• facebook
  • rss
  • „Bądź gotów” przez całe życie


    Maciej Rajfur


    |

    Gość Wrocławski 03/2016

    dodane 14.01.2016 00:00

    Irena Leszczyńska to harcerka z krwi, kości i duszy, która przeżyła okupację i powstanie warszawskie. Mundur założyła jeszcze przed wojną.

    Dziś, jako 90-latka, cieszy się bardzo dobrym zdrowiem, świetną pamięcią i poczuciem humoru. Przeszła traumę II wojny światowej jako konspiracyjna harcerka, horror powstania warszawskiego jako łączniczka-telefonistka i trudny okres komunistycznej Polski Ludowej jako pionier Wrocławia. Współcześnie takich kobiet w Polsce można ze świecą szukać. Niesamowity życiorys mógłby przekształcić się w wielowątkową książkę lub fascynujący film. Skupmy się jednak na elemencie, który ją ukształtował i towarzyszył w każdych warunkach – harcerstwie.


    Od małolata na służbie


    Mieszkając w Stanisławowie (Kresy Wschodnie) jako uczennica szkoły powszechnej wstąpiła w 1935 roku do gromady zuchowej przy drużynie harcerskiej im. Marii Curie-Skłodowskiej.

    Po zdobyciu trzech gwiazdek zuchowych i ukończeniu 11. roku życia stała się pełnoprawną harcerką. Ten początkowy okres „uspołecznienia” był dla niej ważny, bo stał się fundamentem budowania przyszłych wartości. Wyjaśnia, że przedwojenna i wojenna działalność harcerska chłopców i dziewczyn znacząco się różniła. – Męska formacja stawiała na wyrobienie sprawności fizycznej i postawy bojowej. Żeńska cały nacisk kładła na kształtowanie charakteru przez np. opiekę nad dziećmi i starszymi – mówi wrocławianka.
Po wybuchu wojny, 27 września 1939 roku, grupa działaczy z ZHP podjęła decyzję o kontynuowaniu służby harcerskiej w pionach żeńskim i męskim. Nie było mowy, żeby Niemcy zgodzili się na oficjalną działalność, więc polska młodzież zeszła do konspiracji. – Cała nasza drużyna o nazwie „Knieje”, czyli wszystkie dziewczyny powyżej 15. roku życia, zdecydowała się na współpracę z Armią Krajową w dziedzinie sanitarnej i łączności – opowiada pani Irena. Harcerki uczestniczyły w specjalnych szkoleniach, m.in. łącznościowych w 5-osobowych patrolach i organizowały potajemnie zbiórki w 7-osobowych zastępach. Po ukończeniu 17. roku życia składały przysięgę AK. – Zdarzało się mnóstwo wsyp i nakryć. Co rusz słyszałyśmy o aresztowaniach, ale dalej prowadziłyśmy zbiórki w różnych mieszkaniach. Nasza żeńska organizacja harcerska nosiła podczas wojny konspiracyjną nazwę „Bądź gotów”, od słynnego pozdrowienia harcerskiego – tłumaczy 90-latka.


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół