Jakie święto dzisiaj obchodzimy?

dodane 14.02.2016 19:20

Maciej Rajfur

zobacz galerię 

Tytułowego pytania 14 lutego przechodnie na ulicach miast być może się spodziewają, ale odpowiedź inna niż "walentynki", wielu zaskakuje.

Jakie święto dzisiaj obchodzimy?   Maciej Rajfur /Foto Gość Takiego spotkania w walentynki wielu wrocławian się nie spodziewało

A istnieje i mówi o czymś dla Polaków bardzo ważnym. Dziś obchodzimy bowiem 74. rocznicę utworzenia Armii Krajowej, największej podziemnej armii w okupowanej Europie, swoistego fenomenu z polskich kart historii.

We Wrocławiu ten akcent uczczono nietypowo. Wolontariusze z różnych grup rekonstrukcyjnych ze wszystkich stron kraju przebrani za żołnierzy AK pojawili się w centralnych punktach miasta np. przy Dworcu Głównym PKP i w rynku.

- Informujemy podróżnych, że np. dworzec to jedno z miejsc, które upamiętnia działania żołnierzy Państwa Podziemnego. Dokonali oni brawurowej akcji sabotażowo-dywersyjnej przeciw reżimowi hitlerowskiemu. Chodzi o zamach na pociąg wojskowy - opowiada Rafał Czerniga z Grupy Rekonstrukcji Historycznej „Zachodni Szaniec” z Kamiennej Góry.

Grupa - ponad 30 przebranych osób - rozdawała ulotki edukacyjne o AK, opowiadała historię armii Państwa Podziemnego i zadawała przechodniom pytania w formie quizu m.in.: "Czy wiesz, kim jestem?”, „Czy wiesz, jakie święto dzisiaj obchodzimy?”. Kto odpowiadał poprawnie, otrzymywał okolicznościowy gadżet.

- Przypominaliśmy wszystkim przechodniom, że 14 lutego to nie tylko walentynki, ale ważna data dla naszego narodu. Upamiętniamy w ten sposób rocznicę powstania Armii Krajowej, czyli Polaków, którzy swoje życie poświęcili dla miłości. Miłości do ojczyzny - uzasadnia R. Czerniga.

Napotkani ludzie chętnie zatrzymywali się, choć większość nie wiedziała o patriotycznej rocznicy. Młodzi mieli natomiast problem z wymienieniem choćby jednego nazwiska np. żołnierza wyklętego, czy postaci związanej z Armią Krajową. Starsze osoby uliczny sprawdzian zdały zdecydowanie lepiej.

- Ludzie kojarzą hasła: Armia Krajowa czy żołnierze wyklęci, ale często nic poza tym. Widzą mundur, więc rozumieją, że chodzi o II wojnę światową, ale z konkretami o Polskim Państwie Podziemnym bywa różnie - dodaje członek grupy rekonstrukcji historycznej.

Wszyscy, oczywiście, na pytanie, jakie święto obchodzimy dzisiaj, odpowiadali pewnie, że walentynki. Gdy słyszeli odzew: „Nie tylko”, na ich twarzach pojawiało się zdziwienie.

- Włączyłyśmy się w akcję, bo jest nietypowa i bardzo pożyteczna. Wyszłyśmy z historią na ulice. To ważne, aby mieć świadomość przeszłości swojego narodu. Gdybyśmy tego nie czuły, to by nas tutaj nie było - mówi Magda Potomska z Grupy Historycznej „Polska Walcząca” im. Henryka Kończykowskiego z Głogowa.

Dziewczyny pytały przechodniów o daty związane z AK, postaci i skróty. Ci reagowali pozytywnie na przebranych wolontariuszy. U niewielu tylko włączył się wielkomiejski nawyk omijania „ulotkarzy”. Na szczęście strój spełnił swoją rolę. Przyciągał uwagę.

- Polskie społeczeństwo musi mieć świadomość, że w swojej historii ma wspaniałych bohaterów, którzy walczyli o wolność. My tej wolności dzisiaj doświadczamy, więc należy pamiętać o takich ludziach, jak żołnierze Armii Krajowej - stwierdza Barbara Potomska.

Na pomysł całej akcji wpadła wrocławska marka, produkująca patriotyczną odzież, Surge Polonia. Organizatorzy patriotycznej akcji podkreślają, że nietypowe formy opowiadania naszych dziejów coraz bardziej trafiają do Polaków.

- Chcemy edukować wrocławian szczególnie z zakresu historii najnowszej. Owszem, Armia Krajowa i symbol Polski Walczącej stają się coraz popularniejsze, jednak wciąż jako naród mamy niską świadomość, czym tak naprawdę była zbrojna gałąź Polskiego Państwa Podziemnego. Czas to zmienić - puentuje Wojciech Setny, dyrektor marki Surge Polonia.

Do rekonstruktorów dołączył powstaniec warszawski p. Stanisław Wołczaski, ps. "Kazimierz", który opowiadał o swojej działalności konspiracyjnej w czasie okupacji. - Popieram całym sobą takie inicjatywy. Serce się raduje, że ci młodzi ludzi wkładają tyle zaangażowania, aby przypominać nasze losy - mówił członek Biura Informacji i Propagandy, którego bronią w czasie okupacji i powstania było głównie słowo, czy to pisane na murach, czy drukowane w gazetach i ulotkach. 

Założenie więc jest proste: sprawić, by co najmniej tyle samo Polaków pamiętało o 14 lutego jak o rocznicy powstania Armii Krajowej, co pamięta o walentynkach. Niemożliwe? 

«« | « | 1 | » | »»

TAGI | ARMIA KRAJOWA, HISTORIA, PATRIOTYZM, POLSKA WALCZĄCA, WROCŁAW

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Przeczytaj komentarze | 3 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

Plusów: 1 krut00 15.02.2016 01:11
@Stanisław - Akcja upamiętniania AK jest bardzo pożyteczna bo niektóre wiadomości są do życia wielce potrzebne. Żeby wiedzieć gdzie się zmierza trzeba wiedzieć skąd się idzie. Za wolność własnego kraju niestety trzeba płacić własną krwią, niezależnie od tych codziennych, nieraz i bardzo ważnych, spraw. Żydzi w Polsce, na początku 2-giej wojny światowej, też tego nie rozumieli i wielu z nich nie przeżyło tego rozczarowania, które ich spotkało po 1941-szym roku. I to pomimo rozwiązywania tych codziennych, ważnych spraw.
Errata: Skąd mi się Hilarion wziął, nie wiem - jasne że Cyrylem.
Dzisiaj obchodzimy również, obchodziliśmy, obchodziliśmy?, wspomnienie świętych Cyryla i Metodego, patronów Europy. Bez nich, być może, wg historii alternatywnej, papież Franciszek nie spotykałby się w przelocie z Hilaronem, patriarchą Wszechrusi, a Hilarionem, też nie kanonicznym (bo samozwańczym) naczelnym rabinem Wszechchazrii. A co do tego, że ludzie (tu: mieszkańcy, a natura rei - mieszańcy Wrocławia) nie wiedzą kto to była ta Armia Krajowa: A czy to do życia potrzebne? Jest tyle codziennych, naprawdę ważnych spraw, przecież. Trzeba ludzi zrozumieć - i nie czepiać się.

wszystkie komentarze >

Uwaga! Komentarze do tej dyskusji mogą być dodawane wyłącznie przez osoby zalogowane. Zapraszamy do się lub zapisania.

Polub nas, by nie przegapić ważnych informacji:


Tweety metropolity