• facebook
  • rss
  • Spacer z bohaterami

    Maciej Rajfur


    |

    Gość Wrocławski 41/2015

    dodane 08.10.2015 00:15

    W stolicy Dolnego Śląska znów upomniano się o wyklętych. Tym razem w formie nietypowej wystawy w centrum miasta.

    Uroczyste otwarcie ekspozycji pt. „Odzyskiwani bohaterowie” było istnym spotkaniem pokoleń. Od kilkuletnich dzieci przez młodzież, osoby dorosłe po wspierających się na laskach czy kulach kombatantów. Wszyscy przyszli, by stanąć twarzą w twarz z niezłomnymi, czyli żołnierzami powojennego antykomunistycznego podziemia. 


    Pamięć 
także o oprawcach


    Wystawa zorganizowana przez Inicjatywę Historyczną prezentuje sylwetki 11 Polaków, straconych na podstawie wyroków komunistycznych sądów w latach 1944–1956. Wśród nich są ci popularniejsi jak gen. Nil, rotmistrz Pilecki czy Inka, ale nie tylko. Spacerując po placu przed bazyliką garnizonową pw. św. Elżbiety Węgierskiej, spotkamy się m.in. ze Stanisławem Sojczyńskim, Łukaszem Cieplińskim lub Kazimierzem Kamieńskim.
Oprócz bohaterów narodowych zobaczymy również fotografie ich nieosądzonych nigdy katów: sędziów, prokuratorów, egzekutorów.

    
– Na zdjęciu pokazany jest człowiek, który zamordował mojego ojca Adama Lazarowicza, „Klamrę” oraz innych z IV Zarządu WiN. Przeszliśmy w okresie stalinowskim piekło. Ścigali nas i ukrywaliśmy się z całą rodziną po całej Polsce: Rzeszów, Wrocław, Kraków, Żnin w Kujawsko-Pomorskiem. Byliśmy jednak wychowani w patriotycznym duchu. Mówiło się, że za ojczyznę trzeba czasem nawet życie oddać – opowiadał zgromadzonym na placu Zbigniew Lazarowicz ps. „Bratek”.


    Najpierw wiedza, 
potem moda


    Wystawę tworzą także niepublikowane dotąd materiały archiwalne ze zbiorów rodzinnych żołnierzy wyklętych. Apel do zebranych wystosowała wnuczka Bolesława Kontryma ps. „Żmudzin”, którego historia także znajduje się na planszach. – Być może potomkowie żołnierzy wyklętych nie chcą się zgłosić do badań identyfikacyjnych, ponieważ nie mają pojęcia, jak one wyglądają. Chodzi jedynie o wymaz śliny. I koniec. Niektórzy myślą, że trzeba pobrać od nich wycinek skóry albo kawałek kości. Ta sprawa wymaga szerszego nagłaśniania – stwierdziła Grażyna Kontrym-Sznajd, wnuczka „Żmudzina”.
Szczątki niezłomnych są odnajdywane oraz identyfikowane w ramach projektu naukowo-badawczego prowadzonego pod auspicjami Instytutu Pamięci Narodowej od kilku lat. Mimo to proces odzyskiwania bestialsko zamordowanych nie staje się coraz łatwiejszy. Zdeterminowanym naukowcom wciąż kładzie się kłody pod nogi. – Zdajemy sobie sprawę z tego, że wystawa może stać się dla kogoś początkiem poznawania historii żołnierzy drugiej konspiracji. Dzisiaj wielu młodych ludzi „połknęło bakcyla” patriotyzmu, ale zatrzymało się na kultowych ubraniach z podobiznami wyklętych lub na dumnych okrzykach na marszach. Działamy, aby na tym się nie skończyło. Wiedza i świadomość wartości, za które ginęli niezłomni, muszą być priorytetem w tej walce o pamięć – stwierdza Dominika Arendt-Wittchen z Inicjatywy Historycznej.



    walka o godność trwa


    Prof. Krzysztof Szwagrzyk – opiekun merytoryczny wystawy
– Żyjemy w państwie, w którym dopiero po kilkudziesięciu latach możemy odnajdywać szczątki naszych bohaterów. Ktoś, kto o tym nie wie, nie rozumie, dlaczego my, Polacy, jesteśmy wyczuleni na naszą historię. Jak możemy do niej nie wracać, skoro tysiące ludzi w Polsce nie zna pochówku swoich bliskich? Zbrodniarze z lat 40. i 50. XX w. nie tylko mordowali. Potem przez kilkadziesiąt lat robili wszystko, aby zamazać ślady tych zbrodni i miejsc, gdzie pogrzebano ciała niezłomnych. Nadal z bardzo wielkim wysiłkiem odzyskujemy naszych bohaterów, ale ciągle mamy takie poczucie, że jako państwo nie poradziliśmy sobie z wymiarem sprawiedliwości. Mamy bohaterów i znamy nazwiska oprawców. W tej sprawie chyba wszyscy czujemy to samo. Czas upłynął, a w tym zakresie zrobiono niewiele. A jeżeli już, to szczególne znaczenie mają takie wystawy jak ta: gdzie widzimy bohaterów, ale także katów. I to nie wszystkich. Gdybyśmy chcieli wszystkich przedstawić, ekspozycja miałaby długość od bazyliki garnizonowej do pl. Solnego.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół