• facebook
  • rss
  • Redaktor wydania

    Agata Combik


    |

    Gość Wrocławski 03/2016

    dodane 14.01.2016 00:00

    Grały policyjne orkiestry i góralskie kapele, grzmiały armaty, lśniły zbroje rycerzy i strażackie hełmy...


    Zapraszamy, by jeszcze raz spojrzeć na barwne korowody, które 6 stycznia popłynęły w stronę Betlejem (ss. IV–V). Warto pamiętać, że nie wszyscy mogą tak swobodnie wyznawać wiarę w Jezusa. Czy doceniamy to, co mamy, i nie zmieniamy się w „kanapowych chrześcijan”? (s. VIII). Właśnie nadarza się okazja, by odrobinę więcej podarować z siebie innym. Podczas orszaków Trzech Króli padała wielokrotnie zachęta, by gościnnie otworzyć drzwi domów młodym, którzy przyjadą do Polski na Światowe Dni Młodzieży. Potrzeby wciąż są ogromne (s. VI). Najwyższy czas, by podjąć decyzję. I jeszcze jedno godne uwagi zdarzenie: kiedy tysiące ludzi wędrowały do stóp Dzieciątka, we Wrocławiu można było oglądać powracające na Dolny Śląsk dzieła artysty, który przed laty także chętnie wracał do tematu Świętej Rodziny. M. Willmann – mistrz, który wychodzi z cienia. Nareszcie (s. III).

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół