Nowy numer 16/2018 Archiwum

Powracający mistrz


Przez długie lata tworzył właśnie tu, w naszych okolicach. Podczas dziejowych zawieruch wiele jego prac uległo rozproszeniu. Obecnie, jedna po drugiej, wracają.

Niedawno przez trzy dni można było oglądać we wrocławskim Pawilonie Czterech Kopuł przy ul. Wystawowej siedem obrazów mistrza, które pod sam koniec roku 2015 trafiły do Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Zostały przekazane przez Muzeum Narodowe w Warszawie – na razie jako depozyt. Trwa jednak procedura, w wyniku której mają przejść na własność wrocławskiej placówki.


Bezcenna siódemka


Są wśród nich trzy płótna z przedstawieniami ilustrującymi stacje Drogi Krzyżowej („Upadek Chrystusa pod krzyżem”, „Chrystus i niewiasty jerozolimskie”, „Przybicie Chrystusa do krzyża”). – Były przeznaczone do nieistniejącej dziś kalwarii w Krzeszowie, namalowane w latach 70. bądź na początku lat 80. XVII w. – tłumaczy Marek Pierzchała z Muzeum Narodowego we Wrocławiu.


Pięknym obrazem jest powracający „Pocałunek św. Józefa” (zwany również „Pocałunkiem Maryi”). Widać na nim członków Świętej Rodziny, którzy okazują sobie wielką czułość i serdeczność. Ten motyw pojawia się zresztą często w dziełach M. Willmanna. Obraz z ok. 1699 r. – przeznaczony dla cysterek w Trzebnicy – wpisuje się w rozwijający się w tamtym czasie kult św. Józefa (to jemu malarz poświęcił wspaniałe freski w Krzeszowie).
Tajemniczo wygląda pochodzące z cysterskiego opactwa w Lubiążu „Powołanie Mateusza”. Trzeba uważnie przyjrzeć się, by pod konarami potężnych drzew, na tle zabudowań miejskich, dostrzec rozgrywającą się scenę – Chrystusa wzywającego celnika do pójścia za Nim. – Takich Willmanowskich obrazów, pejzaży ze sztafażem biblijnym, było więcej. Z kilkunastu znanych zachowały się trzy w Polsce i tyle samo w zbiorach niemieckich – wyjaśnia M. Pierzchała.
Do Wrocławia przyjechały ponadto „Męczeństwo św. Barbary” i „Św. Mikołaj”. Podobnie jak „Powołanie Mateusza” powstały dla klasztoru cysterskiego w Lubiążu. To tu od 1660 r. żył i malował Willmann – głównie dla zakonu cystersów. Tu też zakończył życie i został pochowany w klasztornej krypcie. Przedtem pochodzący z Królewca malarz pobierał nauki u swojego ojca, a następnie przez ok. 10 lat podróżował po Europie. Miał okazję poznać m.in. twórczość wielkich mistrzów niderlandzkich i flamandzkich, co widać w jego pracach.


« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma