• facebook
  • rss
  • Bez reniferów

    dodane 05.12.2013 00:15

    Święty Mikołaj. Prowadzi statek przez wzburzone wody, wstrzymuje gotową do ciosu dłoń kata z mieczem. Na końcu... umiera. Taka ikona, ze świętym na łożu śmierci, wieńczy mikołajowy cykl u wrocławskich paulinów. Biskup z Miry co roku może „przychodzić z nieba”, bo 6 grudnia dla nieba się narodził.

    Przy ul. św. Antoniego we Wrocławiu spotykać się z nim można nie tylko w świątecznym okresie. Od 2010 r. ma tu swoją kaplicę, poświęconą małym dzieciom, z którymi przez cały rok można w tym miejscu uczestniczyć w liturgii. – Najpierw do kaplicy została wprowadzona ikona św. Mikołaja napisana przez prawosławną artystkę z Białegostoku Natalię Onisko-Wasiluk – mówi proboszcz paulińskiej parafii o. Mariusz Tabulski. – Potem znalazły się obok kolejne, autorstwa Anny Jastrzębskiej-Matusz, ukazujące sceny z życia świętego. W tym roku, 6 grudnia, dołącza do nich ostatnia, ze św. Mikołajem odchodzącym z tego świata.

    Pogromca mórz i rzek

    To, jak odchodził, wspominane jest m.in. w „Przewodniku umierających” z Supraśla. Przyjął sakramenty święte; przed śmiercią miał ujrzeć aniołów i modlić się: „W ręce Twoje, Panie, polecam ducha swego”. Takim go widzimy u św. Antoniego. O tym, co czynił za życia i później, można dowiedzieć się z „Akatystu ku czci św. Mikołaja”, wyśpiewywanego co roku u paulinów. „Cicha zatoko dla ogarniętych burzą”, „pewny ratunku tonących”, „dobry sterniku pływających pomiędzy skałami”... Uroczysta pieśń przypomina o wspieraniu przez niego panien bez posagu, ratowaniu skazanych na śmierć, rozbitków, o wonnym oleju wydobywającym się po śmierci z jego ciała. – Akatyst, śpiewany w obecności przedstawicieli wrocławskiej Dzielnicy Wzajemnego Szacunku, ma swój wymiar ekumeniczny – mówi o. M. Tabulski. – Po raz pierwszy zabrzmiał u nas podczas intronizacji ikony z Białegostoku. Wykonał go wtedy prawosławny chór pod kierunkiem ks. Grzegorza Cybulskiego. U św. Mikołaja przy ulicy św. Antoniego goszczą przedstawiciele różnych wyznań, dzieci, otrzymujące tu 6 grudnia specjalne błogosławieństwo, a także... klerycy pielgrzymujący przed kopię jasnogórskiego obrazu przed swoimi obłóczynami. Wrocławska parafia pw. św. Mikołaja sięga korzeniami XII w., kiedy to pierwszą kaplicę pod jego wezwaniem wznieśli miejscowi rybacy i przewoźnicy przez Odrę. Stojący na pl. św. Mikołaja kościół jego imienia, wielokrotnie niszczony, w 1945 r. zbombardowany, w końcu przestał istnieć. I tak obecnie świątynią parafii pw. św. Mikołaja jest kościół św. Antoniego... Nie ma także śladu po dawnej Bramie Mikołajskiej (stojącej w miejscu dzisiejszego pl. Jana Pawła II) – choć elementy jej rzeźbiarskiego wystroju, przeniesione na fasadę kościoła pw. Opieki św. Józefa, wciąż istnieją. – O dawnych rybakach, którym patronował św. Mikołaj, przypominała do niedawna ul. Rybacka, zmieniona jakiś czas temu na ulicę J. Kaczmarskiego – dodaje ojciec przeor.

    Złote kule i kierownica

    Nikt natomiast nie zamierza zmieniać nazwy ulicy noszącej imię biskupa z Miry. Przy jednym jej krańcu obchodzone jest co roku „Święto ul. św. Mikołaja”, przy drugim znajduje się prawosławna cerkiew, oczywiście z ikoną świętego w środku. – Mąż zawsze zapala przed nią świeczkę. Dziękuje za każdy przeżyty dzień, prosi o opiekę – mówi Ola Demczuk z prawosławnej parafii. – Mój mąż i syn wiele podróżują, a św. Mikołaja czcimy jako patrona podróżujących, także autami, choć nie tylko. Istnieje nawet zwyczaj umieszczania jego małych ikonek w samochodach. Ikona św. Mikołaja, obok ikon Chrystusa i Matki Bożej, należy zresztą do tych najczęściej wieszanych w domach wyznawców prawosławia. W liturgii wspominamy tego świętego dwukrotnie, w grudniu i maju [kiedy obchodzona jest pamiątka przeniesienia jego relikwii – przyp. red.]. Znaczenie kultu św. Mikołaja w Kościołach wschodnich podkreśla też ks. Andrzej Michaliszyn z greckokatolickiej parafii we Wrocławiu. – Św. Mikołaj pochodził ze Wschodu, przedstawiany jest w szatach biskupa tradycji wschodniej. Dopiero w późniejszych wiekach jego ciało zostało przewiezione na Zachód, do Bari we Włoszech – zauważa. – Jego ikona znajduje się często w pierwszym rzędzie ikonostasu. U nas, przy pl. bp. Nankiera, została umieszczona w bocznym ołtarzu, na lewo od ikonostasu. Warto pamiętać, że w Kościołach wschodnich wspomnienie św. Mikołaja obchodzi się 19 grudnia. Prezenty? Tak, też je sobie podarowujemy. Pod poduszkę. Biskupa z Miry zobaczyć można w różnych zakątkach archidiecezji. Bodajże największy znajduje się w kościele pw. św. Mikołaja w Brzegu. Witraż z jego wizerunkiem sięga od ołtarza po niemal sklepienie potężnej gotyckiej świątyni. Powstał w 1995 r.

    – Święty stoi nad stylizowaną wodą, jakby na brzegu (jest to nawiązanie do nazwy miasta), nad nim unosi się Duch Święty. W ręku trzyma swoje atrybuty – księgę i trzy złote kule – wyjaśnia autor projektu Jerzy Masternak. – Zawsze byłem przyjacielem św. Mikołaja, ale praca nad witrażem zbliżyła mnie jeszcze bardziej do niego. A trzy złote kule z Brzegu przypominają o dobroci świętego. Ponoć przejął się losem trzech córek zubożałego szlachcica, który – nie mając pieniędzy na ich posagi –chciał, by zdobyły je na drodze nierządu. Mikołaj zapobiegł temu, podrzucając im przez okno mieszki ze złotem. Wrocławianie mogli spotkać się z kreślonym przed wiekami obliczem biskupa z Miry także dzięki zespołowi Schola Gregoriana Silesiensis. Swego czasu zapraszał na śpiewane nieszpory ku czci św. Mikołaja, a nawet z Teatrem Węgajty wystawiał w 2007 r. w Browarze Mieszczańskim dramat liturgiczny „Miraculi Sancti Nicolai” – i w przyszłości ma zamiar do tego wrócić. Święty Cudotwórca – o złotym sercu, ale i wielkiej stanowczości (ostro przeciwstawiał się herezji arianizmu na Soborze w Nicei w 325 r.) – to ktoś o wiele bardziej fascynujący niż rubaszny właściciel sanek z reniferami.•

    Zaskakujący i szczodry

    Ks. Janusz Gorczyca proboszcz parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Oławie – Święty Mikołaj kojarzony jest z prezentami, a najmilsze są te podarki, które zaskakują. W tę niespodziankę wpisuje się u nas sam sposób przybycia świętego, zawsze inny. Do Oławy przyjeżdżał już quadem, w asyście harleyowców, poduszkowcem, ściągany był z drzewa specjalnym wysięgnikiem, przyleciał śmigłowcem, a ostatnio dotarł na koniu, w otoczeniu aniołów – również konnych. Jak będzie tym razem? Zobaczymy. Najważniejsze, że wizyta św. Mikołaja mobilizuje oławian do wsparcia najuboższych – jest okazją do pomocy biedniejszym rodzinom. Zawsze wspomnieniu biskupa z Miry towarzyszy koncert – grali już u nas Arka Noego, Joszko Broda, Magda Anioł; tym razem wystąpi parafialny zespół „Apostolskie Nutki”. Ten dzień jest zawsze wielkim wydarzeniem dla całego miasta. Tym razem wizyta świętego przewidziana jest 8 grudnia – o 15.00 rozpocznie się koncert w kościele, ok. 16.00 przybędzie sam św. Mikołaj. Piotr Łoziński Towarzystwo Pomocy św. Brata Alberta – Akcja „Zielony Mikołaj” prowadzona jest od 15 lat. Wolontariusze, ubrani na znak nadziei w zielone barwy, ruszają do centrów handlowych. Kwestujemy na rzecz małych podopiecznych schroniska dla bezdomnych kobiet i matek z dziećmi przy ul. Strzegomskiej we Wrocławiu. Zbieramy fundusze na prezenty świąteczne. Jeśli zgromadzimy więcej środków, zostaną przeznaczone na zorganizowanie świąt, polepszenie warunków żywienia w schronisku. W akcję angażuje się ok. 200 wolontariuszy. To niejedyna przedświąteczna akcja Towarzystwa Brata Alberta. Od 2 grudnia w ramach bożonarodzeniowego jarmarku na wrocławskim rynku działa domek „Albertówka”. Są w nim rozprowadzane tzw. Talerzyki Miłosierdzia, do położenia na świąteczny stół dla „niespodziewanego gościa”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół