• facebook
  • rss
  • Zachowali się jak trzeba

    dodane 10.03.2016 00:15

    Rozbudowane wrocławskie obchody 1 marca pokazały, że przez lata haniebnie ukrywana i fałszowana historia powraca. Ze zdwojoną mocą.

    Już plakat wydarzeń związanych ze świętem żołnierzy wyklętych we Wrocławiu mówił sam za siebie. Prawie 20 inicjatyw o bardzo różnorodnym charakterze miało jeden zasadniczy cel: oddać hołd i zwrócić należną pamięć bohaterom podziemia antykomunistycznego. Pokazy filmowe, wystawy, spotkania z kombatantami i naukowcami, apele, marsz, bieg, debata, koncerty, wykłady… Wszystko odbywało się przez cały tydzień. Z roku na rok coraz szerszy wachlarz wydarzeń robi wrażenie, a tym razem włączyło się aż 25 różnych organizacji. Nie zabrakło oczywiście modlitwy.

    Dolny Śląsk ich azylem

    Podczas oficjalnych uroczystości na Kwaterze Wojennej Ofiar Terroru Komunistycznego na cmentarzu Osobowickim, 1 marca, hołd żołnierzom wyklętym oddali przedstawiciele wielu wrocławskich środowisk. W asyście Kompanii Honorowej Wojska Polskiego oraz Orkiestry Reprezentacyjnej Wojsk Lądowych zebrali się przedstawiciele władz miasta i województwa, służb mundurowych, szkół, środowisk kombatanckich i organizacji pozarządowych oraz wrocławianie. Pojawili się także weterani walk o niepodległość ojczyzny. – Bohaterowie ci powinni na zawsze pozostać w pamięci narodowej. Być, szczególnie dla młodzieży, wzorem patriotycznej postawy. Dla nich wolność narodu i niepodległość ojczyzny stanowiły wartości większe niż ich własne życie – przemawiał mjr Zbigniew Lazarowicz ps. „Bratek”. Ryszard Filipowicz ps. „Gryf” podkreślił, iż bardzo często żołnierze drugiej konspiracji mieli świadomość walki na straconej pozycji, nierównej wojny, w której byli bez szans. Liczebność wyklętej armii okazała się bowiem znikoma wobec sił komunistycznego aparatu, instalowanego w Polsce na zlecenie Związku Radzieckiego. – Żołnierze ci znaleźli się na Dolnym Śląsku, uciekając po wojnie przed prześladowaniami i aresztowaniami. Przybyli z Wileńszczyzny, Wołynia, okolic Lwowa. Szukali na Zachodzie azylu, walcząc jednocześnie o idee, którym byli wierni do końca – mówił prezes Zarządu Okręgu Dolnośląskiego Światowego Związku Żołnierzy AK.

    Koniec milczenia

    Wieczorem wrocławianie zgromadzili się na uroczystej Eucharystii w intencji niezłomnych żołnierzy i ich rodzin w bazylice garnizonowej św. Elżbiety. – Jak Polska długa i szeroka, wspólnym wysiłkiem państwowym i społecznym obchodzone jest święto bohaterów skazanych na milczenie przez długie dziesiątki lat – mówił ks. płk. Henryk Szareyko. Po wspólnej modlitwie mieszkańcy wyruszyli w Marszu Pamięci pod hasłem nawiązującym do słów sanitariuszki „Inki”: „Zachowałam się jak trzeba”. W pochodzie z rynku pod pomnik rotmistrza Pileckiego uczestniczyło kilka tysięcy osób w różnym wieku – młodzież, rodzice z dziećmi i seniorzy. Po drodze obserwowali inscenizacje przygotowane przez członków stowarzyszenia „Odra-Niemen”, m.in. rekonstrukcję walk żołnierzy podziemia z oddziałami Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (przy Kinie Nowe Horyzonty), torturowanie więźniów przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa (pod budynkiem „Nowej Giełdy” przy ul. Krupniczej). Na koniec odegrano rozstrzelanie sanitariuszki Danuty Siedzikówny „Inki”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół