• facebook
  • rss
  • Czego chcecie od biskupów?

    jad /WKS

    dodane 22.09.2014 13:15

    Ks. dr Rafał Kowalski skrytykował politykę mediów i wybiórcze traktowanie informacji dotyczących życia Kościoła.

    Dyrektor Wydziału Komunikacji Społecznej wrocławskiej kurii zwraca uwagę, że w miniony weekend na Jasnej Górze były dwie duże pielgrzymki: archidiecezji wrocławskiej oraz świata pracy. Kilka tysięcy ludzi modliło się wówczas przed obliczem Matki Bożej. Media lokalne nie zwróciły uwagi na wydarzenie, które było istotne dla tak wielu osób. O pielgrzymce informowała na bieżąco Katolicka Agencja Informacyjna i "Gość Wrocławski". Więcej TUTAJ. Tymczasem informacją numer jeden był "taniec na rurze" wrocławianki występującej w popularnym telewizyjnym show.

    Rzecznik metropolity wrocławskiego jest też zdziwiony selekcją materiałów dziennikarskich w mediach. Z jednej strony mówi się, że Kościół zbyt wiele mówi o polityce, gender czy edukacji seksualnej, a z drugiej strony w relacjach z wystąpień hierarchów wybiera się tylko fragmenty dotyczące tych najbardziej drażliwych kwestii.

    "Obawiam się, że niektórzy z krzyczących, iż mają dość „Gendera” w ustach biskupów z dziką rozkoszą wyczekują, by hierarchowie właśnie ten temat podejmowali" - pisze ks. Rafał Kowalski i pyta "Czego chcecie od biskupów?".

     

    Poniżej cały tekst nadesłany do naszej redakcji

    „Kościół wtrąca się do polityki”, „z ambony można usłyszeć tylko o gender”, „mamy dość mówienia podczas nabożeństw o: edukacji seksualnej, Traktacie Lizbońskim i konwencji zwalczające przemoc wobec kobiet” – to głosy często powtarzane nie tylko przez osoby, które spotykam w kościołach, ale także przez wielu dziennikarzy, sugerujących, iż duchowni powinni bardziej skupić się na głoszeniu Ewangelii, niż na śledzeniu zła, które czając się wszędzie ma zamiar niszczyć rodzinę, naród i państwo. Co więcej – ci troszczący się o dobro Kościoła żurnaliści wprost zauważają, że uczynienie głównym tematem homilii sławetnego „Gendera” zniechęca ludzi do wiary w Jezusa. Dzisiejszy przegląd prasy tymczasem każe mi wyrazić troskę, nie o Kościół, tylko o zdrowie przynajmniej części dziennikarzy.  

    W miniony weekend Jasną Górę nawiedziły dwie duże pielgrzymki: archidiecezji wrocławskiej oraz świata pracy. W pierwszej uczestniczyłem osobiście. Kilka tysięcy ludzi przez 12 godzin wspólnie modliło się w Kaplicy Cudownego Obrazu, a metropolita wrocławski w homilii wskazywał, w jaki sposób Bóg działa we współczesnym świecie oraz  tłumaczył, że celem Bożych interwencji jest gromadzenie ludzi, którzy choć są różni, łączą się w jednej wierze. To tyle w skrócie z homilii abp. Kupnego.

    Dla mediów, nawet lokalnych, temat nie zaistniał, mimo iż na bieżąco były informowane o wydarzeniach z Częstochowy, a na pewno depesze zamieszczała Katolicka Agencja Informacyjna. Ważniejszy od kilku tysięcy czuwających całą noc Dolnoślązaków okazał się m.in. taniec wrocławianki na rurze, który poruszył jurorów „Mam talent”.

    Na tym nie koniec – dziennikarze nie omieszkali obszernie cytować innego hierarchy, uczestniczącego w Pielgrzymce Ludzi Pracy. Szkoda, że z całej wypowiedzi biskupa kieleckiego zauważyli jedynie: gender, Traktat Lizboński i konwencję dotyczącą przemocy wobec kobiet. Pomijam już, iż wśród cytatów przytaczanych w mediach trudno znaleźć m.in. wołanie bp. Ryczana o pokój na świecie. Przywołując nauczanie bł. ks. Jerzego Popiełuszki: hierarcha mówił: „Jego męczeństwo woła do Palestyńczyków, Arabów i Rosjan – wypuśćcie z ręki karabin. Pokój jest darem. Chroń nas i cały świat od nieszczęścia wojny. Nie dopuść do wojny ekonomicznej, bankowej i cybernetycznej”. Milczeniem pominięto również stwierdzenie, że do maryjnego sanktuarium nie przychodzimy protestować, a prosić. Najwyraźniej nie pasowało do przyjętej koncepcji artykułu.

    Obawiam się, że niektórzy z krzyczących, iż mają dość „Gendera” w ustach biskupów z dziką rozkoszą wyczekują, by hierarchowie właśnie ten temat podejmowali. W przeciwnym razie weekendowy przekaz z Jasnej Góry wyglądałby zupełnie inaczej. Jak nazwać takie rozdwojenie, kiedy czegoś nie chcę, nie lubię, mam dość, a jednocześnie czekam, by się pojawiło, a gdy się już pojawi ogłaszam całemu światu? Może opisane objawy pozwolą komuś postawić trafną diagnozę i stwierdzić, czy na tę przypadłość istnieje skuteczne lekarstwo?


     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół