Nowy Numer 07/2018 Archiwum

Obrazkowo o historii

Ośrodek „Pamięć i Przyszłość” przygotował kolejny komiks opisujący dzieje Wrocławia. Tym razem akcja rozgrywa się w niemieckim Breslau.


Pod koniec grudnia 1942 r. dowództwo Armii Krajowej powołało bardzo głęboko zakonspirowaną elitarną komórkę pod nazwą „Zagra-Lin”. Jej zadaniem było działanie poza terenem Generalnej Guberni. – Każda akcja zorganizowana w jej granicach wiązała się z krwawym odwetem. AK zakładała, że jeśli do zamachów dojdzie na terenie III Rzeszy, zemsty nie będzie. I rzeczywiście tak się stało – opowiada Juliusz Woźny, jeden z twórców komiksu, a na co dzień rzecznik prasowy ośrodka „Pamięć i Przyszłość”.

Znamienne jest to, że po kilku zakończonych sukcesem zamachach Hitler zlecił Himmlerowi zajęcie się sprawą osobiście. – Wyznaczono nawet nagrodę za schwytanie zamachowców, wynoszącą 10 tys. marek za głowę każdego z dywersantów. Nic to jednak nie dało. Członków „Zagra-Linu” nigdy nie ujęto, a zakończone sukcesami działania w Berlinie, Rydze, Wrocławiu i na trasie Bydgoszcz–Gdańsk odbiły się szerokim echem na Zachodzie, mimo że propaganda niemiecka starała się ukryć przed opinią publiczną sukcesy wroga.
Akcja we Wrocławiu miała miejsce 23 kwietnia 1943 r. Dlaczego do zamachu doszło akurat tutaj? W jednym z większych miast III Rzeszy przewijały się ogromne tłumy ludzi, zwłaszcza na Dworcu Głównym. Podłożona przez dywersantów bomba wybuchła w momencie, gdy na peronie zatrzymał się pociąg z jadącymi na urlopy żołnierzami Wehrmachtu. Zginęły cztery osoby, a kilkanaście zostało rannych. To był sukces.
Działalność „Zagra-Linu” nie jest powszechnie znana. O jego istnieniu wiadomo przede wszystkim ze wspomnień dowódcy
kpt. Bernarda Drzyzgi, które spisał po wojnie. Wydana poza granicami Polski książka była do tej pory jedyną zwartą publikacją na ten temat. Drugą jest komiks. Juliusz Woźny jest przekonany, że na podstawie działalności „Zagra-Linu” mogłyby powstać scenariusze do kilku filmów sensacyjnych. Zwraca szczególną uwagę na postać dowódcy. – Podejmował takie akcje, że James Bond mógłby mu buty czyścić, a w przeciwieństwie do fikcyjnego bohatera Drzyzga robił to wszystko naprawdę – przekonuje, zachęcając do sięgnięcia po komiks. Wszyscy zainteresowani publikacją powinni się zgłosić do ośrodka „Pamięć i Przyszłość” na ul. Teatralną 10–12 (budynek basenu). Pozycja jest dostępna... za darmo.


« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy