• facebook
  • rss
  • Spotkanie dwóch światów przy stole aborcji

    Maciej Rajfur

    dodane 09.04.2016 17:44

    Na pl. Solnym przeprowadzono pikietę sprzeciwiająca się zaostrzeniu ustawy aborcyjnej. Obecni byli tam także obrońcy dzieci nienarodzonych z "Fundacji Pro-prawo do życia", która walczy o całkowity zakaz aborcji w Polsce. Co mówiły o sprawie obie strony?

    Na manifestacji "Odzyskać wybór" przeciwnicy projektu o zaostrzeniu ustawy aborcyjnej przekonywali, że łamie ona demokratyczne prawa i zagraża życiu kobiet. Pojawiły się transparenty "Wara katolicy od mojej macicy", "Poroniony pomysł", "Kobiety nie kaczki, swój rozum mają", "Moja macica mój wybór" czy "Stop szczuciu kobiet".

    - Cofamy się do XIX wieku. To mnie bardzo martwi. Urzędnicy kościelni próbują nas wpędzić w poczucie winy i lęk. Nie budujmy pomników tym organizacjom, które latami systemowo ukrywają zbrodnie na dzieciach. A w tej chwili próbują nam mówić, co jest moralne i co jest ochroną życia ludzkiego. Uważają, że się na tym znają. To jest żałosne - przemawiała do ludzi Ewa Skibińska, aktorka Teatru Polskiego.

    Jak stwierdziła, nie chce robić kroku wstecz i ma nadzieję, że jeżeli projekt tej ustawy trafi do Sejmu, to zostanie tam zablokowany. - To nie jest naiwność, to jest żądanie! Żądamy tego, żeby wszyscy poszli po rozum do głowy - wykrzykiwała na pl. Solnym.

    Podkreśliła, że od zawsze kobiety z największych zapaści musiały podnosić się same.

    - Psychologia tego uczy, że nikt nam nie pomoże, jeśli nie pomożemy sobie same. Jestem tutaj nie do końca w swoim imieniu. Jako dojrzała kobieta przyszłam tutaj dla moich córek i dla mojej wnuczki, która stoi w pierwszych rzędzie, ale nie umie jeszcze mówić. Nieważne, czy chcemy rodzić, czy nie chcemy, jesteśmy pełnowartościowymi kobietami i chcemy po prostu mieć wybór - wywołała entuzjastyczną owację E. Skibińska.

    Kilkadziesiąt metrów dalej grupa z Fundacji "Pro - prawo do życia" stała z transparentem przedstawiającym aborcję w 10. tygodniu życia i zbierała podpisy pod projektem ustawy o powszechnej ochronie życia ludzkiego i wychowaniu do życia w rodzinie.

    - Chcemy pokazać wrocławianom, jak wygląda ten „wolny wybór”, który tak głośno propagują na pl. Solnym. Polega na zabijaniu bezbronnych dzieci. Nowo poczęte życie nie należy ani do ojca, ani do matki. To istota ludzka, za którą nie trzeba decydować, czy chce żyć, bo każdy ma prawo do życia - tłumaczył Adam Brawata, koordynator wrocławskiej komórki fundacji.

    Podkreśla w odpowiedzi zwolennikom aborcji, że fakt, iż gdzieś zabijają za granicą, nie oznacza, że to ma być legalne w Polsce.

    - Warto nadmienić, że w tych krajach, gdzie aborcja jest legalna, panuje największy poziom okołoporodowej śmiertelności matek, a najmniejszy tam, gdzie jest aborcja nielegalna, np. w Chile. I nie zmienia tego nawet lepszy dostęp do opieki medycznej. Porównajmy ten standard w Chile i Stanach Zjednoczonych - wyjaśniał A. Brawata.

    Dodaje jeszcze, że gdy istnieje zagrożenie życia matki, to pamiętajmy, że lekarz jak najbardziej może leczyć matkę, nawet jeśli to grozi zdrowiu i życiu dziecka. Natomiast stosowanie aborcji, czyli zabijanie tego dziecka w niczym nie pomaga kobiecie. Podkreśliła to Deklaracja Dublińska, pod którą podpisało się ok. 1000 lekarzy i położników.

    - Ci specjaliści zwracają uwagę, że istnieje ogromna różnica między terapią, która w pewnych przypadkach może doprowadzić do śmierci nienarodzonego dziecka, a jego celowym uśmierceniem - oświadcza Adam Brawata.

    Co mówili przechodnie z obu stron? Zobacz na następnej stronie!

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół