• facebook
  • rss
  • Świadomy krok

    dodane 03.12.2015 00:15

    Przed wrotami katedry. Naciskając klamkę kościelnych drzwi i stawiając stopę w ich progu, rzadko myślimy o sensie tego gestu. A drzwi świątyni nigdy nie są „zwyczajne”. Co więcej, wiele z nich zmieni się wkrótce w Bramy Miłosierdzia.

    Jako pierwsza w naszej archidiecezji 8 grudnia stanie otworem Brama Miłosierdzia w katedrze. – Będzie ją stanowił główny portal, przez cały Rok Miłosierdzia oznaczony specjalnym napisem – mówi proboszcz katedralnej parafii ks. Paweł Cembrowicz. To tędy, podczas diecezjalnego etapu Światowych Dni Młodzieży, przejdą w lipcu tysiące młodych ludzi. Może by w tym roku przekraczać katedralne progi nieco uważniej niż zwykle? W przypadku wrocławskiej matki kościołów naprawdę warto.

    Komitet powitalny

    – Portyk naszej katedry, czyli ozdobne wejście, jakie dziś oglądamy, należy do najpiękniejszych w Polsce – mówi wrocławski przewodnik Andrzej Kofluk. – Sięga początkami XV w. i jest dziełem dwóch muratorów – Hansa Bertholda i Petera Franczke. Niszczony w czasie wojen, był odnawiany, ozdabiany kolejnymi elementami. Dzisiejszy pielgrzym czy turysta witany jest tu przez całą drużynę świętych stojących na misternie rzeźbionych kolumienkach, po których wiją się kamienne powoje i pełne owoców gałązki winogron, lub pod baldachimami. Wysoko nad wejściem za wchodzących modli się ze złożonymi rękoma Maryja (Jej figura pochodzi z XIX w.), po bokach stoją we wnękach dwaj święci mężowie – jeden w tiarze, drugi z mieczem. – To św. Grzegorz Wielki i św. Paweł – wyjaśnia A. Kofluk i wskazuje na mieszkańców nieba stojących poniżej. – Widzimy tu św. Jana Apostoła z kielichem, św. Jadwigę Śląską trzymającą figurkę Maryi i budynek kościoła, św. Piotra z kluczami, św. Hieronima z lwem i św. Barbarę – tłumaczy. – Po drugiej stronie (lewej, stojąc na wprost do wejścia) mamy znów św. Jadwigę – tym razem z butami, które trzyma na sznurku (zgodnie z nakazem spowiednika nosiła je, lecz nie na nogach…) – oraz św. Andrzeja ze swoim charakterystycznym krzyżem. Stojący obok biskup jest, moim zdaniem, św. Wojciechem, zważywszy na fakt, że diecezja wrocławska do początku XIX w. należała do archidiecezji gnieźnieńskiej. Obok widać czeskiego św. Wacława (gdy powstawał portyk, Wrocław przynależał do Czech), a nieco w głębi św. Jana Chrzciciela ze starannie udrapowaną brodą.

    Życie lub śmierć

    Gdy już powita nas dostojne grono niebian, możemy przyjrzeć się rzeźbionym scenom na szerokich kolumnach. – Po jednej stronie archanioł Gabriel zwiastuje Maryi radosną wiadomość. Niżej św. Hieronim właśnie wyciąga lwu cierń z łapy – wyjaśnia Andrzej. – Druga strona jest przypisana raczej mrocznym wydarzeniom, grzechowi. Widzimy tu różnie interpretowane sceny – prawdopodobnie walkę wężów oraz być może „głupią pannę” z ewangelicznej przypowieści. Jedną z płaskorzeźb interpretuje się nawet jako scenę zoofilii. Drzwi kościoła to przecież także symbol wyboru, przejścia ze świata naznaczonego złem do przestrzeni sacrum. Mijając stare epitafium, a także wygłaskane średniowieczne figury lwów, dochodzimy do wielkich dębowych drzwi z XVII w., wyrażających na różne sposoby tajemnicę przejścia, Paschy. – Widzimy tu między innymi patriarchę Józefa, którego bracia wrzucają do studni, i drabinę Jakubową – tłumaczy A. Kofluk, dodając, że drzwi bywały świadkiem dramatycznych wydarzeń w czasach komunistycznych, gdy w katedrze odprawiane były Msze św. za ojczyznę. – Kiedyś nawet wjechał w nie autem pewien wyjątkowo gorliwy zomowiec. Siostra Felicyta Szewczyk w swoim artykule w „Nowym Życiu” pisze o widocznym na drzwiach Drzewie Życia, symbolu śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, dwóch kolumnach, nawiązujących do tych ze świątyni Salomona, czy powiązaniu tematu drabiny Jakubowej z katedrą jako bramą do nieba, domem Bożym. Katedralne drzwi – znak samego Chrystusa, bramy owiec – to prawdziwa księga! „Oto jest brama Pana: Wejdźmy przez nią, aby otrzymać miłosierdzie i przebaczenie” – powie biskup, gdy 8 grudnia otwierać będzie Bramę Miłosierdzia. Nastąpi uroczyste wejście do wnętrza, a potem wspomnienie chrztu św. – najważniejszych wrót prowadzących do Kościoła. Andrzej Kofluk przypomina, że w miejscu obecnej katedry stało kilka świątyń poprzedzających ją. Najstarsza „pamięta”, a nawet poprzedza chrzest Mieszka I. – Relikty tego kościoła sprzed 1000 roku odkryte zostały pod obecnym prezbiterium – mówi. I dodaje, że chrześcijanie pojawili się na terenie dzisiejszego Wrocławia długo przed chrztem Polski. Świadczy o tym choćby odnaleziony tu krzyżyk z lat 20. X wieku. Przekraczając katedralne drzwi, warto pamiętać o ponadtysiącletniej tradycji tego miejsca. I świadomie postawić krok.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół