• facebook
  • rss
  • Facet w małżeństwie: nie kamikadze, a komandos

    Maciej Rajfur

    dodane 12.02.2016 14:32

    Dlaczego przysięga małżeńska? - na to pytanie odpowiadał legendarny duszpasterz i kaznodzieja ks. Stanisław Orzechowski. Popularny "Orzech" otworzył wielkopostny cykl Katechez Wrocławskich, które odbywają się co czwartek w kościele garnizonowym.

    - Przysięga małżeńska to bardzo mocne słowa. Bo i sprawa jest poważna - rozpoczął prelegent.

    - Zauważyłem przez tyle lat, a już ponad pół wieku chodzę na śluby i wesela, że gubi się tam to, co najważniejsze. „Mendelsony”, welony, kwiaty, fotografie i różne inne rzeczy wybijają się na pierwsze miejsce, a przysięga zaczyna się chować. Bo właśnie te „mendelsony” przykrywają prawdziwą wagę tego, co się naprawdę dzieje - stwierdził ks. Orzechowski.

    Małżeństwo ma sens wtedy, gdy dwoje ludzi bierze nawzajem swoje losy w ręce.

    Co więcej, decydują się także wziąć w ręce losy swoich dzieci i wnuków. Warto zaglądnąć do rodzin z rozbitymi małżeństwami. Tam bowiem znajdziemy źródło tego strasznego postępowania następnych pokoleń, które nie chcą żyć w wierności po przysiędze.

    Kaznodzieja przytoczył w czasie katechezy słowa św. Jana Pawła II: „Małżeństwo i rodzina stanowią jedną z najcenniejszych dóbr ludzkości”.

    - Zauważam, że dzisiaj wielu boi się wypowiedzieć te słowa: "I ślubuję ci…". Wolą żyć na tzw. "kocią łapę". Gdy się to zaczyna, oboje nie wiedzą, że potem przyjdzie bardzo ciężka choroba „kociego pazura” - wyjaśniał „Orzech”.

    Dopiero z perspektywy widać, ile styl na „kocią łapę” kosztuje. U podstaw związków nieformalnych bez przysięgi na pierwszy plan wysuwa się chęć zyskania korzyści bez brania odpowiedzialności i obowiązku. Czyli wielka niedojrzałość.

    - 20 lat dyżurowałem w poradni rodzinnej i doszedłem do wniosku, że 70 proc. rozwalających się małżeństw rozpada się z powodu niedojrzałości, czyli niezdolności na otwarcie się na drugiego człowieka. Chodzi o umiejętność ograniczenia się dla dobra drugiej osoby - tłumaczył doświadczony kapłan, podając od razu przykład:

    - Nie będę "piwkował" i gawędził z kolesiem, bo żona na mnie czeka z obiadem, więc się ograniczę z moją pokusą - przytoczył życiową sytuację.

    Ks. Orzechowski podkreślił, że widzi, jak połamane i poranione jest dzisiejsze pokolenie, głównie przez klęskę związku małżeńskiego rodziców, czyli rozwód.

    - Coraz więcej ludzi wypowiada słowa przysięgi, nie wiedząc, co mówią. Powtórzą za księdzem beztrosko, mając na myśli: mężczyźni np. legalizację seksu, a kobiety tzw. zaspokojenie tęsknoty za stabilizacją, za bezpieczeństwem zwłaszcza materialnym - argumentował duszpasterz akademicki.

    Jego zdaniem coraz popularniejsza staje się zasada, którą roboczo nazywa „Życiem na wydrę”, czyli co wydrę, to moje.

    - Sprawa przysięgi nie dotyczy tylko chłopaka i dziewczyny, ale ich dwojga oraz Pana Boga. Zawierają przymierze z Bogiem, które decyduje o losie rodziny i rodu - stwierdził.

    Wszystkie przysięgi składają się ze słowa: „ślubuję”. Np. przysięga w wojsku uzdatnia żołnierza do służby. Do czasu, kiedy młody człowiek jej nie złoży, nazywa się go kotem. Dopiero po przysiędze stawał się prawdziwym żołnierzem.

    - Dlatego dopiero po przysiędze małżeńskiej chłopak jest gotowy do służby swojej rodzinie. To dar, a zarazem skutek. Dzisiaj, niestety, mamy mniej chętnych do składania przysięgi na śmierć i życie.  Bardzo wielu młodych uważa się za kamikadze. Oni godzą się na ślub. Tymczasem prawda jest inna. Przysięga daje taką moc, żeby stać się komandosem - obrazował „Orzech”.

    Na koniec wymienił podstawowe cechy małżonków: chęć współdziałania, gotowość do rozwiązywania problemów nie tylko na swoją, ale drugiego korzyść, zdolność dawania z siebie wszystkiego, przyjaźń, zostawianie po sobie dobra, słowność, cierpliwość i niezawodność.

    - W momencie składania przysięgi często o tym zapominamy: młodzi dostają od Boga nieustające wspomaganie. Kiedyś, jako młody bokser w technikum, nazwałbym to wspomaganie podwójną gardą. Bez przysięgi nie ma daru sakramentu - spuentował prelegent.

    Podkreślił, że młodzi małżonkowie stają się ludźmi sukcesu, bo wypełniają wolę Bożą. Nasze pomysły prowadzą często do klęski, spełniając jednak Boski plan na nasze życie osiągamy szczęście. Powtarzając za psamistą: „Szczęśliwi są ci, którzy z Ciebie czerpią siłę”.

    Czytaj także:

    No, wykrztuś to wreszcie...
    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół