• facebook
  • rss
  • Żyją w świecie, ale nie światem

    dodane 13.02.2014 00:00

    Uczniowie Krzyża nie są zbyt znani na Dolnym Śląsku. Jest ich zaledwie ok. 40 osób. Jak podkreślają członkowie wspólnoty, jest ona żywym organizmem, który ciągle się zmienia i odpowiada na problemy współczesności.

    Wspólnota Uczniów Krzyża powstała na bazie powołanego przez prymasa kard. Stefana Wyszyńskiego ruchu „Pomocników Matki Kościoła”. – Ponieważ siostry ze zgromadzenia Uczennic Krzyża zajmowały się przez lata prowadzeniem tych grup, wkrótce zaczęły one przesiąkać ich charyzmatem – tłumaczy Katarzyna Wojdyło, która w dzieło jest zaangażowana, wraz z mężem Romanem, od 25 lat.

    Podkreśla, że prowadzona przez siostry praca duszpasterska jest odpowiedzią na nauczanie Soboru Watykańskiego II o posłannictwie świeckich. – Założeniem jest, by tam, dokąd nie może dotrzeć osoba w habicie, dotarł ktoś z nas – dodaje.

    Zafascynowani miłością

    – Swoje miejsce pod skrzydłami sióstr znaleźliśmy przez przypadek, któremu na imię Duch Święty – mówi z uśmiechem Roman. Małżonkowie zgodnie przyznają, że w czasach młodości i studiów byli zaangażowani w różnych wspólnotach, a po ślubie postanowili, że chcą dalej rozwijać się duchowo. Podkreślają, że pierwszym miejscem realizacji tego celu była oaza rodzin, ale po roku zdecydowali, iż potrzebują czegoś innego. – Latem udaliśmy się na rekolekcje „Pomocników Matki Kościoła”, które prowadziły Uczennice Krzyża w Szczecinie. To był nasz pierwszy kontakt z nimi i jednocześnie moment podjęcia decyzji, że jeśli iść dalej w naszym wspólnotowym życiu, to tylko z nimi – zaznacza K. Wojdyło. Podkreśla, że siostry zafascynowały ich miłością, która była obecna między nimi i emanowała na wszystkich. – To było fantastyczne. Widzieliśmy to i czuliśmy, że one kochają Chrystusa i żyją Nim. Były w tym wszystkim autentyczne, a z drugiej strony bardzo ludzkie – nieoderwane od naszej ziemskiej rzeczywistości, od problemów, od każdego z nas – dodaje.

    Państwo Wojdyłowie przypominają sobie zasadę, którą wtedy usłyszeli i która ciągle jest aktualna: „Masz żyć w tym świecie, ale nie tym światem”. – Mamy bardzo mocno stąpać po ziemi, ale z głową podniesioną do góry, ku niebu. Ważne jest, by w tym wszystkim, mimo wszelkich trudności i problemów, nie zatracić radości i nadziei, aby w każdym położeniu dziękować Bogu – zaznacza Katarzyna. Czymś, co urzekło małżonków, jest również ciągły rozwój wspólnoty sióstr, które opiekują się świeckimi. – Nazwa zgromadzenia zwraca uwagę na umiejscowienie siebie jako uczennic. Nie występują z pozycji nauczyciela, wykazując się ogromną miłością i pokorą. Nie chodzi tylko o odkrywanie tajemnicy krzyża. Ten rozwój sprawia, że ma się wrażenie ciągłej świeżości – dodaje. Podkreśla przy tym, że ruch, w którym uczestniczą, to żywy organizm, który cały czas ewoluuje.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół