• facebook
  • rss
  • Adwokaci Boga

    ks. Jakub Łukowski

    |

    Gość Wrocławski 15/2014

    dodane 10.04.2014 00:00

    Wrocławskie Hospicjum dla Dzieci. Krzysztof Lewandowski od kilkunastu lat nie przespał spokojnie całej nocy. Całe swoje życie, wraz z żoną Barbarą, podporządkował opiece nad chorym synem Mikołajem.

    Mikołaj urodził się 17 lat temu jako zupełnie zdrowe dziecko. W drugim tygodniu życia dostał ataku epilepsji, którego skutkiem było ciężkie porażenie mózgowe. Od 4 lat jest jednym z podopiecznym fundacji „Wrocławskie Hospicjum dla Dzieci”. – Wizyty pielęgniarskie odbywają się dwa razy w tygodniu. Lekarz odwiedza nas raz w miesiącu, ale w razie potrzeby możemy wezwać go w każdej chwili – mówi ojciec chorego chłopca. Mikołaj jest jednym z przeszło 200 ciężko chorych pacjentów, którym pomaga organizacja.

    Pod sercem matki

    Mama Wojtusia w 13. tygodniu ciąży dowiedziała się, że jej dziecko jest chore. Badania wykazały nieprawidłowości dotyczące brzuszka i serca. Lekarze, którzy rozmawiali z kobietą, mówili wprost, że ciążę należy przerwać. „Trzeba to wyjąć”; „Nic z tego nie będzie”; „To nie ma sensu” – mówili. Kobieta nie mogła się pogodzić z tym, że ktoś tak wyraża się o jej dziecku.

    Chciała w ciszy i spokoju przyjąć Wojtusia takiego, jakim był, razem z jego chorobą. Była w tym wszystkim jednak bardzo zagubiona. Zależało jej na opiece lekarza, który pokierowałby całą sprawą, stawiając na pierwszym miejscu godność jej synka. – Historia Wojtusia świadczy o tym, jak bardzo potrzebne są instytucje, w których rodziny oczekujące narodzin dziecka nieuleczalnie chorego uzyskają fachową pomoc i wsparcie. Odpowiedzią na to zapotrzebowanie jest nasze hospicjum perinatalne – mówi dr Krzysztof Szmyd, kierownik placówki prowadzonej przez fundację. – Kierujemy się sposobem myślenia, który pozwala odnaleźć inne rozwiązanie niż przerwanie ciąży i inne niż uporczywa terapia. Ta ostatnia bowiem nie służy dobru pacjenta, lecz sztucznie przedłuża proces jego powolnego umierania – tłumaczy lekarz.

    Antoś

    Agnieszka Słuszczak o hospicjum dowiedziała się z reportażu telewizyjnego. – Od tamtego czasu wraz z mężem przekazywaliśmy jeden procent naszych podatków na rzecz fundacji. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że sami skorzystamy z pomocy organizacji, którą wspieramy – wspomina kobieta. Ich najmłodszy syn Antoś początkowo korzystał z zabiegów rehabilitacyjnych, a później został objęty opieką paliatywną. Po jego odejściu pani Agnieszka zapragnęła wspierać ludzi zmagających się z nieuleczalną chorobą dziecka. Dołączyła do kilkudziesięcioosobowego grona wolontariuszy hospicjum. Narodowy Fundusz Zdrowia finansuje kompleksową opiekę paliatywną 52 pacjentom. – Oprócz tego pomagamy ponad 160 ciężko chorym dzieciom, opłacając rehabilitację czy wypożyczając nieodpłatnie sprzęt medyczny. Pod tym względem jesteśmy wyjątkiem w skali kraju – mówi dr K. Szmyd, dodając, że koszty tych świadczeń pokrywane są wyłącznie ze środków własnych organizacji.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół