• facebook
  • rss
  • Przywracają pamięć i tożsamość

    Maciej Rajfur

    |

    Gość Wrocławski 10/2016

    dodane 03.03.2016 00:15

    Do tego dorobku polski obywatel powinien coraz chętniej sięgać, by przejrzeć się w jeszcze nie do końca poznanym historycznym lustrze.

    Wykład pt. „15 lat Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu. Wstępna ocena” wygłosił 24 lutego w Centrum Edukacyjnym IPN „Przystanek Historia” prof. dr hab. Jerzy Maroń (Uniwersytet Wrocławski). – Bibliografia badań pracowników lokalnego oddziału IPN liczy, uwaga, ok. 80 stron! To olbrzymi materiał – rozpoczął historyk. Podkreślił, że wszystkiego w czasie 1,5-godzinnego wystąpienia nie jest w stanie dokładnie omówić.

    Aby to zrobić, potrzeba, jak oszacował, co najmniej 1,5 roku badań, których skutkiem byłaby przynajmniej 250-stronicowa publikacja. W swoim wykładzie profesor wskazał na kierunki i pola badawcze, które wynikają z ustawy o IPN. – W tych kilku obszarach badawczych, które okazują się niezwykle ważne, wrocławski IPN ma olbrzymie osiągnięcia – stwierdził prof. Maroń. Pierwsze to badanie aparatu represji, rozumianego jak najszerzej. Mówimy więc nie tylko o policji politycznej, służbach specjalnych, milicji czy informacji wojskowej, ale również o prokuraturze wojskowej i powszechnej, sądach wojskowych i powszechnych oraz więziennictwie. – Skala i profesjonalizacja badań wrocławskiego IPN stoją na bardzo wysokim poziomie w dwóch sferach dotyczących PRL: personalnej i organizacyjnej. Dzięki badaniom poznaliśmy, jak wyżej wymienione struktury wyglądały. A przed 1989 rokiem to była przecież ścisła tajemnica – tłumaczył historyk. Docenił także fakt, iż pracownicy oddziału wrocławskiego publikują w prasie lokalnej teksty o charakterze bardziej popularnym. – Doskonale realizują w ten sposób działalność i misję edukacyjną – oświadczył. Naukowiec zaznaczył, że nawet te najbardziej brutalne i obnażające rzeczywistość PRL teksty (np. o tajnych współpracownikach) były redagowane z zachowaniem wysokiej kultury historycznej, z dużym wyczuciem i taktem oraz uwzględnieniem szerokich kontekstów i konsekwencji. – Wrocławski oddział jest lokalnej społeczności bardzo potrzebny. Jeśli chodzi o publikacje, naprawdę nie ma się czego wstydzić – spuentował prof. Maroń.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół