• facebook
  • rss
  • Walka o sześciolatki

    dodane 18.12.2014 00:15

    Stolica Dolnego Śląska jest jednym z najaktywniejszych miast w akcji „Rodzice chcą mieć wybór!”. Inicjatywę wsparło 6 tysięcy mieszkańców.

    W całym kraju udało się zebrać już ponad 240 tysięcy podpisów. To oznacza, że Fundacja Rzecznik Praw Rodziców złoży w Sejmie projekt ustawy, mówiącej o samodzielnej decyzji rodziców w sprawie posyłania swoich sześcioletnich pociech do szkoły. Sejm ma więc tylko trzy miesiące na rozpoczęcie prac nad projektem. Prawdopodobnie w marcu 2015 roku odbędzie się pierwsze czytanie ustawy.

    Duży wkład wrocławian

    – Nie spodziewaliśmy się, że tak szybko uda się osiągnąć wymagane 100 tys. podpisów. Rodzice w całej Polsce naprawdę się zmobilizowali – mówi Karolina Elbanowska, założyciel i prezes Fundacji Rzecznik Praw Rodziców. – Rodzice udowodnili, że dopóki jest nadzieja, zrobią wszystko dla dobra swoich dzieci – dodaje Tomasz Elbanowski, organizator inicjatywy. Wielu nie zgadza się, aby rząd narzucał wiek, w którym dziecko powinno rozpocząć edukację. Polacy chcą mieć na to realny wpływ i decydować, czy ich sześcioletnia pociecha pójdzie do szkoły, czy zostanie jeszcze rok dłużej w przedszkolu. Jak potwierdzają badania, większość dzieci nie osiągnęła jeszcze w tym wieku gotowości do edukacji szkolnej. Rząd chce natomiast wysłać od 1 września do szkół obowiązkowo wszystkie sześciolatki. Duży wkład w sukces obywatelskiej akcji miał Wrocław. Jego mieszkańcy chętnie wypełniali swoimi danymi formularze i do 11 grudnia z „miasta spotkań” spłynęło do centrali około 6 tys. podpisów. Lokalni koordynatorzy stanęli na wysokości zadania.

    – Od września, gdy dzieci wróciły do przedszkoli, sukcesywnie zbliżaliśmy się do upragnionych 100 tys. – mówi Joanna, wrocławska koordynatorka, która zbierała średnio 250 podpisów tygodniowo. – Wybierałam sobie z mapy Wrocławia kolejne ośrodki edukacji przedszkolnej i w godzinach popołudniowych czekałam, aż rodzice odbiorą swoje dzieci. Zawsze udawało mi się namówić około 50 osób. Co ważne, wspierali nas nie tylko rodzice aktualnych dzieci młodszych. Część podpisujących wyrażała w ten sposób swoje oburzenie na ograniczanie praw obywateli – dodaje.

    Tym razem się uda?

    W stolicy Dolnego Śląska inicjatywie „Rodzice chcą mieć wybór!” znacząco pomagali księża, ponieważ zbierano także podpisy po Mszach św. pod kościołami. Mocno zaangażowały się również przedszkola niepubliczne. – Jestem pełna podziwu dla rodziców, którzy pokazali, już nie pierwszy raz, swoją determinację – mówi Dominika Arendt-Wittchen, kolejna zmotywowana wrocławska koordynatorka. – Po tym, jak rząd niedawno odrzucił w jednym głosowaniu ponad milion podpisów w sprawie referendum, wiele osób skutecznie zraziło się do jakichkolwiek działań obywatelskich. Zauważyłam to, rozmawiając o akcji z ludźmi. Pocieszał mnie jednak fakt, że włączały się tym razem z kolei zupełnie nowe osoby, u których mogliśmy pobudzać tak ważną aktywność społeczną. W porównaniu z innymi polskimi miastami pod względem liczby podpisów Wrocław znajduje się w ścisłej czołówce. Po części to zasługa aktywnych i poświęcających się koordynatorów, którzy wykorzystywali każdą okazję do przedstawiania ludziom założeń akcji „Rodzice chcą mieć wybór!”. – Podpisywały się osoby w różnych wieku, od studentów po zaawansowanych emerytów, czyli nie tylko rodzice sześciolatków, którzy mieli w tym „bezpośredni interes” – opowiada Małgorzata Szczecińska, matka pięciolatki. Zauważa, że nie spotkała się z negatywnymi reakcjami. Zdarzało się, choć rzadko, że ludzie zupełnie nie wiedzieli, czego dotyczy akcja, ale nikt nie reagował negatywnie. – Wręcz przeciwnie, raczej dostrzegłam u rozmówców ciekawość – dodaje. W tym roku obowiązkowo naukę rozpoczęła część sześciolatków. Są to dzieci z pierwszej połowy rocznika 2008. – Zauważamy pewną niepokojącą sytuację. Regularnie zgłaszają się do nas rodzice i opowiadają nam o problemach związanych z wcześniejszym wysyłaniem dzieci do szkół. Widać to wyraźnie, na konkretnych przykładach, że reforma obniżenia wieku szkolnego jest fatalna i krzywdząca dla dzieci. Sprzeciw wobec niej będzie narastał. Nie wspomnę tu już o kiepskim przystosowaniu samych placówek szkolnych – puentuje Tomasz Elbanowski.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół