze mną. Pytam o oczekiwania i motywy – dlaczego wybór padł właśnie na hospicjum. Każdy musi też przeczytać poradnik wolontariusza oraz listę zadań i obowiązków, które na siebie nakłada. Dopiero po jakimś czasie, po zapoznaniu się z panującymi zasadami, dana osoba podejmuje ostateczną decyzję. To nie jest tak, że od razu będzie towarzyszyła chorym. Zaczynamy zawsze od udziału w akcjach: promocji hospicjum, roznoszeniu ulotek, kwestach. Dopiero następnym krokiem są szkolenia przygotowujące do towarzyszenia pacjentom – z zakresu komunikacji, tak by w rozmowie nie przekroczyć pewnych granic, oraz pierwszej pomocy czy BHP.


    Czy ta liczba osób, o której brat wspomniał, wyczerpuje zapotrzebowanie placówki?


    Trzeba pamiętać, że to jest ogólna liczba i trzeba ją przełożyć zawsze na jeden dzień funkcjonowania hospicjum. Są to 2–3 osoby i za każdym razem inne. U nas istnieje pewna dowolność. To wolontariusze decydują, kiedy i na jak długo przychodzą. Nigdy nie jest tak, że wszyscy przebywają tu w jednym momencie. Dlatego jeśli ktoś chciałby dołączyć do współpracowników naszego hospicjum, to drzwi są otwarte i przyjmiemy chętnych. Zawsze będzie coś do zrobienia, a tak jak wspominałem, każda pomoc jest nieoceniona.
•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół