• facebook
  • rss
  • Pamiętamy o Wołyniu?

    Karol Białkowski

    dodane 13.07.2015 11:00

    11 lipca to rocznica tzw. Krwawej Niedzieli - apogeum eksterminacji ludności polskiej przez oddziały UPA i OUN na Ukrainie w 1943 r. Większość o tym zapomniała.

    Tarnowiec. Wieś na Opolszczyźnie, choć w granicach archidiecezji wrocławskiej. Rozmawiam ze staruszkami, którym "zaproponowano" dobrowolne przesiedlenie z okolic miejscowości Tłuste w ówczesnym województwie tarnopolskim. Opowiadały ze szczegółami, dość brutalnymi, jak z Polakami obchodziły się bandy UPA i OUN. Ucinali głowy, cięli siekierą na żywca i wrzucali do ognia, spędzali do stodół, które później podpalali, wrzucali do studni, wiązali drutem ręce i wrzucali do rzeki przez wykute wcześniej przeręble, by ofiary zginęły pod lodem...

    Kilka sposobów na wymierzanie "dziejowej sprawiedliwości" wystarczy. Jedna z pań powiedziała mi wprost: "Może mam grzech, ale nie potrafię wybaczyć". Jej ojciec został ciężko ranny podczas jednego z najazdów i zmarł w drodze do szpitala. Przypomina sobie również, jak bardzo się bała.

    Sobotnie popołudnie 11 lipca. Siedziba wrocławskiej komórki stowarzyszenia "Civitas Christiana". Pomieszczenie małe, ale wypełnione po brzegi. Ludzie, w różnym wieku, siedzieli nawet na parapetach i podłodze. Po co przyszli? By "odświeżyć pamięć". W programie wspomnienia Ilony Gosiewskiej, która w maju uczestniczyła w pracach ekshumacyjnych na Wołyniu. Wspomnienia o ciężkiej pracy, odkrywaniu historii i pogłębianiu patriotyzmu. Nie ma złości na to, że w dwóch wioskach: Ostrówki i Wola Ostrowiecka wymordowano 1038 polskich cywilów - całe rodziny. Jest żal, że nie można ich należycie upamiętnić.

    Po spotkaniu odbył się marsz milczenia. Pod pomnik-mauzoleum upamiętniający ludobójstwo dokonane na ludności polskiej przez OUN i UPA na Kresach Południowo-Wschodnich II RP przeszło ok. 100 osób. Niewiele, choć i tak więcej niż spodziewali się organizatorzy. Mijani przechodnie i raczący się trunkami wszelakimi patrzyli na tę grupę jak na zjawę, kompletnie nie mając świadomości przypadającej rocznicy.

    UPA i OUN zamordowały ok. 60 tys. Polaków. To wymowne, że ich pamięć uczciła tylko setka z kilkuset tysięcy wrocławian.

    I tu nie chodzi o rozdrapywanie ran, ani o budowanie martyrologii narodowej. Tu chodzi o "pamiętamy i nie damy zapomnieć". A czy ty Czytelniku pamiętałeś? Odmówiłeś chociaż krótką modlitwę za swoich rodaków? Jeśli nie, jeszcze nic straconego...

    O wrocławskich obchodach rocznicy Krwawej Niedzieli pisaliśmy TUTAJ.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • peperS
      13.07.2015 16:51
      Proszę Pana Redaktora GN, a to nie jest już musztarda po obiedzie?

      Który z męczenników kresowych został choćby beatyfikowany?

      Ojciec Ludwik Wrodarczyk, Ślązak z Radzionkowa, prowadzący parafię w Okopach na Wołyniu. Był nie tylko księdzem. Również nauczycielem, aptekarzem, lekarzem dla miejscowej ludności tak polskiej, jak i ukraińskiej.

      Wieczorem 6 grudnia 1943r banderowscy mordercy z UPA zaczęli mord na Polakach. Wieś płonęła. Około 22:00 mordercy weszli do kościoła. Ojca Ludwika pojmali i zaczęli wyprowadzać. W kościele były obecne dwie kobiety. 18-letnia Weronika Kozińska i 90-letnia Łucja Skurzyńska. Kobiety stanęły w obronie księdza. Zostały zamordowane na miejscu w kościele.

      Bandyci sprofanowali kościół. Obrabowano zakrystię. Komunikanty rozsypali po podłodze. Na stopniach ołtarza została po księdzu zakrwawiona koloratka i guziki z rozerwanej sutanny.

      Ojca Ludwika wleczono 7 km przytroczonego do sań. W czasie drogi był maltretowany. Na śniegu widać było ślady krwi.

      Rozebranego do naga kapłana bito, kłuto bagnetami, zmarznięte stopy przypalano.

      Na koniec bandyci przywiązali umęczone ciało księdza do deski i kazali swoim kobietom przerżnąć go piłą, co też uczyniły.

      Nie wiadomo, gdzie pochowano ciało męczennika.

      Minęło 73 lata od śmierci ojca Ludwika i tych dwóch kobiet.

      To za mało czasu na beatyfikowanie? Jasne.

      Często w GN narzeka się na poprawność polityczną rządzących. Ale to jest jak z ową belką w oku własnym.

      Ile takich historii wydarzyło się wtedy na Kresach. Większość z nich jest spisana. Większość z nich jest potwierdzona przez wiarygodnych świadków. Niejeden biskup o tym świadczył.

      I co? I nic. Przecież to uczynili nasi bracia w tej samej wierze, pozostający z nami w unii pod władzą tego samego papieża.

      Ci nasi bracia uczynili to w imię naszego Boga. Tak chcieli oczyścić swój naród i swoją wiarę. Jak to pięknie brzmi i koresponduje z niedawno opublikowanym wywiadem z ks. profesorem Kozyrą "Zero kompromisu".

      Tak jest. Katolicki Uniwersytet Lubelski przyznaje doktorat hc Juszczence za gloryfikację bandytów z UPA i OUN i SS Galizien.

      Z księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego robi się głupka.

      Nasza sprawiedliwość jak brudne szmaty.

      Czyż nie?
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół