• facebook
  • rss
  • Nie oddawać pola, misji nie mieszać

    dodane 18.12.2014 00:15

    O miejscu Kościoła w życiu publicznym i społecznym zaangażowaniu wierzących mówił abp Józef Kupny przy ul. Kuźniczej we Wrocławiu.

    Metropolita podkreślał konieczność znajdowania nowych form obecności chrześcijan w sferze publicznej, w realiach społeczeństwa pluralistycznego – gdzie Kościół pozbawiany jest dawnego autorytetu, gdzie postrzega się go jako jedną z wielu innych instytucji, a jego nauczanie – jako jedną z wielu „ofert”. Jak w tej sytuacji ustosunkować się do polityki? Możliwą drogą jest udzielanie przez Kościół jako instytucję poparcia konkretnym osobom czy ugrupowaniom politycznym, które swoją działalność opierają na nauczaniu społecznym Kościoła lub są mu bliskie. Arcybiskup jako przykład podał sytuację we Włoszech, gdzie tamtejsi duszpasterze po II wojnie światowej – kierowani konkretnymi powodami – udzielali wprost poparcia chrześcijańskiej demokracji, zachęcając do głosowania na nią. – Z punktu widzenia demokracji Kościół, jak każda grupa społeczna, ma prawo do takiego postępowania, ale wynikają z tego pewne konsekwencje: Kościół przestaje wówczas wobec państwa zajmować pozycję partnera i schodzi do jednego rzędu z innymi ugrupowaniami politycznymi; po drugie – popierając określone siły polityczne, ponosi ryzyko ich przegranej; po trzecie – utrudnia to obecność Kościoła wśród tych katolików, którzy mogli się poczuć upokorzeni jego poparciem dla innej niż ich własna partii politycznej – mówił. Czy rozwiązaniem jest sprawowanie urzędu pasterskiego w sposób niezależny od bieżącej sytuacji politycznej, trzymanie się jak najdalej od walk partyjnych, szukanie porozumienia ze wszystkimi? – To drugie podejście lepiej służy Kościołowi, ale taka postawa może przyczynić się do zepchnięcia go na margines życia publicznego – zauważył arcybiskup. Dodał, że i tak często jakakolwiek publiczna wypowiedź na tematy społeczne spotyka się z oskarżeniami o polityczne zaangażowanie. – W tej sytuacji byłoby rzeczą pożądaną, aby wyraźnie rozdzielić powołanie i misję duchownych oraz świeckich. Pierwsi powstrzymywaliby się od zaangażowania po stronie takich czy innych ugrupowań politycznych, rezerwując dla siebie funkcję pasterza, nauczyciela moralności, mediatora. Natomiast świeccy działaliby w sferze politycznej, ale bez powoływania się na mandat ze strony Kościoła – tłumaczył metropolita, podkreślając, że taki sposób postępowania, realizowany konsekwentnie i w sposób czytelny dla zewnętrznego obserwatora, wydaje się właściwym rozwiązaniem. To świeccy muszą zadbać o „nieoddawanie pola” przez ludzi wierzących w takich obszarach jak polityka czy gospodarka.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół