• facebook
  • rss
  • Nadzwyczajni apostołowie

    Karol Białkowski

    |

    Gość Wrocławski 10/2015

    dodane 05.03.2015 00:15

    Świeccy w Kościele. W archidiecezji wrocławskiej jest ich ok. 250. Za kilka dni dołączy do nich kolejnych 70 mężczyzn. Gdyby nie ich posługa, wielu potrzebujących miałoby ograniczone możliwości fizycznego przyjęcia Chrystusa do swego serca.

    O tym, jak ważne miejsce zajmują nadzwyczajni szafarze Komunii św., zwłaszcza w większych wspólnotach parafialnych, przekonują się przede wszystkim ci, którzy z ich „usług” korzystają. Po osiedlowych ulicach przemykają niepostrzeżenie, przyciskając do piersi bursę – małą torebkę, w której niosą Chleb Eucharystyczny do tych, którzy nie mogą osobiście wziąć udziału we Mszy św. ze względu na zaawansowany wiek, chorobę czy niepełnosprawność.

    Uzbraja w Chrystusa

    Łukasz Rucki jest jednym z czterech „czynnych” szafarzy w parafii św. Kazimierza Królewicza na wrocławskim Zgorzelisku. No co dzień pracuje w jednej z firm związanych z PKP. – Odpowiadam tam za wszelkiego typu szkolenia i uzyskiwanie uprawnień przez pracowników. Oprócz tego zajmuję się... militaryzacją firmy na wypadek wojny – mówi o sobie.

    – Do tego, abym poszedł na kurs przygotowujący, namawiał mnie już poprzedni proboszcz ks. Józef Lenart. Odmówiłem, bo nie czułem się odpowiednią do tego osobą. Trzy lata temu, gdy przyszedł do parafii ks. Andrzej Szafulski, jeden z wikarych użył argumentu: „Kto, jak nie ty?”. I co ja miałem zrobić? – mówi ze śmiechem. Po przemyśleniu kwestii Łukasz podjął decyzję, że spróbuje, ale jeśli uzna, że to nie jest zadanie dla niego, zrezygnuje. – Podczas szkolenia otworzyły mi się oczy. Ciągle jestem świadomy, że absolutnie nie jestem tego wszystkiego godzien, ale zrozumiałem też, że tak naprawdę to nikt nie jest. Wyboru dokonuje sam Chrystus, On też uzdalnia. On daje tę łaskę – tłumaczy. Wspomina także moment, gdy po raz pierwszy stanął przed ludźmi, ściskając kurczowo puszkę z Chlebem Eucharystycznym i podawał Komunię św. każdemu, kto po Nią przyszedł. – Wrażenie było niesamowite. Pomyślałem wtedy, że ja tej posługi nie oddam za nic. Tak mi zostało do dzisiaj – opowiada. Jak wygląda posługa nadzwyczajnego szafarza? Przede wszystkim wymaga podporządkowania pewnemu rytmowi i oddania trochę wolnego czasu innym. – W niedzielę uczestniczymy w Eucharystii według grafiku – na każdej Mszy św. jest co najmniej jeden szafarz. Do tego rotacyjnie chodzimy do naszych chorych. W tej chwili nie jest ich zbyt wielu, więc i zobowiązanie nie jest bardzo uciążliwie – wyjaśnia. Dyżur Łukasza wypada mniej więcej raz na cztery tygodnie. – Podopiecznych raz w miesiącu odwiedza kapłan. Wtedy mają możliwość przystąpienia do sakramentu pokuty, a w pozostałe niedziele z Panem Jezusem w drogę wyruszamy my – mówi. Każda wizyta ma podobny przebieg. – Po pozdrowieniu rozkładam w przygotowanym przez gospodarza miejscu – na białym obrusie, przy krzyżu i palącej się świecy – bursę z Komunią. Następnie jest moment uwielbienia, spowiedź powszechna, odmawiamy modlitwę „Ojcze nasz” i na zakończenie podaję Ciało Chrystusa – wylicza.

    Zostają z Towarzyszem

    Pani Janina Borejszo-Wysocka na Psim Polu mieszka od 14 lat. – Wcześniej mieszkałam na Karłowicach, ale gdy zmarli moi rodzice, nie byłam w stanie zadbać o dom, o ogród czy nawet o odśnieżenie chodnika zimą. Postanowiłam wszystko sprzedać i przeprowadzić się do przystosowanego mieszkania – opowiada. Kobieta od 7. roku życia jeździ na wózku inwalidzkim i w związku z tym nie zawsze może pójść do kościoła. – Problemem są też progi w świątyni. Wiem, że nasz proboszcz prowadzi teraz prace budowlane. Być może wkrótce przystosuje obiekt dla potrzeb osób niepełnosprawnych i będę mogła chociaż od czasu do czasu samodzielnie pojechać wózkiem, by w pełni uczestniczyć w nabożeństwach – dodaje. Na razie jednak pozostaje jej korzystanie z posługi szafarzy. – Możliwość przyjęcia Komunii św. jest dla mnie czymś bardzo istotnym. To prawdziwy pokarm dla duszy. Ja się po prostu po nim czuję dużo lepiej – zaznacza. Pani Janina przygotowuje się do tego momentu w sposób bardzo naturalny. – Niedzielę rozpoczynam od wysłuchania, a czasem również obejrzenia Mszy św. w radiu lub telewizji. Akurat tuż po niej przychodzą szafarze z Panem Jezusem – dodaje. Odwiedziny nie kończą się jednak w momencie przyjęcia Komunii świętej. Wizyta ma swoją nieoficjalną kontynuację. – Ci, z którymi się spotykamy, są przeważnie samotni. Interesuje ich wszystko, zwłaszcza to, co dzieje się w parafii. Oni potrzebują naszego towarzystwa i to jest coś, co chcemy im dodatkowo ofiarować – wyjaśnia Ł. Rucki. Przyznaje, że spotkania są bardzo poruszające. – Pamiętam starszą, nieżyjącą już panią. Bardzo cieszyła się z naszych odwiedzin i ze łzami w oczach mówiła na ich zakończenie, że teraz to ona już sama nie będzie, bo zostaje z nią Pan Jezus. Za każdym razem mnie to bardzo wzruszało – opowiada.

    Komunia to siła

    Radek Mokrzycki jest jedną z 70 osób, które właśnie kończą przygotowania do podjęcia posługi nadzwyczajnego szafarza Komunii świętej. Na co dzień zajmuje się rehabilitacją osób niepełnosprawnych. Dlaczego zdecydował się wziąć na siebie dodatkowe obowiązki? – Na każdy rok mam jakieś postanowienie – mówi. – Na początku ubiegłego zoobowiązałem się modlić za osoby umierające. Zadanie wypełniam, ale po jakimś czasie uznałem, że nie chcę poprzestać tylko na modlitwie. Wzbudziło się we mnie pragnienie zrobienia czego konkretnego. Na myśl przyszła mu możliwość docierania do chorych i umierających z Komunią świętą. – Miałem jednak jakieś przeświadczenie, że przecież w Kościele jest wystarczająco dużo kapłanów i to jednak nie dla mnie. Mimo wszystko skontaktowałem się z kapelanem szpitala, przy którym mieszkam, i opowiedziałem mu o swoim pragnieniu. On powiedział, że to dobry pomysł i istnieje ogromna potrzeba takiej posługi. Zwróciłem się więc do proboszcza, a on wysłał mnie na kurs. Ewolucja postanowienia noworocznego to niejedyna motywacja Radka. – Wraz z żoną i siódemką dzieci należymy do wspólnoty Duży Dom. Taki jest nasz charyzmat, że żyjemy w bliskości Eucharystii. Mamy możliwość codziennej adoracji Najświętszego Sakramentu – tłumaczy. Podkreśla, że bliska relacja z Chrystusem go przemienia, a Komunia św., którą przyjmuje każdego poranka, jest źródłem ogromnej siły. – To takie wyposażenie na drogę, bym wszystkim moim obowiązkom podołał – dodaje. Świadomość, że są ludzie, którzy nie mając możliwości częstego karmienia się Ciałem Pańskim, nie doświadczają tego ogromnego wsparcia, była dodatkowym argumentem przy podejmowaniu decyzji. Radek Mokrzycki podkreśla, że funkcja, którą obejmie, wiąże się też z wyrzeczeniami. Już teraz dotykają one nie tylko jego samego, ale i całą rodzinę. – Tłumaczyłem, że formacja zabierze trochę czasu, który moglibyśmy spędzić razem. Moja żona ze zrozumieniem, ale też z radością przyjęła moją decyzję, mimo że to na nią spadają dodatkowe obowiązki. W ten sposób wszyscy w domu jesteśmy zaangażowani, by nieść żywego Chrystusa chorym i umierającym – dodaje. Przyszły szafarz rozmawiał już na temat swoich nowych zobowiązań z ojcem proboszczem. – Przypomniał mi, że moim pierwszym powołaniem jest małżeństwo i rodzicielstwo. Stąd wiem, że nie będę obarczony ponad moje możliwości. •

    Armia się powiększa

    19 marca o godz. 18.30 rozpocznie się uroczysta Eucharystia w katedrze wrocławskiej pod przewodnictwem metropolity abp. Józefa Kupnego, podczas której nastąpi przyjęcie nowej grupy osób podejmujących się zadania nadzwyczajnego szafarza Komunii świętej.

    Posługa dla wybranych

    Ks. Paweł Cembrowicz, proboszcz katedry wrocławskiej i przewodniczący Archidiecezjalnej Komisji Liturgicznej – Konferencja Episkopatu Polski wydała specjalną instrukcję określającą, kto może zostać nadzwyczajnym szafarzem Komunii św. i jakie warunki musi spełnić. Nie jest to kwestia tylko chęci osoby świeckiej, ale przede wszystkim rozeznania sytuacji przez księdza proboszcza, czy w danej parafii jest taka potrzeba. Idealnie jest wtedy, gdy jedno z drugim się spotyka, jednak to właśnie pasterz podejmuje decyzję i szuka odpowiedniej osoby. Dopiero na tej podstawie można rozpocząć kurs przygotowujący. W ciągu kilku spotkań kandydaci zdobywają podstawową wiedzę z Biblii, teologii dogmatycznej, liturgiki, prawa kanonicznego i duchowości chrześcijańskiej, czyli wiedzę teoretyczną, która pozwala zrozumieć, do jakiego zadania zostali wybrani. Następnie uczą się działania praktycznego, by wiedzieć, jak udzielać Komunii św. oraz jakie są obrzędy Kościoła.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół