• facebook
  • rss
  • Happening na wózku

    Maciej Rajfur

    |

    Gość Wrocławski 20/2015

    dodane 14.05.2015 00:15

    Każdy ma prawo do życia, ale nikt nie chce wegetować, wpatrując się w cztery ściany. W Miliczu wiedzą o tym doskonale.

    W prawie 12-tysięcznym miasteczku funkcjonuje jeden z największych w Polsce ośrodków zajmujących się wspieraniem osób niepełnosprawnych w różnorakim stopniu. Codziennie wykwalifikowani specjaliści pomagają nawet 500 osobom potrzebującym. Regularnie rozszerza się oferta działań, ponieważ placówka nie zamyka się jedynie w tradycyjnych formach terapii. Ewoluuje również sama filozofia pracowników, którzy nie tylko chcą zapewnić podopiecznym opiekę, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Tutaj gra toczy się o coś więcej: szczęście, satysfakcję z życia i godność. Stąd uroczyste obchody Światowego Dnia Godności Osób z Niepełnosprawnością, które zorganizowało Milickie Stowarzyszenie Przyjaciół Dzieci i Osób Niepełnosprawnych.

    Radość na ulicy

    W tym roku po raz pierwszy zarząd i pracownicy ośrodka postanowili uczcić ważny dla ich podopiecznych dzień, który na Starym Kontynencie określany jest również jako Europejski Dzień Walki z Dyskryminacją Osób Niepełnosprawnych. Obchody w Miliczu idealnie wpisywały się w ten temat. Co ważniejsze, nie zostały przeprowadzone na terenie ośrodka, ale w centrum miasta. –Zrzeszamy kilkaset osób niepełnosprawnych, dlatego chcemy cyklicznie organizować taki happening. Któż jak nie my powinien się tym zająć i niejako wychodzić do świata z pokrzywdzonymi przez los jednostkami? – pyta retorycznie Iwona Górnicka, wiceprezes MSPDiON. Radosne świętowanie rozpoczęło się 5 maja o 9.30 pochodem z ośrodka MSPDiON przez centrum miasta. Wszyscy maszerowali dumnie do rynku, gdzie rozpoczęła się wspólna zabawa. Przyłączyły się do niej także dzieci z okolicznych placówek szkolnych oraz przedszkoli i seniorzy z Domu Pomocy Społecznej w Miliczu. Przekrój osób z wieloraką niepełnosprawnością był bardzo szeroki. – Są z nami dzieci z porażeniem mózgowym, osoby z zespołem Downa, Retta czy wszelakimi upośledzeniami umysłowymi. Przyszły dzieci autystyczne i tak można wymieniać jeszcze długo. Cieszymy się przede wszystkim z tego, że jesteśmy razem – puentuje I. Górnicka.

    Spróbuj, a zrozumiesz

    Happening integrował i uwrażliwiał lokalną społeczność na niepełnosprawnych. Były interesujące gry, mnóstwo balonów i radość ze wspólnie spędzanego czasu. Organizatorzy przygotowali także nietypowe wyzwanie. – Zdrowi uczestnicy festynu mogli spróbować swoich sił na wózku inwalidzkim, aby doświadczyć na własnej skórze tego, z czym na co dzień mierzą się niepełnosprawni. Mieli do pokonania przeszkodzę oraz podjazd do banku – tłumaczy wiceprezes MSPDiON. Zadanie okazało się trudne i uświadamiało próbującym, jak ciężko opanować sprawne poruszanie się na wózku. Oprócz tego zorganizowano pokazowy punkt medyczny oraz koncert w wykonaniu osób upośledzonych umysłowo i dzieci. Piosenki w wykonaniu podopiecznych ośrodka chwytały za serce i pokazywały ogromną pracę ich, a także opiekujących się nimi terapeutów.

    Dom z duszą

    Zaś dzień wcześniej, 4 maja, milickie stowarzyszenie przeżywało inną dużą uroczystość, która była niejako udokumentowaniem jego prężnej działalności. Dokonano bowiem oficjalnego otwarcia nowego budynku ośrodka: Środowiskowego Domu Samopomocy. Jak mówi Alicja Szatkowska, prezes MSPDiON-u, przypomina on literackie szklane domy Żeromskiego. – Nawet dosłownie, bo główne ściany są w całości oszklone i to na kolorowo. Jest więc radosny i optymistyczny, ale nie tylko z powodu barw. Rozkwita tam życie. 8 godzin dziennie spędza w nim bowiem 30 najbardziej niepełnosprawnych dorosłych osób, najczęściej głęboko upośledzonych umysłowo i mających więcej niż jeden rodzaj niepełnosprawności – tłumaczy A. Szatkowska. Nowoczesny budynek to duży krok do przodu. Daje on możliwości pracy z najbardziej potrzebującymi, którzy dotychczas czekali w kolejce na terapię w domu. – Gdy obserwowaliśmy rozbudowę tego ośrodka, od razu przyszły nam na myśl słowa: „Nie sztuka zbudować dom. Trzeba sprawić, żeby miał w sobie duszę”. To miejsce pracy, rozwoju i spędzania czasu dla najbardziej dotkniętych przez los podopiecznych, którzy nie są skazani w ten sposób tylko na wózek i cztery ściany w domu. Godność i szczęśliwe bytowanie bezapelacyjnie należy się tym osobom – podsumowuje Irena Kuc-Sierpińska, kierownik Środowiskowego Domu Samopomocy w Miliczu.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół