• facebook
  • rss
  • Złoty Kuropatnik

    dodane 09.06.2016 00:00

    By mogła powstać, mieszkańcy stoczyli zacięty bój. Gdy zaistniała, zaraz zabrzmiała dźwiękami własnej orkiestry dętej, a jej pierwszy proboszcz pozostał nim przez 43 lata.

    Parafia w Kuropatniku koło Strzelina pod wieloma względami jest niepowtarzalna. – Mieszkam tu od urodzenia, mam niemal tyle samo lat, co ona. Jest mi bardzo bliska. Chciałam z okazji 50-lecia uwiecznić jej historię – mówi Barbara Ziółkowska, katechetka, autorka książki o kuropatnickiej wspólnocie. – To była mrówcza praca. Gromadziłam materiały, rozmawiając ze starszymi mieszkańcami, księżmi. Ludzie chętnie opowiadali, udostępniali zdjęcia z rodzinnych archiwów.

    Milenijna wojna

    Pierwsza część książki chwilami przypomina dobry kryminał – chodzi o opis walki o powstanie parafii. Do Kuropatnika po wojnie przybyło wielu ludzi ze Wschodu, zwłaszcza z Łoszniowa (dawne województwo tarnopolskie), także z Polski centralnej. Kiedy niemiecka ludność ostatecznie opuściła te tereny, w 1947 r. kościół w Kuropatniku, dotąd protestancki, zaczął być użytkowany przez katolików. Miejscowość należała jednak do parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Strzelinie. Kiedy w 1963 r. kard. Stefan Wyszyński nadał świątyni w Kuropatnikach tytuł Narodzenia NMP, mieszkańcy poczuli się zmotywowani do starań o utworzenie odrębnej parafii. Pani Barbara opisuje, jak to w budynku przynależącym do kościoła zamieszkał na parterze, obok zakrystii, wikary – najpierw ks. Stanisław Wypych, potem ks. Stanisław Michalak. W tym czasie zmarła lokatorka zajmująca mieszkanie na piętrze. Ówczesna władza uznała, że cały budynek kościelny, jak i wspomniane mieszkanie, należą do Gromadzkiej Rady Narodowej. Lokum po zmarłej zaplombowano. Oburzeni parafianie plomby zerwali i ks. Michalaka do pustego mieszkania wprowadzili. Władze uznały, że ksiądz zajmuje je nielegalnie. Wytyczono proces, kapłana skazano na 6 miesięcy aresztu. Po apelacji wyrok podtrzymano, ale w zawieszeniu na 2 lata. Bój toczył się dalej. Po wiele perypetiach parafia powstała – erygowana w 1966 r. – To był rok milenium chrztu Polski, stąd często mówimy o naszej wspólnocie Parafia Tysiąclecia – wyjaśnia pani Basia.

    Grajcie trąby

    Pierwszym proboszczem został ks. Norbert Łukaszczyk. Funkcję tę pełnił aż do 2009 roku. Obecnie jego liczne inicjatywy kontynuuje i rozwija kolejne ks. Tadeusz Polan. Jeden z charakterystycznych rysów wspólnoty jest parafialna orkiestra dęta, uformowana w 1966 roku. – Jej trzon tworzyli najpierw dawni mieszkańcy Łoszniowa, gdzie przed wojną funkcjonowała orkiestra. Na szczęście, instrumenty przywieźli ze sobą do Kuropatnika – wyjaśnia B. Ziółkowska. Ksiądz Norbert zachęcał także do wykorzystania pozostawionych po domach poniemieckich instrumentów. Wiele ich odnaleziono i naprawiono. Co roku włączał do zespołu kolejne osoby, zdobywał nuty, aranżował utwory. W parafii powstał także chór, a z czasem również zespół smyczkowy. Obecnie zespołami muzycznymi opiekuje się organista Kamil Dyba. A parafia ma swoje niezwykłe tradycje muzyczne – należy do nich choćby praktykowany od lat zwyczaj kończenia większych uroczystości śpiewem: „Oto wódz nasz” (w przekładzie na język polski),czyli fragmentu oratorium G. F. Händla „Juda Machabeusz”. Utwór potrafią wykonać nie tylko członkowie zespołów, lecz także „zwykli” parafianie. „Oto wódz nasz, Jemu cześć! Jemu chwałę śpieszmy nieść! Trąby, grajcie triumfalny zew!” – śpiewają. W parafii rozwijają się różne wspólnoty. Wyjątkowo prężnie działa Eucharystyczny Ruch Młodych (którego członkowie mają także osiągnięcia sportowe). Tutejszym zwyczajem jest... katecheza kilkuletnich dzieci. – Wprowadziłam ją, odkąd zostałam katechetką, 18 lat temu – mówi autorka książki, prowadząca zajęcia dla 3–5-latków społecznie, z wielka pasją i pomysłowością. – Kiedy dzieci od małego są wprowadzane w Boże sprawy, zupełnie inaczej się rozwijają. Co ciekawe, na zajęcia przychodzą często całe rodziny. Można by wiele pisać o fenomenie Kuropatnika – choćby o szopkach bożonarodzeniowych przygotowywanych przez specjalne gremium. Przez 50 lat projekt żadnej z nich nie powtórzył się. Często nawiązywały do aktualnych wydarzeń i osiągały ogromne rozmiary – wciągając w betlejemski krajobraz całe prezbiterium. – Dobrze mi tu z wami było przez wszystkie te lata! – mówił wzruszony ks. prał. Norbert Łukaszczyk, podczas jubileuszowych obchodów. W uroczystej Mszy św. uczestniczyły już 4 pokolenia mieszkańców.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół