• facebook
  • rss
  • Pomocny Wrocław

    ks. Jakub Łukowski

    |

    Gość Wrocławski 10/2014

    dodane 06.03.2014 00:00

    Ukraina. Gdy walki ustały, nie skończyło się cierpienie tych, którzy narażali życie. W polskich szpitalach, także w stolicy Dolnego Śląska, pomoc otrzymali najciężej ranni. Nadal potrzeba naszej modlitwy i wsparcia dla poszkodowanych.

    Nazrij ma zaledwie 16 lat. Na Majdanie był tylko dwie godziny. Do Kijowa przyjechał 6 lutego wraz z grupą protestujących z Lwowa. Po przybyciu na miejsce udał się do budynku związków zawodowych, w którym stacjonowali opozycjoniści. – Wszedłem na 5. piętro. Przyszedł tam również inny chłopak, którego nie znałem, i przyniósł pakunek z napisem „leki”. Zaczął go otwierać obok mnie i wtedy nastąpił wybuch. Nic więcej nie pamiętam – opowiada nastolatek. Po zdarzeniu został przewieziony do jednego z kijowskich szpitali. – Nie potrafię zrozumieć, jak to możliwe, że wybuch nastąpił o 9.20, a na salę operacyjną mój syn trafił dopiero o 17.00 – mówi Ivan Derżyło, ojciec Nazrija. W wyniku eksplozji nastolatek stracił oko.

    Nazwani terrorystami

    Po operacji chłopak został przewieziony do szpitala we Lwowie, w obawie przed represjami ze strony kijowskiej milicji. – Lwowscy lekarze, oceniając stan chorego i swoje możliwości, poczynili starania o przetransportowanie go do Wrocławia – relacjonuje I. Derżyło. Gdy powraca do lutowych wydarzeń, nie bez emocji wspomina, że choć jego syn był na Majdanie tylko dwie godziny i stał się ofiarą haniebnej prowokacji, to były minister spraw wewnętrznych Ukrainy Witalij Zacharczenko publicznie zaliczył Nazrija w poczet terrorystów i określił winnym zamiaru zerwania olimpiady w Soczi. – W wypadku rannych zostało dwóch niewinnych chłopców – podkreśla i wyraża współczucie dla rodziny Romana, który także ucierpiał w wyniku prowokacji. – Nadal pragniemy służyć naszej ojczyźnie – dodaje stanowczo I. Derżyło.

    We wtorek 25 lutego, gdy rozmawialiśmy z Nazrijem i jego ojcem, chłopak udawał się na wizytę kontrolną do 4. szpitala wojskowego we Wrocławiu, na którego oddział został przyjęty po przewiezieniu ze Lwowa. Przed nim jeszcze dalsze leczenie w Polanicy-Zdroju. – Ze swojej strony pragniemy bardzo serdecznie podziękować kierownictwu szpitala, zarządowi Wrocławia i władzom Polski za okazaną pomoc – mówi ojciec rannego nastolatka. Tego dnia do wrocławskiej placówki trafiło kolejnych 18 poszkodowanych w starciach w Kijowie i w innych ukraińskich miastach, którzy w nocy z poniedziałku na wtorek zostali przetransportowani do Polski. Były wśród nich osoby z różnymi obrażeniami, w tym także z ranami postrzałowymi. Po południu ukraińskich pacjentów odwiedzili bp Włodzimierz Juszczak, eparcha diecezji wrocławsko-gdańskiej Kościoła greckokatolickiego, oraz konsul generalny Ukrainy z Krakowa Witalij Maksymenko.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół