• facebook
  • rss
  • W kościach życie zapisane

    dodane 08.10.2015 00:15

    Czy charakter rzeźbi oblicze człowieka? – Czaszki nie, rysy twarzy tak 
– mówi prof. Barbara Kwiatkowska. Z obu wiele można wyczytać. Dzięki wrocławskim naukowcom 20 lat temu fizjonomia księżnej wyłoniła się z mroku dziejów.

    W latach 90. ub. wieku w Polsce rzadko odtwarzano głowy znanych osób. Wrocławska Szkoła Rekonstrukcji funkcjonowała co prawda już od 1958 r., ale zajmowała się głównie rekonstrukcjami czaszek przodków człowieka. Świętą Jadwigę wyprzedził m.in. gen. Antoni Paweł Sułkowski, którego odtworzoną głowę oglądać można w Rydzynie. O „odszyfrowanie” wyglądu trzebnickiej władczyni, w związku z 750. rocznicą jej śmierci (zm. w 1243 r.), poprosił naukowców kard. Henryk Gulbinowicz.


    W jedwabiu i perłach


    – Rekonstrukcji mieliśmy dokonać na podstawie czaszki przechowywanej w relikwiarzu w Trzebnicy oraz żuchwy znajdującej się w srebrnej hermie w katedrze wrocławskiej – mówi prof. Barbara Kwiatkowska, która pracowała nad głową św. Jadwigi obok swojego ojca prof. Tadeusza Krupińskiego i prof. Zbigniewa Rajchela. W zespole obecni byli także historycy sztuki: dr Jacek Witkowski i dr Romuald Kaczmarek oraz fotograf. Naukowcy obawiali się, że obie części mogą do siebie nie pasować – któraś z nich mogła przecież okazać się nieautentyczna.
Sytuacja taka miała miejsce na przykład przy próbie rekonstrukcji głowy ks. W. Tomaszka, twórcy Kaplicy Czaszek w Czermnej, gdy badanie wykazało, że dostarczona czaszka należała do… młodej kobiety. Na szczęście w tym wypadku szybko potwierdzono, że szczątki należą do starszej niewiasty, co więcej, na czaszce i żuchwie odnaleziono po tej samej stronie ślady zapalenia stawów. To potwierdzało przynależność do tej samej osoby.
Profesor Kwiatkowska wspomina niezapomniane chwile otwierania relikwiarzy. – W Trzebnicy towarzyszył nam ks. prof. Antoni Kiełbasa, niezwykle nam życzliwy – mówi. – Dla mnie było to szczególne przeżycie, bo św. Jadwiga jest mi bardzo bliska – jako śląska święta, jako imienniczka mojej babci i moja (na trzecie imię mam Jadwiga). Czaszka była owinięta w błękitny jedwabny materiał obszyty perełkami. Jej szczyt był odsłonięty i wyszlifowany. Zapewne wielokrotnie była dotykana, całowana.


    Żuchwa ascetki


    Okazało się, że czaszka ma znaczne uszkodzenia, zapewne związane z pobieraniem jej części na relikwie. W sukurs przyszły rekonstruktorom m.in. fotografie pewnego niemieckiego antropologa, na których widać czaszkę jeszcze w dużo lepszym stanie. W takich przypadkach stosuje się metodę uzupełnień. – Korzystamy z materiału szkieletowego, który znajduje się w naszych zasobach, wyszukując kości człowieka z tego samego okresu historycznego, tej samej płci i wieku, możliwie tych samych wymiarów. Na ich podstawie odtwarza się brakujące fragmenty kości danej osoby – wyjaśnia pani profesor.
Analiza szczątków księżnej odpowiada dokładnie opisom jej życia, np. z „Legendy o św. Jadwidze”. – Zniszczone zęby, duża szczęka mogą być związane z umartwieniami. Wiadomo, że Jadwiga jadła chleb zmieszany z popiołem. Jedzenie twardych pokarmów mogło sprawić, że miała bardzo rozwinięty aparat żucia. Ślady ostrego stanu zapalnego w obrębie stawu skroniowo-żuchwowego współgrają z przekazami o długich modlitwach na zimnej posadzce, chodzeniu boso nawet zimą.
Kiedy już odtworzony został kształt czaszki, można było zająć się częściami miękkimi. Oczywiście takich prac nie prowadzi się na oryginałach. Wykonuje się odlew zachowanych szczątków (kiedyś gipsowy, obecnie zrobiony ze specjalnych żywic) i na nim umieszcza się kolejne rekonstruowane elementy. – Istnieją różne techniki (obecnie zresztą wszystko ułatwiają specjalne programy komputerowe). Mój ojciec oraz prof. Rajchel wypracowali metodę, w której na czaszkę nakładane są stopniowo kolejne mięśnie – wyjaśnia pani profesor. Ze specjalnej plasteliny formowane są kształty twarzy – to bardzo ważny moment związany z nadawaniem rysów indywidualnych.


    Odkodować osobę


    Rekonstruktorzy nie mają łatwego zadania. – W przypadku uszu wiemy, gdzie je umiejscowić, dzięki otworowi słuchowemu, jednak kształt małżowiny jest u ludzi bardzo zmienny (na szczęście w przypadku św. Jadwigi welon zasłania tę część ciała) – wspomina prof. Kwiatkowska. – Możemy na podstawie kości określić wysokość i szerokość nosa, to, czy był wypukły, czy wklęsły, ale już dokładne określenie kształtu jego koniuszka to problem. Co do warg – wiemy, że kąciki ust u człowieka znajdują się gdzieś między 3. a 4. zębem, a czerwień wargowa sięga zwykle wysokości miejsca, gdzie ząb wchodzi w dziąsło; wiemy też, że u kobiet zwykle bardziej wydatna jest górna warga, jednak dokładny kształt ust to jedynie kwestia prawdopodobieństwa.
Osobnym zagadnieniem jest wygląd oczu. Uprawdopodobnieniu szczegółów służy przypisanie kości do jednego ze znanych typów rasowych czy ich odmian.
– Na pewno rekonstrukcja jest okazją do niepowtarzalnego spotkania z osobą, której wygląd odtwarzamy – mówi prof. Kwiatkowska. – Poprzez lekturę na jej temat, oglądanie jej wizerunków, poznawanie ludzi związanych współcześnie z tą postacią. To bezcenne doświadczenie.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół