• facebook
  • rss
  • Półksiężyc w pustkę wbity

    dodane 12.11.2015 00:00

    Dlaczego regiony, które były kolebką chrześcijaństwa, zostały w większości zdominowane przez islam? Jak oceniać wyprawy krzyżowe? Kim są muzułmanie dziś zamieszkujący Europę?

    Już pierwsze wykłady dwudniowego forum organizowanego przez wrocławskich kleryków – tym razem poświęconego relacjom między chrześcijaństwem a islamem – dostarczały obfitego materiału do dyskusji. – Każda fala ekspansji islamu zbiegała się z duchowym kryzysem cywilizacji chrześcijańskiej... Islam wchodził w obszar duchowego zamętu– zauważył prof. dr hab. Grzegorz Kucharczyk, wskazując m.in. na czas reformacji, ale i odnosząc się do obecnej sytuacji Europy. – To nie „siła” islamu jest problemem, ale moralna słabość Zachodu, utrata poczucia własnej tożsamości – powtarzano często w debatach.

    Miecz w kolebce

    Zanim uczestnicy spotkania rozważyli relacje między obu religiami, mogli przyjrzeć się Kościołom chrześcijańskim na Bliskim Wschodzie w czasach przedmuzułmańskich. Ks. prof. dr hab. Józef Naumowicz ukazał rozprzestrzenianie się wiary w Chrystusa na tych ziemiach od dnia zesłania Ducha Świętego, wspomniał o roli Damaszku czy Antiochii. – To na Wschodzie, głównie w Syrii, znalazła się kolebka chrześcijaństwa – podkreślił, wskazując m.in. na używany do dziś w liturgii wielu Kościołów Wschodu język aramejski, którym posługiwał się Jezus Chrystus. Niestety, chrześcijaństwo tamtego regionu ulegało kolejnym podziałom – powstałym m.in. po soborach w Efezie i Chalcedonie. Jak zauważono w czasie debaty, początkowo sami chrześcijanie uważali często muzułmanów za jedną z wielu sekt chrześcijańskich. Przytoczono historię dziadka św. Jana Damasceńskiego, który otworzył bramy Damaszku przed muzułmanami – postrzegając ich jako „mniejsze zło” w porównaniu z innymi zagrażającymi miastu wrogami. I on, i jego syn, pozostając chrześcijanami, mogli pod władzą muzułmanów piastować ważne urzędy. Dopiero za czasów jego wnuka stało się to niemożliwe. Dziś populacja chrześcijan na Bliskim Wschodzie gwałtownie maleje.

    Siła robocza i krucjaty

    O wielu funkcjonujących obecnie mitach wspomniała dr hab. Agata Skowron-Nalborczyk, mówiąc o obecności muzułmanów w Europie. Podkreśliła m.in. fakt, że to nie oni sami wpadli jako pierwsi na pomysł, by w XX w. zamieszkać na naszym kontynencie. To państwa Europy Zachodniej (zwłaszcza te mające swoje kolonie, ale i inne – zawierające konkretne umowy z krajami o dużej liczbie niewykwalifikowanych robotników) zaczęły w latach 60. sprowadzać ich do siebie jako siłę roboczą, a potem pozwoliły na łączenie rodzin. „To wy pokazaliście nam kierunek” – mówią muzułmanie. Udając się do Europy często najpierw przybywają do kraju, którego kolonią była ich ojczyzna. Zainteresowaniem cieszył się wykład prof. dr hab. Grzegorza Kucharczyka poświęcony wyprawom krzyżowym. Wykazał, że polscy teoretycy „wojny sprawiedliwej”, Stanisław ze Skarbimierza i Paweł Włodkowic, uważali krucjaty za przykład takiej właśnie wojny. Przypomniał, że szukając bezpośredniej genezy pierwszej wyprawy krzyżowej (1096–99), trzeba wskazać na kolejną falę zbrojnej inwazji islamu, związaną z ekspansją Turków seldżuckich. – Wtedy cesarze bizantyjscy zwrócili się do papieża Grzegorza VII z prośbą o zorganizowanie pomocy – mówił. Papież ów (późniejszy święty) nie zdołał spełnić tej prośby, lecz uczynił to jego następca bł. Urban II. Decydujący był tu motyw pomocy zagrożonej wspólnocie chrześcijańskiej, a także znaczenie, jakie dla tamtych ludzi miał np. grób Chrystusa. Niestety, wśród osób związanych z wyprawami krzyżowymi byli nie tylko święci – co miało swoje skutki.

    Pokażmy im Ewangelię

    Uczestnicy forum rozmawiali o używaniu przez terrorystów motywu „krzyżowców” dla usprawiedliwiania agresji wobec Europejczyków (także Ali Agca swego czasu twierdził, że strzelał do Jana Pawła II jako do „najwyższego przywódcy krzyżowców”). Jak zauważyła A. Skowron-Nalborczyk, muzułmanie na całe wieki zapomnieli o krucjatach, a ich historię poznali dopiero w XX w. w Europie – patrząc na nią przez pryzmat historiografii europejskiej. Czy dialog chrześcijan i muzułmanów jest możliwy? Prof. G. Kucharczyk uważa, że tak, jeśli ów dialog rozumie się jako pewien model koegzystencji. – Dla tak rozumianego dialogu nie jest największym zagrożeniem wizja wypraw krzyżowych, ale degrengolada moralna Zachodu – stwierdził. I zauważył, że konwersje na islam wskazują, że dla wielu ludzi atrakcyjny jest jednoznaczny, wyrazisty przekaz wiary. A. Skowron-Nalborczyk wspomniała o przypadkach, gdy zobojętniali chrześcijanie powracają znów do żywej wiary pod wpływem kontaktów z muzułmanami. „Mam nadzieję, że obrady sympozjum (...) obudzą w sercach jego uczestników odwagę i pogłębią przekonanie, że największym darem, jaki możemy jako chrześcijanie ofiarować przybyszom, jest wiara w Chrystusa (...). Liczne są przykłady i świadectwa przybyszów z innych kontynentów przyjmujących w Europie wiarę w Jezusa Chrystusa” – pisze ks. Adam Łuźniak, rektor seminarium, w ostatnim numerze pisma alumnów „Vox nostra”. Czy ten wątek nie jest zbyt często pomijany w naszych dywagacjach o uchodźcach? Więcej na: wroclaw.gosc.pl.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół