• facebook
  • rss
  • Znajdź sobie towarzystwo

    dodane 06.03.2014 00:00

    Niektórzy porównywali rozważanie słowa Bożego do „przeżuwania”, na wzór... krowy, inni pisali o modlitewnych „strzałach miłości” przeszywających obłoki, o wspinaczce na górę. Chcąc poznać najstarsze tradycje medytacji chrześcijańskiej, warto sięgnąć po wydaną niedawno we Wrocławiu książkę.

    Skąd obraz krów? Otóż starożytni mnisi mieli postępować poniekąd na wzór tych zwierząt. „W czasie czuwań nocnych i odpowiednich godzin dziennych mnich »połykał« całe fragmenty Pisma (...), a przez resztę dnia »przeżuwał« powracające fragmenty, szczególnie podczas pracy fizycznej” – czytamy w pracy bp. Andrzeja Siemieniewskiego i ks. Mirosława Kiwki pt. „Chrześcijańska medytacja monologiczna”. W ten sposób mnich dążył do spotkania z Autorem świętych tekstów. Jak to robić dzisiaj?

    Pasja i pułapki

    Podczas prelekcji w siedzibie „Civitas Christiana” przy ul. Kuźniczej we Wrocławiu bp Andrzej wspominał, jak w starożytnym Konstantynopolu nawet przekupki na targu toczyły zacięte spory na temat dogmatów wiary. Czy kwestie teologiczne mogą i dziś prowadzić do tak gorących dyskusji (wykraczających poza akademickie grono)? Prelegent potwierdził – owszem, takie debaty wybuchły po jego artykule w piśmie „Pastores”, dotyczącym właśnie medytacji. Chodzi o artykuł, w którym zwrócił uwagę m.in. na formy modlitwy, które są współcześnie określane mianem „chrześcijańskiej medytacji”, a które w istocie prowadzić mogą do rozmijania się z chrześcijaństwem. Sięgając najpierw do biblijnych tekstów, autorzy książki prowadzą czytelnika przez wieki, pokazując różne formy spotkań ze słowem Bożym – a raczej spotkań z Tym, który poprzez nie zaprasza człowieka do dialogu.

    Praca prezentuje zarazem krytyczne spojrzenie na współczesne propozycje związane ze Światową Wspólnotą Medytacji Chrześcijańskiej i jej zwolennikami, w tym, znanymi z licznych publikacji, o. Johnem Mainem OSB i o. Laurence’m Freemanem OSB. Biskup A. Siemieniewski i ks. M. Kiwka tłumaczą, że niektóre proponowane przez tych autorów praktyki spokrewnione są raczej z buddyjską czy hinduistyczną mantrą, mającą „wyłączyć” w człowieku strumień świadomości, niż z chrześcijańskim dążeniem do spotkania z osobą Boga, do dialogu i głębokiej więzi.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół