• facebook
  • rss
  • Kiedyś odbierał życie. Dzisiaj daje nadzieję

    Maciej Rajfur

    dodane 25.12.2015 11:57

    Skazany niegdyś na karę śmierci, a obecnie na dożywocie za zabójstwo policjanta. Dzisiaj mówi bez ogródek: Boże Narodzenie to czas intensywnej pracy ewangelizacyjnej w więzieniu.

    Świąteczny czas przyjścia Zbawiciela kojarzy nam się z rodzinnym domem, ciepłą atmosferą, suto zastawionym stołem i obecnością najbliższych nam osób. Ale Jezus Chrystus rodzi się nie tylko w tych idealnych, książkowych wręcz okolicznościach. Z wielką mocą przychodzi do ludzi, których życie wygląda kompletnie odwrotnie niż może powinno.

    Dlatego Chrystus przyszedł na świat także w Zakładzie Karnym w Wołowie, w sercach umieszczonych tam więźniów. Jednym z nich jest Janusz Kolmatycki. Skazany niegdyś na karę śmierci, a obecnie na dożywocie za zabójstwo policjanta.

    To już 23. rok w więzieniu i kolejne święta za kratami. Każde kolejne coraz bardziej niezwykłe. Czy uwierzycie, że człowiek w takiej sytuacji, z takim życiorysem może być szczęśliwy?

    - W tym czasie każdy tęskni za domem, za rodziną. Jestem tutaj 23 lata i wiele rzeczy się zmieniało: okoliczności, władze. Dzięki dyrekcji zakładu możemy spotykać się w kaplicy nie tylko w okresie świątecznym, ale i podczas cotygodniowych spotkań, na Mszy św. - podkreśla Janusz Kolmatycki.

    W więzieniu funkcjonuje koinonia Jan Chrzciciel z Wrocławia, której Janusz jest przedstawicielem. Prowadzą spotkania domu modlitwy, na które przychodzi od kilkunastu do 30 osób, ewangelizują wśród więźniów. Przygotowują ich do sakramentu bierzmowania.

    - To wyjście naprzeciw oczekiwaniom, które niesie sporo radości. Szczególnie, kiedy widzi się ludzi bardzo zamkniętych, najeżonych, z postawą obronną, a nagle widać, jak się otwierają. Ich postawa się zmienia, są bardziej otwarci, wylewni, mówią o swoich problemach, opowiadają o swoich rodzinach - mówi Janusz.

    W jednym miejscu zakładu 54-latek nie czuje się więźniem. W kaplicy. Nazywa ją azylem, miejscem całkowitej wolności.

    - To zasługa głównie naszego kapelana i jego pracy. Czujemy się wolni przy Panu Jezusie. Msze św. w 100 osób odprawiane są bez nadzoru funkcjonariuszy! Władze więzienia obdarzają księdza i nas ogromnym kredytem zaufania. Przez kilkanaście lat, od kiedy przychodzę do kaplicy, nie miał miejsca żaden przykry incydent -przyznaje więzień.

    Po kilku chwilach nawiązuje do swojego życia. Zaczyna ze skruchą.

    - Przegrałem swoją pychą w życiu wszystko, ale to jest temat na inną dyskusję. Dzięki Panu Bogu wróciłem na dobre tory. Poczułem się dzieckiem Bożym i zostałem przyjęty bez żadnych warunków, z czystej miłości. Boga szukałem zawsze, ale po swojemu. Nie chciałem Go słuchać, tylko chciałem mu narzucić, jaki on ma być - opowiada Janusz.

    Nie żałuje, że skończył z wyrokiem dożywocia. Żałuje, że zabił człowieka. Jak stwierdza, skoro trafił do więzienia, to taki był widocznie Boży plan.

    - Ja Mu za te kraty dziękuję - uśmiecha się przyjaźnie.

    Czy da się owocnie przeżyć Boże Narodzenie w więzieniu? Miejscu, które, wydawać by się mogło, zupełnie do atmosfery świąt nie pasuje?

    - Da się. Jest dużo zadań przed nami. Tutaj przebywa wiele poranionych i zagubionych osób. Trzeba do nich wyjść, bo cierpią. Święta są szczególnym czasem, po którym czuję się troszkę zmęczony, ale radosny. Widzę, jak przemieniają się ludzkie serca - tłumaczy Janusz.

    Okres ten nazywa czasem ważnej misji, ale i czerpania z niej ogromnej radości.

    -Nikt mnie za to nie wynagradza i nie płaci. To coś, co mogę zrobić dla drugiego człowieka. Czyli odwrotność tego, co zrobiłem kiedyś. Wówczas zabrałem życie, ale teraz daję nadzieję - puentuje.

    Janusz z kapelanem więzienia w Wołowie ks. Stanisławem Małysą w kaplicy zakładu karnego   Janusz z kapelanem więzienia w Wołowie ks. Stanisławem Małysą w kaplicy zakładu karnego Maciej Rajfur /Foto Gość

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół