• facebook
  • rss
  • Filary ziemi... trzebnickiej

    Karol Białkowski


    |

    Gość Wrocławski 31/2014

    dodane 31.07.2014 00:00

    Odkrycia. W pochodzącej z XIII w. trzebnickiej bazylice kryje się wiele nieznanych dotychczas ciekawostek. Część z nich w ostatnich tygodniach ujrzała światło dzienne.


    Prace wewnątrz bazyliki pw. Świętych Jadwigi i Bartłomieja prowadzone są już od trzech lat. W średniowiecznym kościele montowane jest ogrzewanie podłogowe, a w tym roku dodatkowo wymieniana jest posadzka. – Głębokość, do której dochodzimy przy inwestycji, nie jest wielka, sięga zaledwie do 30 cm. Pozwala to jednak odkryć kilka ciekawych rzeczy – mówi prowadzący prace archeologiczne Witold Waniek.


    W połowie lipca, po zdjęciu dotychczasowych płyt podłogowych, w południowo-zachodniej części kościoła odkryto nieznane dotychczas krypty. To niejedyne znalezisko ostatnich tygodni. Ze względu na silny wiatr w połowie marca uszkodzeniu uległa konstrukcja dzwonnicy. Podczas czerwcowych napraw znaleziono w tym miejscu kapsułę czasu.


    Na większą skalę


    Aktualne prace archeologiczne są kolejnymi prowadzonymi w bazylice. Pierwsze miały miejsce w latach 30. ubiegłego wieku za sprawą niemieckiego badacza Alfreda Zinklera. Dokonał on odkryć, jak dotychczas, najbardziej sensacyjnych: portalu renesansowego przy wejściu północnym oraz reliktów późnoromańskich i wczesnogotyckich. – On skupiał się głównie na znaleziskach architektonicznych, a nie archeologicznych. Trudno się temu dziwić. Prowadził prace aż 9 lat i mógł poruszać się po całej bazylice – tłumaczy W. Waniek.
Późniejsze wykopaliska prowadzone były w latach 80. XX w. przez prof. Jerzego Rozpędowskiego z Wrocławia, który badał okolice prezbiterium. Odkrył wiele detali z XIII w. i zrekonstruował pierwotny wygląd krypty św. Bartłomieja. Ostatnie wykopaliska miały miejsce w latach 2000–2001. Przeprowadzała je prof. Ewa Łużyniecka, specjalistka od klasztorów pocysterskich. Na podstawie jej prac powstała monografia opisująca architekturę i etapy powstawania m.in. opactwa i kościoła w Trzebnicy.
Dotychczasowe badania nigdy nie były przeprowadzane na taką skalę, jak obecnie. Co znaleziono tym razem? Głównie relikty architektoniczne w postaci podstaw pod filary. – Udało nam się ustalić głębokość ich osadzenia. Okazało się, że wynosi ona ok. 1,6 m, co w stosunku do wysokości budowli jest wartością niewielką – powinno być nawet ok. 3 m – tłumaczy archeolog. Jest to o tyle istotne, że właśnie na nich opiera się konstrukcja całego kościoła. – Jest przekaz źródłowy, zgodnie z którym świątynia w trakcie budowy była wzmocniona dodatkowo palami. Jednak wbito je prawdopodobnie tylko po stronie zachodniej, od wejścia głównego, i po wschodniej, od prezbiterium, w miejscach najbardziej podmokłych – dodaje. Ponadto archeolodzy potwierdzili istnienie w przeszłości empory zakonnic. Znaleziono również pozostałości prowadzącej na nią klatki schodowej. W. Waniek jest przekonany, że ciekawe odkrycia architektoniczne znacznie rozświetlą historię trzebnickiego kościoła.


    Cmentarz pod kościołem


    O tym, że pod podłogą bazyliki znajdują się groby posługujących w klasztorze zakonnic, informują historyczne dokumenty. Okazało się jednak, że nie wszystkie miejsca pochówku są opisane. Remont rozpoczął się od nawy głównej i to właśnie tam znaleziono pierwszą z nieznanych wcześniej krypt. – W zasadzie jest to grobowiec, w którym spoczywają cztery zakonnice. Jedną udało się zidentyfikować. Była to Benedicta Sokołowska, zmarła pod koniec XVIII w. Pośród różnych dokumentów zachowanych w zakrystii kościoła odnaleziono taki, który potwierdza złożenie przez nią ślubów zakonnych – opowiada archeolog. Nieznana jest, niestety, funkcja, jaką pełniła w klasztorze, ale zapewne była ona znacząca. Wynika to z tabliczki ołowianej przyczepionej do trumny, gdzie są imię i nazwisko oraz daty urodzin i śmierci. Bowiem tylko na trumnach ważnych lub bogatych zmarłych takie informacje można znaleźć. – Zbadanie szczątków było niemożliwe. Ze względu na wilgoć i grzyby, w czterech trumnach znaleźliśmy zaledwie dwie kości – zaznacza.
Kolejne krypty odnaleziono kilka tygodni temu w południowo-zachodniej części świątyni. – Nie spodziewaliśmy się tutaj tego typu znaleziska – mówi W. Waniek. Po uzyskaniu zgody od Wojewódzkiego Dolnośląskiego Konserwatora Zabytków i proboszcza, ks. Jerzego Olszówki, jeden grobowiec został otwarty. – Artefakty odkryte w trumnie świadczą o tym, że spoczywa w niej kapłan – widać sutannę z guzikami, fragment stuły, różaniec, którym zmarły miał splecione dłonie, a także drewniany krzyż ze zrobionym z brązu wizerunkiem Chrystusa – wylicza archeolog.
Oprócz inwentaryzacji grobowca do zadań badacza należy sporządzenie odpowiedniej dokumentacji. – Wiadomo, że ciało zostało złożone na drewnianych ścinkach lub trocinach, by zmarłemu było... miękko – tłumaczy. Sama trumna jest bogato zdobiona. Zachowały się brązowe okucia w postaci rozetek, a na wieku jest misternie rzeźbiony i malowany wapnem drewniany krucyfiks z pasyjką. Niestety, nie udało się znaleźć żadnych śladów tożsamości zmarłego. Niewykluczone jednak, że badania archiwalne pomogą ustalić personalia pochowanego. Jak zaznacza pan Witold, niebawem zostanie otwarty i zbadany drugi istniejący w tym miejscu grobowiec. Nie wyklucza także, że w innych miejscach świątyni odnajdą się kolejne nieznane dotychczas miejsca pochówku. Na wymianę posadzki czeka bowiem jeszcze druga nawa kościoła.
Czy odkryte krypty będzie można po wymianie posadzki zobaczyć? Brat Marcin Wojtczak, salwatorianin, zaznacza, że nie ma takiej potrzeby. Groby przykryje kamienna podłoga. Opiekunowie kościoła chcą jednak zaznaczyć miejsce spoczynku krzyżem. Zanim krypty zamurowano i zasypano, odprawione zostało specjalne nabożeństwo za zmarłych, których spokój został przez prace archeologiczne naruszony.
Dodatkowo zdjęcie dotychczasowej podłogi pozwoliło odnaleźć różne drobiazgi: pochodzące z XVIII w. monety, barokowe medaliki, średniowieczne cegły oraz fragmenty pierwszej, glazurowanej na zielono posadzki. Niewykluczone, że niedługo będzie można je zobaczyć na specjalnej ekspozycji.


    Wieża pełna skarbów


    Inaczej niż remont wewnątrz kościoła, naprawa sygnaturki nie była planowana. Wymusiła ją sytuacja. 16 marca silny wiatr strącił krzyż z jej szczytu. Szczęśliwie nie spadł on na przechodniów, ale między dach prezbiterium i kaplicy św. Jadwigi. – W trakcie podnoszenia krucyfiksu i remontu otwarto tzw. gałkę. Znajdowała się tam miedziana kapsuła, a w niej dokumenty i pamiątki – opowiada
br. Marcin Wojtczak. Przyznaje, że sama tuba nie była zaskoczeniem, ale to, co w niej znaleziono, jak najbardziej. Najstarsze z pism pochodzi z 1728 r. Jest sporządzone na pergaminie i, niestety, dość zniszczone. Oprócz monet z tego okresu znalazł się tam również agnusek, czyli medalion woskowy poświęcony przez papieża. – Ciekawostką jest to, że ojciec święty dokonywał tego aktu w niedzielę przewodnią pierwszej Wielkanocy swojego pontyfikatu, a potem co 7 lat. Agnuski trafiały do wszystkich wiernych przybywających do Rzymu i były swego rodzaju sakramentaliami: miały chronić przed pożarami, chorobami i innymi nieszczęściami – tłumaczy. O wyjątkowości tego znalezionego w tubie świadczy fakt, że pochodzi on z czasu pontyfikatu papieża Benedykta XIII, który urząd sprawował tylko 6 lat. Wynika z tego, że agnuski święcił tylko raz.
Kolejne materiały datowane są na rok 1839. Wtedy przeprowadzono renowację dachu bazyliki i przy tej okazji otwarto głowicę. Do kapsuły dołączono aktualne wówczas personalia miasta Trzebnicy, zawierające nazwiska osób pełniących funkcje we władzach świeckich oraz kościelnych. – Ze względu na „lekarski” charakter pisma autora jeszcze nie udało nam się odczytać całego tekstu, ale żmudne prace trwają – mówi br. Marcin. Dodatkowo w tubie umieszczono kronikę budowy barokowej wieżyczki oraz pieczęć parafialną. – Dokumenty zachowały się w bardzo dobrym stanie. Dokładnie widać, że sporządzono je na specjalnym papierze ze znakami wodnymi – zwraca uwagę salwatorianin.
Ostatni raz kapsułę otwarto i uzupełniono 24 sierpnia 1934 roku. Z tego okresu pochodzą trzy pisma. Jedno z nich zawiera informacje historyczne związane z wieżą wraz ze spisem znajdujących się dotychczas w kuli dokumentów. Ich autentyczność potwierdził niejaki Mende z Pruskiego Urzędu Państwowego Budownictwa Lądowego II we Wrocławiu. Kolejne dokumenty noszą sygnatury Katolickiego Urzędu Parafialnego w Trzebnicy. Ksiądz Alfred Hübner, ówczesny proboszcz parafii, napisał w jednym z nich o tym, że wyremontowana wieżyczka „jest świadkiem żarliwej wiary przeszłości, świadkiem sztuki sakralnej minionych dni”. Wyraził także nadzieję, że będzie ona „dla przyszłych pokoleń pamiątką przeszłości i napomnieniem (...), że ludzie są zależni od Stwórcy, i że w swej religijnej aktywności muszą spłacać Mu daninę czci”. Brat Marcin zaznacza, że ciekawsze wydaje się jednak drugie z pism, na końcu którego jest opis ówczesnej sytuacji politycznej w Rzeszy – dotyczy śmierci prezydenta Hindenburga, przejęcia pełni władzy przez Adolfa Hitlera i pozytywna ocena... narodowego socjalizmu.
Co się stanie ze znaleziskiem? Dokumenty, po ich dokładnym przebadaniu, wrócą na swoje miejsce w kapsule czasu. Na pewno dołączony zostanie również aktualny opis rzeczywistości, który stanie się śladem dla przyszłych pokoleń. 


    Hitler w obronie religii?


    „(...) Obecnie wszyscy jesteśmy jeszcze pod wrażeniem śmierci naszego wielce szanownego prezydenta Rzeszy generała feldmarszałka Hindenburga, który zmarł 2 sierpnia 1934 r. i pochowany został 7 sierpnia w Tannenbergu. Pełną władzę przejął kanclerz Adolf Hitler, który rezygnuje z tytułu prezydenta Rzeszy i nazywa siebie Führerem i kanclerzem Rzeszy. Należy cieszyć się z tego, że po odsunięciu marksizmu narodowy socjalizm ponownie nawiązuje do tradycji i oświadcza, że państwo bez religii jest niemożliwe”.
Fragment pisma parafialnego datowanego na 24 sierpnia 1934 r.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół