• facebook
  • rss
  • Nie boją się wielorybów

    dodane 09.01.2014 00:00

    Troszkę to dziwna grupa, spleciona z historią proroka „nieidealnego”, co to potrafił uciekać przed Bogiem okrętem przez morze czy dąsać się z powodu uschłego krzaczka. W końcu jednak stawił czoła swojemu zadaniu. Poszedł odważnie do nieprzyjaznego miasta – pełnego zła, czekającego na zbawienie.

    Wspólnota „Niniwa”, założona w Katowicach przez o. Tomasza Maniurę OMI, działa w całym kraju, głównie – choć nie tylko – przy oblackich parafiach. We Wrocławiu jej członkowie spotykają się przy kościele pw. NMP Królowej Pokoju na Popowicach, zwykle w salce nr 6, w piątki o 19.00.

    Podjąć wyzwanie

    „Wstań i idź do Niniwy!” – słowa skierowane do Jonasza w tym gronie padają często. Chodzi o niesienie Ewangelii – sobie i innym. – Słuchać Boga i nie poddawać się; trzymać się zawsze blisko Niego – mówią Kamil Waśniewski i Paweł Adamus, zapytani o to, czego można się od Jonasza nauczyć.

    – Wokół młodych pełno jest miejsc podobnych do starotestamentowego miasta Niniwy – zauważa Ula Lis. – Może to być środowisko, w którym żyjemy, gdzie pełno jest problemów, pokus, niedoskonałości. I to my, jak Jonasz, musimy iść tam mimo naszego oporu i buntu, pokonując słabości, często taką własną, grzeszną Niniwę. Celem jest zbawienie. Nie możemy iść na łatwiznę, jak to na początku robił Jonasz. Pamiętamy, że Pan Bóg wszystko wybacza i okazuje nam miłosierdzie. Ostatecznie Niniwa przecież nie została zburzona. „Niniwici” odwołują się nie tylko do Jonasza. Ich hasło brzmi: „Od Jonasza do Eugeniusza”. Chodzi o św. Eugeniusza de Mazenod, założyciela Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. On też uciekał do innego kraju, choć w innych okolicznościach niż Jonasz – bo przed rewolucją francuską. Jak Jonasz musiał stoczyć ze sobą walkę, by zmierzyć się z życiowym zadaniem i ze skupionego na sobie arystokraty zmienić się w człowieka niosącego Ewangelię ubogim.

    Bez belgijki ani rusz

    W środowisku „Niniwy” roi się od inicjatyw, pomysłów i ewangelizacyjnych dzieł, jak wolontariat misyjny na Ukrainie, zjazdy w Kokotku i różnych miastach Polski, „Festiwal życia” w Kodniu, wyprawy „Niniwa Team” (grupy rowerowych zapaleńców co roku wyruszających w kilkutygodniowe podróże na dwóch kółkach). – Wielu ludzi w czasie tych wyjazdów przeżywa swoje nawrócenie – mówi o. Bartłomiej. W czasie ostatniego zjazdu „niniwitów” we Wrocławiu młodzież modliła się, słuchała prelekcji, żywiołowo wielbiała Boga, pisała listy do Niego, tworzyła plakaty.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół