• facebook
  • rss
  • Milowy krok

    Natalia Supernak /kb

    dodane 29.07.2014 13:12

    Na jednym z niedzielnych spacerów moją uwagę zwrócił plakat z napisem: "Bądźmy świadkami miłości" i krzyżem, który samoczynnie wysuwał się na pierwszy plan owej "reklamy"...

    Reklamy jak i marketing mają ogromny wpływ na życie i postępowanie człowieka. Zwróćmy uwagę na to, z jaką częstotliwością napotykamy każdego dnia wielkie banery z najlepszym produktem tego roku – np. niezastąpiony odświeżacz powietrza, po którego zastosowaniu nie czujemy „zapachów” unoszących się w nieświeżym mieszkaniu. Przemierzając kolejne ulice mamy już w swoich rękach kilka ulotek, które za chwilę wylądują w koszu na śmieci – nie bez przyczyny nazwano je produktami szybko zbywalnymi. Istotą dobrej reklamy jest hasło przykuwające uwagę potencjalnego nabywcy.

    Na jednym z niedzielnych spacerów moją uwagę zwrócił plakat z napisem: „Bądźmy świadkami miłości” i krzyżem, który samoczynnie wysuwał się na pierwszy plan owej „reklamy”. Kilka minut stałam przed propozycją świadkowania miłości, przed propozycją nadania nowego sensu swojemu życiu – potęga hasła reklamowego zwyciężyła. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że moje „świadkowanie miłości” nie będzie jedynie uległością wobec potężnej siły reklamy.

    Nadszedł sierpień, a wraz z nim moja pierwsza wędrówka na Jasną Górę. Każdy kolejny dzień marszu wzbogacał mnie o nowe pęcherze na stopach, które początkowo absorbowały całą moją uwagę. Przypomniałam sobie jednak krzyż, który widziałam na plakacie i dzięki któremu wędrowałam – przypomniałam sobie krzyż Chrystusa, który cierpiał właśnie za mnie i podziękowałam za moje małe, nieporównywalne krzyże. Od tamtego momentu skoncentrowałam się na konferencjach, rozmowie z drugim człowiekiem, momencie ciszy, kiedy mogłam dopełnić swoje wędrowanie modlitwą.

    Chciałam czegoś więcej. Wierzyłam, że mogę modlić się częściej i mocniej, ale nie wiedziałam jak. Chciałam kochać, ale nie potrafiłam otworzyć serca. Bardzo wiele mówiłam, ale w ogóle nie słuchałam. Pielgrzymka była zatem pierwszym, ale milowym krokiem moich duchowych przemian.

    Na jednej z konferencji o miłości i miłowaniu znalazłam źródło tych synonimów – Boga. To Jego miłość udoskonala ludzką zdolność miłowania. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy z potęgi doskonałej miłości Boga – a może nie chciałam jej widzieć przez to, że sama nie potrafiłam kochać. Wreszcie moja samotność stała się mniej samotna. W trakcie wędrówki poznałam wielu wspaniałych ludzi, którzy niejednokrotnie mnie wspierali słowem i wyciągali pomocną dłoń: a miłość podobno zawsze zaczyna gestem. Kochany Bracie, Kochana Siostro – dziękuję Wam, że pomogliście mi wstać kiedy już nie miałam siły, gdy fizyczne zmęczenie momentami zacierało cel mojej pielgrzymki.

    Na Jasną Górę dotarłam szczęśliwa, ale wiedziałam, że to dopiero początek drogi. Świadkowałam miłości przez cały pielgrzymkowy szlak. Świadkuję i doświadczam jej każdego dnia dziękując Bogu za otwarcie mojego serca.

    „Bądźmy świadkami miłości” to bez wątpienia najcelniejsze hasło reklamowe – reklamuje odpowiedzialnie. By oczyścić własne serce nie można użyć odświeżacza, który zamaskuje brzydkie zapachy. Brzydkie zapachy naszego serca trzeba wymieść ogromną miotłą, miejsce w miejsce, aby wyczyścić wszystkie zaniedbane zakamarki. Moją miotłą jest pielgrzymka na Janą Górę. Każdego roku dziękuję Bogu i Najwspanialszej Matce za wszystkie łaski, które otrzymuję każdego dnia. Dzisiaj wiem, że nie zabłądzę na życiowym szlaku: przede mną XXXIV Piesza Pielgrzymka Wrocławska, a w ręce niezawodny GPS – Biblia. Do zobaczenia na szlaku!

    Praca nadesłana na literacki konkurs pielgrzymkowy organizowany przez PPW i Gościa Wrocławskiego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .
    przewiń w dół